• facebook
  • rss
  • Miłość, której można zazdrościć?

    ks. Wojciech Parfianowicz

    |

    Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 24/2015

    dodane 11.06.2015 00:15

    Hania ma zszytą nagłośnię, więc nie może mówić. Nie powie swoim rodzicom: „Kocham Was”. – To nic. Ona to mówi oczami. Wiem dokładnie, co czuje – mówi jej mama.

    Narodziny chorego dziecka to nie jest łatwa wiadomość. – Moje serce zostało posiekane jako kotlet – wspomina ten dzień pani Ania, mama Kajetana, który cierpi m.in. z powodu poważnych wad układu nerwowego. Opowiadając razem z mężem o trudach opieki nad synem, o momentach zwątpienia, także w wierze, przyznaje, że nie chce już mieć własnych dzieci.

    Po chwili dodaje jednak coś, co w takiej sytuacji wydaje się niezrozumiałe: – Myślę ewentualnie o adopcji. Może kiedyś adoptujemy jeszcze jedno... chore dziecko. Mamy już przetarte szlaki. Ja już chyba nie potrafiłabym patrzeć na normę, czymkolwiek ona jest. Mama Hani idzie jeszcze dalej. Po 8 latach opieki nad naprawdę chorym dzieckiem, które cierpi na porażenie mózgowe, padaczkę i dystonię, stwierdza: – Mam taki apel do ludzi, którzy nam współczują. Nie ma potrzeby. Można współczuć Hani, że nie może żyć tak, jak inne dzieci, bo pewnie by chciała. Ale nam to ludzie powinni zazdrościć. Proszę mi wierzyć, miłości od chorego dziecka można pozazdrościć. Kajetan i Hania są pacjentami koszalińskiej filii Zachodniopomorskiego Hospicjum dla Dzieci. Dzięki tej instytucji, która zapewnia opiekę domową, rodziny chorych dzieci nie muszą tułać się po szpitalach. Mogą prowadzić normalne życie. Hospicjum oferuje bowiem całodobową opiekę lekarską, pielęgniarską, psychologiczną i duszpasterską. Tego typu instytucje są też praktycznym zaprzeczeniem coraz bardziej głośnych, antyludzkich ideologii, według których cierpienie nie ma sensu, dlatego remedium na nie jest choćby aborcja, czy eutanazja. Historie pacjentów hospicjum pokazują, że także dziecko może chorować i umierać po ludzku. Co to znaczy? – Nie uciekać się do uporczywej terapii, ale też nie przyspieszać śmieci, tylko godnie żyć do końca – mówi Dariusz Zwoliński, anestezjolog. – Żadne życie nie jest bez sensu – mówi z przekonaniem Małgorzata Szubstarska, pielęgniarka, która w hospicjum dziecięcym pracuje od lat.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół