• facebook
  • rss
  • Prowokuje i zaprasza

    dodane 19.02.2015 00:15

    To jest święta pełna pasji, bo i z pasją żyła. Co najmniej dwa razy oberwałem od niej po głowie. I to dosłownie – opowiada z uśmiechem Darek Regucki, twórca filmu o patronce polskiej młodzieży.

    Ale „Karolina” to zdecydowanie coś więcej niż tylko przeniesiona na ekran biografia bł. Karoliny Kózkówny. To zaproszenie do stawiania sobie najważniejszych pytań.

    Sprawy ważne

    – Nie wiem, jak nazwać ten fenomen, że prosta dziewczyna, żyjąca sto lat temu na maleńkiej wsi, dzisiaj przyciąga tłumy – przyznaje Darek Regucki. – To jest tajemnica Bożej pedagogiki, wszystko jest w ręku Boga. W tak zwariowanym świecie daje nam właśnie ją jako wzór i zaproszenie. Ona prowokuje do stawiania pytań – dodaje, zapraszając na projekcję swojego filmu publiczność złocienieckiego kina. A ta jest różna – na trzech seansach w kinowych krzesełkach zasiadają nie tylko rówieśnicy bł. Karoliny oraz Kasi i Magdy, głównych bohaterek filmu. Nie brakuje też ich rodziców i dziadków. Bo też w filmie o wyniesionej na ołtarze przez św. Jana Pawła II prostej dziewczynie i młodsi, i starsi mogą odnaleźć coś dla siebie.

    – Dotykamy spraw, które są ważne dla wszystkich, niezależnie od wieku: wiary, miłości, wierności, czystości. Karolina, choć jest obecna w życiu bohaterów, pojawia się tak naprawdę dopiero pod koniec filmu – mówi reżyser. Tytułowa bohaterka rzeczywiście jest niejako klamrą, spinającą losy małżeństwa w separacji, wahającego się kleryka i jego niewierzącego dziadka, a nade wszystko dwóch uczennic liceum filmowego, które maja zrobić film o bł. Karolinie. Przyjęty ze znikomym entuzjazmem temat staje się dla Kasi i Magdy przygodą odkrywania, czym jest świętość. – Bł. Karolina jest u nas na północy nieco mniej znana, a szkoda. Dzisiaj światu potrzeba bardziej świadectw niż słów, a świadectwo tej prostej, młodej dziewczyny jest bardzo wyraziste. Czcimy ją za świętość zwyczajnego życia – prostego, ale prawdziwego i bezkompromisowego. Młodzież się dzisiaj odcinana od wartości i nasze słowa bardzo często trafiają w próżnię. Tym bardziej warto ją na różne sposoby konfrontować z tymi wartościami – mówi ks. Wiesław Hnatejko, proboszcz parafii księży zmartwychwstańców, który zaprosił do Złocieńca reżysera filmu.

    Karolina stawia do pionu

    Dariusz Regucki także przyznaje, że dopiero podczas tworzenia filmu odkrywał błogosławioną. – Kiedy dostałem propozycję zrobienia filmu o tematyce religijnej, Wpadło mi do głowy nazwisko Karoliny Kózkowny. Właściwie nawet nie wiem, skąd, bo nic o tej dziewczynie nie wiedziałem. Zacząłem szukać w książkach i internecie. Jednak dopiero kiedy pojechałem do Wał-Rudy, miejsca, w którym mieszkała, i do sanktuarium w Zabawie, dotarło do mnie, jak niezwykła to postać. Zobaczyłem tysiące, głównie młodych ludzi na Drodze Krzyżowej, która wiedzie szlakiem męczeństwa Karoliny. Tak zaczęła się ta przygoda – opowiada. Jak dodaje, przygoda konkretna i niekiedy bolesna. – Nasze zaprzyjaźnianie było pełne pasji. Dwa razy dostałem od niej po głowie. Dosłownie – dodaje ze śmiechem. – Pracowaliśmy na planie po 17 godzin, goniły nas terminy, atmosfera była napięta, a ja raczej jestem wybuchowym człowiekiem. W krytycznym momencie, kiedy puszczały mi nerwy i kląłem jak szewc. Wtedy spadłem ze schodów. Natychmiast otrzeźwiałem. Pomyślałem sobie: ej, Darek, nie ma żartów. Dotykasz spraw świętych, a zachowujesz się jak wariat. Drugi raz spadł mi na głowę reflektor. Straciłem przytomność, ale rozsądek wrócił – wspomina. „Karolina” zbiera różne recenzje, ale dla Darka Reguckiego najważniejszą recenzją są reakcje młodzieży. – Okazuje się, że nastolatkowie chcą rozmawiać na te tematy. To, że czasem są krnąbrni, pyskaci, butni nie wynika z tego, że są źli, ale z tego, że szukają odpowiedzi, chcą stawiać pytania. Problem jest w tym, co my, dorośli mamy im do zaproponowania. Chociażby przy wejściu do kina po dwóch stronach wisiały plakaty: z jednej „Karolina”, z drugiej „50 twarzy Greya”. Co my proponujemy tym dzieciom? To pytanie o to, jaka jest młodzież, tak naprawdę skierowane jest do nas, dorosłych: kim jesteśmy i co chcemy im przekazać – dodaje reżyser.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół