Nowy Numer 07/2018 Archiwum

Rozgrzeszenie jest możliwe

– Ludzie Kościoła i ludzie mediów to reprezentanci dwóch różnych światów, ale chodzi o to, żeby się porozumiewać –  podkreśla ks. Józef Kloch.

Grzechy” popełniane we wzajemnych relacjach były przedmiotem pierwszego koszalińskiego Forum Media-Kościół. Księża i dziennikarze wspólnie zastanawiali się także, czy w tej materii jest możliwe „rozgrzeszenie”.

Synoptyk i inne nieporozumienia

Pomagał im w tym rzecznik Konferencji Episkopatu Polski, który był gościem pierwszego koszalińskiego Forum Media-Kościół. – Co macie państwo na myśli, słysząc słowo „synoptyk”? – pyta ks. Józef Kloch, zwracając się do dziennikarzy. – Człowieka od pogody – pada odpowiedź z sali. – A państwo? – pyta stronę zajętą głównie przez księży. – Jednego z trzech ewangelistów… – No właśnie, to jest problem. To klasyczny przykłady słowa, które może wprowadzić szum medialny. Nieczystość języka komunikacji moim zdaniem jest największym grzechem – ks. Kloch podsumowuje śmiech, którym obie strony dyskusji zareagowały na przykład.

Takich przykładów może mnożyć bez liku. „Grzechów” Kościoła wobec mediów jest, zdaniem ks. Klocha… siedem: „pycha” co do umiejętności przekazu, „chciwość” czasu poświęcanego zagadnieniom kościelnym, „nieczystość” języka komunikacji, „zazdrość” z powodu obecności w mediach, „nieumiarkowanie” wypowiedzi, „gniew” na podnoszone przez media tematy i „lenistwo”, a więc brak potrzeby współpracy z mediami. – „Ja mówiłem do kamery 15 minut, a oni dali 20 sekund” – to najczęstszy zarzut księży do mediów. Kolejny: „zmanipulowano wypowiedź”. No okej, to się naucz człowieku mówić tak, żeby powiedzieć coś mądrego w 20 sekund – ks. Kloch nie ma litości dla księżowskiego gadulstwa. – Zwykle strona kościelna mówi: to jest niemożliwe. Dlaczego? Bo jak ksiądz wychodzi na ambonę, to ma tyle czasu, ile chce. Nikt go stamtąd nie wygoni. Powiedzieć coś w 20 sekund to jest poważny problem – dodaje z uśmiechem.

Guzik z napisem „Kościół”

Drugą część konferencji poświęcono przewinieniom dziennikarskim. Ks. Kloch upatruje głównego grzechu w braku odpowiedzialności za przekaz. – Oczekiwałbym bardzo odpowiedzialnego podchodzenia do trudnych, a nawet bardzo trudnych tematów. Grzechem mediów jest najczęściej wałkowanie tematu, często w sposób wręcz niemiłosierny i – niestety – bardzo często jednostronny lub bez dostrzegania takich samych problemów w innych środowiskach. Jeśli media mają pomagać ludziom, to powinny w trochę szerszym kontekście rozważać i pokazywać tematy. Ja rozumiem, że to musi być ciekawe, ale czy zawsze musi być sensacyjne? – mówił duchowny. Niejednokrotnie dzięki pracy dziennikarzy udaje się chronić społeczeństwo przed źle wydawanymi pieniędzmi, nadużyciami czy szwindlami. Ale obowiązują pewne zasady, m.in. prawdy, obiektywizmu, szacunku. Spisane są w Karcie Etycznej Mediów, do której ks. Józef Kloch odwoływał się, wskazując „grzechy” dziennikarzy. Sami zainteresowani przyznają, ze mimo wszystko zostali potraktowani łagodnie. – Mam wrażenie, że środowisko dziennikarskie robi się coraz bardziej antyklerykalne. Po prostu wciska się guzik z napisem „Kościół”, i jak u psów Pawłowa dziennikarze mają odruch szukania sensacji. Oczywiście, Kościół ma sporo problemów, o których mamy wszyscy prawo mówić i z nich rozliczać, czasem nawet mocno Kościół szturchnąć, ale to już zaczyna przybierać rozmiary kuriozalne. Z tym trzeba walczyć – zauważa Piotr Kowalczyk, publicysta „Rzeczpospolitej” i tygodnika „Do Rzeczy” oraz wydawca „Głosu Koszalińskiego”. Chociaż sam zajmuje się przede wszystkim polityką i, jak przyznaje, z Kościołem nie jest specjalnie związany, cieszy się z koszalińskiego Forum. – Toczy się światopoglądowa wojna. Nie mam wątpliwości, że część dziennikarzy, wychodzi z redakcji i idzie dokopać Kościołowi, który jest też dość łatwym celem. Cieszę się, że księża coraz lepiej rozumieją, że muszą się uczyć kontaktu z mediami, także dlatego, że muszą być sprytniejsi od swojego przeciwnika – dodaje dziennikarz.

Kompetencje to podstawa

– Zobaczcie w nas ludzi. Nie każdy z nas ze względu na swoje predyspozycje nadaje się do wypowiadania w mediach: począwszy od zwykłego stresu, który nie pozwoli przed kamerą czy mikrofonem sklecić trzech sensownych słów, po inne, ludzkie sytuacje. Nie każdy ks. Nowak czy ks. Kowalski jest do tego zdolny. Inną sprawą jest styl, w jakim się tej wypowiedzi odmówi. Jest różnica miedzy trzaśnięciem furtką czy słuchawką, a powiedzeniem: przepraszam, nie jestem kompetentny, proszę się zwrócić do rzecznika – mówi do dziennikarzy ks. Tomasz Tomaszewski, diecezjalny moderator Ruchu Światło–Życie i wykładowca koszalińskiego seminarium. Katarzyna Kużel, dziennikarka Radia Koszalin, przyznaje, że pomocą we wzajemnych relacjach bez wątpienia są kompetencje i profesjonalizm. Nie tylko duchownych, ale i dziennikarzy. – To niezbędne w każdym zawodzie. Ja mam komfort pracy, bo nie zajmę się tematem, na którym się nie znam. Myślę, że to niezmiernie ważne, żeby wiedzieć, o czym się mówi. Mogę sobie prywatnie porozmawiać o sporcie i oceniać, czy ktoś dobrze skoczył, czy wyszedł mu podwójny toe- loop, czy nie, ale nie czuję się kompetentna, żeby informować o tym innych jako dziennikarz. Z pisaniem czy mówieniem o Kościele jest podobnie – zauważa.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy