• facebook
  • rss
  • Wygraj życie

    dodane 05.02.2015 00:15

    Taką propozycję złożyły siostry szensztackie gimnazjalistkom i licealistkom, które przyjechały do nich na kilka zimowych dni.

    Charyzmatem Instytutu Sióstr Szensztackich jest praca z rodzinami, a zwłaszcza z kobietami i dziewczętami. – Nasz założyciel o. Józef Kentenich mówił, że kiedy upada kobieta, upada cały naród. Chcemy pokazać dziewczętom inny ideał, niż pokazuje świat, Maryję, i pomóc im być kobietami na Jej wzór – powiedziała s. Aleksandra Mikołajczak, zajmująca się formacją dziewcząt w naszej diecezji.

    W siostrzanym gronie

    Dla Marty Brancewicz z Koszalina zetknięcie z Ruchem Szensztackim było przełomem. – Zaczęło się „przypadkowo”. Koleżanka poprosiła mnie, bym pomogła siostrom z Góry Chełmskiej zająć się dziećmi podczas pikniku. Długo mówiłam „nie”, aż w końcu zmiękłam. To była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu – wspomina Marta. Na swoich pierwszych rekolekcjach dla dziewcząt zachwyciła się tym, że modlitwa może być żywą rozmową z Bogiem, a we wspólnocie można nawiązać wspaniałe więzi.

    Najbardziej ujęły ją słowa ówczesnej opiekunki grupy dziewcząt, s. Edyty: „W sercu kobiety jest miejsce dla Boga, którego nikt inny nie zastąpi”. – To było to, czego już wcześniej szukałam. Po co się oszukiwać, że Bóg nie jest nam potrzebny, zapychać to miejsce innymi rzeczami? – pyta Marta. W grupie 20 dziewczętom łatwiej poznawać ideały. – Jesteśmy tu prawie jak rodzone siostry, możemy odpocząć od wszystkiego, co nas na co dzień otacza, i skupić się na tym, by poznać lepiej Maryję, przysłuchać się z uwagą świadectwom innych dziewcząt, podjąć dobre decyzje – mówi Dominika Kopka, która przyjechała na rekolekcje z sześcioma koleżankami z Barwic. Dwa lata temu ksiądz wikariusz zaproponował im spotkania z s. Aleksandrą, utworzyła się wówczas grupa 10 dziewcząt. Siedemnastolatka cieszy się, że w Ruchu Szensztackim nie musi nikogo udawać, lecz może być w 100 procentach sobą. Tu uczenie się podobieństwa do Maryi nikogo nie dziwi. Ale nawet mimo sprzyjającej atmosfery nie jest to proste. – Chodzi o to, by mieć w Niej wzór. Być podobnie skromną, dyskretną, pobożną – wyjaśnia Agata Czaplicka z Koszalina. Zuzanna Szewczyk ze Sławna wie, że warto wykazać się inicjatywą, by ten ideał kobiecości odnaleźć. Przed nią otworzył się wtedy, gdy wraz z koleżanką zaczęły szukać rekolekcji letnich. Dzięki katechetce trafiły na spotkania Ruchu i tak poznały wiele rówieśniczek żyjących pod prąd obowiązującym trendom. – Dzisiaj moda, sposób zachowania tak się zmieniły, że kobiety nawet nie zauważają, że Maryja jest naprawdę ich ideałem – mówi Zuzanna.

    Dekalog nawet na balu

    Dziewczęta nie tylko słuchają konferencji i modlą się, ale też wspólnie pomagają w pracach domowych, odpoczywają, wykonują prace plastyczne, a nawet… balują. Bo czemu bal nie mógłby być sposobem formacji? – Chcemy, by dziewczęta nauczyły się tańczyć, nie tracąc nic z kobiecej godności. Taniec wiele wyraża, niektóre zachowania wzbudzają moralne wątpliwości. Oczywiście nie w trakcie zabawy, ale potem, w czasie konferencji, możemy delikatnie poruszyć pewne kwestie, odnieść się do nich – s. Aleksandra powiedziała to, na co odwagi nie mają nawet niektórzy rodzice. Nie tylko siostry, ale też niektóre z dziewcząt pomagają pozostałym usystematyzować wiedzę na temat moralności chrześcijańskiej. Marta podjęła w konferencji temat życiowych zasad. Pomagała koleżankom rozróżnić te, które są niezmienne, od tych, o których decyduje się samemu. – Chodzi o to, by w tych sferach życia, które zależą od nas, żyć zgodnie z Dekalogiem – powiedziała animatorka. Dziewczęta przyznają, że rekolekcje uczą je chrześcijańskiego podejścia również do porządków, dyżurów i ogólnie bycia miłym. – Nikt się tu na siebie nie złości, nikt nie chodzi z kwaśną miną, przeciwnie, uśmiechamy się do siebie, pomagamy jedna drugiej – przyznaje Zuzia. Dominika dodaje, że po każdych rekolekcjach stara się zmienić w sobie jakąś małą rzecz. Na przykład zmywać naczynia, nie czekając, aż weźmie się za to mama. – Dużo uczy nas przykład samych sióstr. Zauważamy, że one się nie złoszczą, nie krzyczą, gdy jest jakaś trudność. Mają dla nas czas, delikatnie zachęcają do zwierzeń, jeśli którąś coś trapi. Gdy nie chce nam się pomóc w czymś, nie nakazują nam tego, tylko tłumaczą, że dobro wyświadczone do nas wróci – mówi Dominika. Wielu młodym ludziom brakuje takich rozmów z własnymi rodzicami. Daniela Pawlak ze Szczecinka dostrzega, że słowa sióstr płyną prosto z serca. Grupy dziewcząt i młodszych dziewczynek, czyli Apostołek Maryi, są prowadzone przez s. Aleksandrę w Koszalinie, Słupsku, Sławnie, Gościnie, Karlinie, Szczecinku, Barwicach, Kłaninie i Sarbinowie. Spotkania odbywają się raz w miesiącu i są otwarte na przyjęcie nowych chętnych. Zgłoszenia można kierować do s. Aleksandry (s.aleksandra@szensztat.pl lub tel. 601 692 461).

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół