• facebook
  • rss
  • Doświadczyć Boga

    ks. Wojciech Parfianowicz

    |

    Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 20/2015

    dodane 14.05.2015 00:00

    Uczestniczą w nich nieraz po kilka razy w roku, przemierzając niejednokrotnie wiele kilometrów. Tak zwane rekolekcje charyzmatyczne mają swoich nowych i wiernych odbiorców.

    Amerykańska ewangelizatorka Maria Vadia przyjechała do diecezji na zaproszenie słupskiej Wspólnoty św. Krzysztofa Szkoły Nowej Ewangelizacji. W jednej z konferencji mówiła, że przeszkodą do przyjęcia Bożej łaski, także łaski uzdrowienia, może być otwarcie się na działanie złego ducha. Wskazała m.in. na dwa przejawy takiego otwarcia. – Jesteśmy domem duchowym, w którym są drzwi, które musimy szczelnie zamknąć.

    Są to drzwi okultyzmu i nieprzebaczenia. Jeśli miałeś do czynienia z bioenergoterapią, tarotem, jogą, okultyzmem, wróżbiarstwem, wyrzeknij się tego. Podnieś ręce i powiedz Jezusowi: „Panie, dzisiaj to wszystko odrzucam”. Mój Bóg jest dla mnie wystarczający – mówiła Maria Vadia. – Są tutaj osoby, które są bardzo zranione przez różnych ludzi. Słowo Boże mówi, że trzeba przebaczyć. Pamiętajcie, że jak Bóg nam coś nakazuje, to również daje łaskę, aby tego dokonać. Wiem, co mówię. Moje małżeństwo się rozpadło i były momenty, kiedy nienawidziłam mojego męża. Prosiłam o łaskę, żebym potrafiła mu wybaczyć i w końcu zrobiłam to. Zaczęłam mu też błogosławić. Proście o łaskę przebaczenia – wzywała ewangelizatorka. Rekolekcje charyzmatyczne mają specyficzną formę. Odbywają się często w halach sportowych w klimacie radosnego uwielbienia z tańcem włącznie. Ks. Robert Stwora, szef słupskiej SNE, przyznaje, że taka forma pomaga doświadczyć Boga, ale jednocześnie przestrzega, aby się na niej nie zatrzymywać. Niektórzy uczestnicy doskonale to rozumieją. – Jestem już trzeci raz na tego typu rekolekcjach. Duch Święty tutaj działa, ale forma już do mnie nie przemawia. Na początku przeżywałam wielkie „wow”, że tak można chwalić Pana. To było potrzebne, żeby się nawrócić i zrozumieć, że wiara nie jest sucha. Teraz wolę jednak zwykłą Mszę św. i adorację w ciszy. Poszłam dalej – dzieli się Andżelika Zdanowicz, licealistka. – Gdyby tak miało być zawsze, w każdą niedzielę, to chyba bym jednak tego nie chciała. To jest dobre, ale nie może być normą – dodaje jej koleżanka Ola.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół