• facebook
  • rss
  • Ministranci, dziękujemy!

    dodane 07.05.2015 00:00

    Progi Wyższego Seminarium Duchownego przyjęły w długi majowy weekend 530 ministrantów z całej diecezji.

    Ministranci to uprzywilejowane środowisko wykuwania powołań kapłańskich. Zaznajomienie się z seminarium duchownym – budynkiem, zwyczajami, ludźmi – może ułatwić w przyszłości podjęcie decyzji wstąpienia w jego progi. Ale nie tylko temu służy Diecezjalny Zjazd Ministrantów. – To także okazja do pogłębienia formacji. Jednak pierwszorzędnym celem spotkania jest podziękowanie za ich całoroczną obecność przy ołtarzu – mówi rektor WSD ks. Wojciech Wójtowicz. – Ministranci są bliskimi współpracownikami księży, szczególnie na najmniejszych wiejskich parafiach, których w naszej diecezji jest bardzo dużo.

    Wzmocnieni

    Ks. Dariusz Więcek przywiózł czternastu z 35 ministrantów parafii pw. św. Jacka w Słupsku. – Ważne jest, by mogli spotkać się w dużej grupie i zobaczyć, że jest ich dużo więcej, niż widzą to na co dzień w swojej parafii – przekonuje duszpasterz. Spotkanie rozpoczęło nabożeństwo majowe, któremu przewodniczył bp Krzysztof Zadarko. – Ministrant to ktoś, kto jest mądry. Ale ta mądrość to nie tylko wiedza poparta ocenami w szkole, lecz coś więcej – powiedział biskup w kazaniu. – Ministrant stoi przy ołtarzu i próbuje naśladować Pana Jezusa. Pan Jezus jest mądry. Był taki jako dziecko i zadziwiał nawet swoich dorosłych rozmówców. I właśnie ta Jego mądrość może nas przemienić. To, że ministrantura rzeczywiście zmienia na lepsze, zauważa ks. Więcek. – Początkowo, gdy wstępują do służby, niektórzy z nich się kręcą, rozglądają. Ale z czasem dojrzewają, poważnieją, potrafią się zachowywać nie tylko w kościele, ale też podczas wyjazdów. Poza tym wśród tych, którzy są ministrantami widać jakieś głębsze przeżywanie rzeczywistości. Być może dzięki temu, że formuje ich samo służenie do Mszy św., potrafią, także w codziennym życiu, szybciej wyciszyć się, skupić. Ministrant Mikołaj Kulawski ze Słupska potwierdza, że w bycie ministrantem zmienia. – Ministranci nie biją się, potrafią ze sobą rozmawiać, zamiast obgadywać się jak inni. Potrafią też upomnieć się nawzajem, gdy któryś robi coś złego – mówi. A Tomek Lisowski z Koszalina zauważa, że służba ministrancka wzmocniła go duchowo. – Bardziej wsłuchuję się w Ewangelię, nie nudzę się na Mszy. Zresztą nie ma jak, bo przy ołtarzu muszę być cały czas skupiony. Jest tam dużo zajęć: dzwonienie dzwonkami, podawanie ampułek, rozkładanie kielicha – wylicza Tomek. – To nie są dzieci inne niż pozostałe – ocenia Jacek Woźniak, tata Pawła i Jacka, których przywiózł na zjazd z Kołobrzegu. – Jako ministranci są dalej rozrabiakami, mają te same problemy, co ich rówieśnicy, ale zauważam, że starają się bardziej przykładać do swoich obowiązków – do odrabiania lekcji, porządków w domu. Bycie ministrantem uczy ich dyscypliny i widać tę różnicę. Zdarza się, że kiedy są niegrzeczni, wykorzystujemy z żoną argument, że ministrantom niektórych rzeczy robić nie wypada. Syn pana Jacka, również Jacek, cieszy się, że jest ministrantem, ale nie traktuje tego lekko. – Trzeba ciężko pracować, mieć dużo prób, żeby się tego wszystkiego nauczyć. Ale przygotowuję się, bo chcę dobrze służyć – mówi z przejęciem, tym większym że w maju przystąpi do I Komunii św. i jego uczestnictwo w Eucharystii będzie jeszcze pełniejsze.

    Utalentowani

    Na auli seminaryjnej, która z trudnością zmieściła tak wielu uczestników, odbyło się spotkanie pod hasłem „Mam talent”. Gośćmi specjalnymi byli: skaut i introligator o. Rafał Dudek, ks. Marcin Wolanin – kapłan, piłkarz i kibic oraz Jacek Todys, mąż i ojciec, członek Domowego Kościoła, nadleśniczy z Polanowa. Ministranci mogli się dowiedzieć nie tylko kim są zaproszeni goście, ale jakimi talentami obdarował ich Pan Bóg. Ks. Wolanin pokazał, jak sprawnie potrafi prowadzić piłkę przy nodze, o. Rafał zawiązał węzeł, który niejednemu skautowi pomógłby wybrnąć z opresji, natomiast pan Jacek wykazał się wysoką skutecznością w trafianiu szyszkami do celu. Tomka Lisowskiego nie dziwi, że Pan Bóg daje ludziom tyle talentów. W kościele najbardziej lubi rozkładać kielich, a w szkole matematykę. – W domu układam puzzle, takie na 2000 elementów i w 45 sekund kostkę Rubika – wymienia. Dla niektórych chłopców samo przebywanie w budynku seminarium było atrakcją. – Bardzo podobała mi się galeria ze zdjęciami księży, którzy tu się uczyli – powiedział Mateusz Mańkowski z parafii NSPJ w Słupsku. Biskup Zadarko zachęcił ministrantów do modlitwy o powołania kapłańskie. To ważna intencja, ponieważ kapłanów w naszej diecezji jest wciąż za mało. Chłopcy, którzy mieli jakiekolwiek pytania związane z byciem kapłanem czy też w ogóle z życiem w seminarium, mogli skorzystać z indywidualnej rozmowy z ojcem duchownym WSD ks. Piotrem Skibą.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół