Nowy Numer 8/2018 Archiwum

Zwątpiłem w swoją niewiarę

W koszalińskiej hali Gwardii odbyły się rekolekcje dla 2,5 tys. gimnazjalistów.

Hasłem rekolekcji były słowa: „Zaufaj Panu, a On spełni pragnienia twojego serca”. – Odkrywaniu tej prawdy pomagały atmosfera radości i uwielbienia Boga, filmy, świadectwa, pantomimy, nauczania skierowane zarówno do osób wierzących, jak i poszukujących czy nawet niewierzących – przekonuje ks. Rafał Jarosiewicz, dyrektor Szkoły Nowej Ewangelizacji, która przygotowała spotkanie. Dodaje, że ma na myśli nie tylko uczniów, ale także grono pedagogiczne. Już pierwszego dnia wszystko nabrało tempa. Muzyka, konferencje, modlitwy, filmy, pantomimy, świadectwa. Młodzi dali się przekonać, że atmosfera luzu, ale też bardziej komfortowego pomieszczenia niż zimny kościół zdecydowanie im odpowiada. Michał Hryniewicz z Gimnazjum nr 7 zapisał się na rekolekcje pod presją rodziców, ale teraz nie żałuje decyzji. – Zdziwiłem się, kiedy tu wszedłem i zobaczyłem to wszystko: tylu ludzi, wesoła atmosfera – mówi Michał i zaraz przyznaje, że nie jest dobrym materiałem do nawracania.

– Trudno mnie przekonać do takich rzeczy. A jednak wczoraj, kiedy zobaczyłem chłopaka, który pod wpływem modlitwy upadł na scenie… to zamieszało mi w głowie, pozytywnie. Zwątpiłem trochę w tę swoją niewiarę.

Małgosia poczuła Boga

Uczniowie wielokrotnie mówili o tym, że odczuli Bożą obecność. Najczęściej działo się to podczas modlitwy wstawienniczej, która dla wielu kończyła się tzw. upadkiem w Duchu Świętym. – To tak błogi stan, jakbyś się dopiero urodził – opisuje swoje przeżycie Małgorzata Duszyńska z Gimnazjum nr 11. – Jakbyś znalazł się w miejscu, gdzie wszystko jest lepsze i łatwiejsze. To bardzo umocniło moją wiarę. Mateusz Gdyczyński z „9” był rozczarowany, że nie upadł podczas modlitwy. – Szkoda, bo chciałem doświadczyć obecności Boga. Tylko nogi mi się trzęsły, ale to chyba ze strachu. Innym jakoś bardziej się poszczęściło – powiedział. W tak dużym zbiorowisku łatwo o emocje i było ich wiele podczas rekolekcji. Biskup Krzysztof Zadarko, który ostatniego dnia przewodniczył Mszy św., był pod dużym wrażeniem świadectw nawrócenia wypowiedzianych przez młodych, ale też przestrzegał ich przed braniem za obecność Boga tego, co nią nie jest. – Nie ma innego znaku obecności Boga jak znak nawrócenia – mówił. – Wcale nie jest nim uzdrowienie chorego i nie to, że ktoś przeżył „upadek”.

Ola już nie jest ateistką

Dla wielu uczniów decydującym przeżyciem była spowiedź, niekiedy pierwsza od czasu I Komunii św. Byli tacy, którym pomogła przebaczyć krzywdy zadane przez najbliższych. Inni, jak Natalia z Gimnazjum nr 6, zostali umocnieni podczas adoracji Najświętszego Sakramentu. – Jakiś czas temu mój brat zaczął chorować i choruje bez ustanku – powiedziała wzruszonym głosem. – Dzisiaj podeszłam do monstrancji, uklękłam i nagle popłakałam się. To było głębokie przeżycie. Teraz już wierzę, że Bóg może wszystko odmienić. Tego typu krótkie świadectwa złożyło przed pełną halą Gwardii kilkunastu uczniów różnych szkół. Wielu z nich chciało w ten sposób zaświadczyć, że rekolekcje umocniły ich wiarę lub wręcz pomogły porzucić ateizm. – Jeszcze trzy dni temu nie wierzyłam w nic – powiedziała Ola z Gimnazjum nr 7. – Dziś ręce mi się trzęsą i może ktoś będzie się ze mnie śmiał, ale mnie to nie obchodzi, bo ja po prostu zaczęłam wierzyć w Boga – cieszy się Ola.

Weronika nadal nie wierzy

Nie wszyscy wytrwali do ostatniego dnia, nie wszystkich też dało się przekonać do wiary. Weronika z „11” przyszła tu pod przymusem rodziców, ale docenia dobrą organizację i stara się nie przeszkadzać innym w modlitwie. – Nic mnie tu jednak nie przekonało, ani trochę – mówi, przyznając, że to kwestia jej nastawienia. Jednak jej sprzeciw budzą naciski, by wstawać podczas modlitwy, klaskać, podnosić ręce, kiedy nie jest się do tego przekonanym. Podobne wątpliwości mają niektórzy nauczyciele. Przyszli na halę Gwardii w trosce o podopiecznych, ale nie wszyscy chcą traktować ten czas jako osobiste rekolekcje. – Nie wszyscy jesteśmy katolikami. Mamy prawo nie chcieć uczestniczyć ramię w ramię z uczniami w intymnej sferze religijnej. Padają jednak przez mikrofon uwagi, że nie wstajemy, nie ponosimy rąk. Że ci, co tego nie robią, są jeszcze niedojrzali. To podważa nasz autorytet – powiedziała polonistka Kamila Biskupska. Nauczycielom nie podobają się też używane generalizacje. – Kilka razy słyszałam z ust osób prowadzących rekolekcje: „Rodzice się tobą nie interesują, nauczyciel ci mówi, że do niczego się nie nadajesz”. Zupełnie z tym się nie zgadzam – protestuje germanistka Aleksandra Klukowska. – Wspieramy uczniów, zawsze mogą na nas liczyć. To antagonizowanie jest owszem, efektowne, ale krzywdzące. Ks. Adam Fulara, katecheta w Gimnazjum nr 5, zauważa, że uczestnicy rekolekcji różnie je przeżywają. – Jedna trzecia uczniów jest nastawiona bardzo pozytywnie, jedna trzecia jest obojętna, reszta zaś podchodzi nawet wrogo do kwestii wiary – ocenia. – Każdy z nich może zrobić krok, ale z innego miejsca. Szczególnie dla tych dwóch ostatnich grup to spotkanie jest szansą na zmianę.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy