• facebook
  • rss
  • Bez kompromisów

    ks. Wojciech Parfianowicz

    |

    Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 25/2015

    dodane 18.06.2015 00:15

    Choć są na nich politycy i duchowni, nie przypominają wieców wyborczych ani procesji. Wyrażają szacunek dla człowieczeństwa, a zatem powinny jednoczyć wszystkich.

    Niestety tak nie jest. O tym, że życie należy szanować od poczęcia do naturalnej śmierci oraz że małżeństwo to związek mężczyzny i kobiety, niektórym, także na najwyższych szczeblach władzy, trzeba przypominać. – Jestem tu, bo nie podoba mi się to, co się dzieje w świecie i w Polsce. Takie wartości jak dom, dzieci, rodzina zaczynają nam przepadać. Taki marsz to ważny gest. Nikt nie będzie nas słuchał, jeśli nie wyjdziemy i nie damy publicznego świadectwa tego, w co wierzymy. Także rządzący dostrzegają nas dopiero wtedy, kiedy wychodzimy na ulice – mówi Izabela Skupińska z Sianowa, uczestniczka marszu w Koszalinie.

    Tegoroczne marsze w całej Polsce odbywały się pod hasłem: „Rodzina – wspólnota – Polska”. Chodziło o zwrócenie uwagi na to, że za wychowanie dzieci, czyli kształtowanie prawych obywateli, odpowiedzialni są przede wszystkim rodzice, a wszelkie instytucje pełnią jedynie rolę pomocniczą. Organizatorzy marszów zwracają na to uwagę ze względu na pojawiające się próby wprowadzania demoralizującej „edukacji seksualnej” do szkół i przedszkoli. – Wiele razy miałam sytuacje, kiedy moje dzieci przychodziły z przedszkola i zadawały mi pytania, które były naprawdę bardzo trudne. Martwi mnie to, że dzieci już w przedszkolu rozmawiają o takich sprawach i że takie rzeczy przynoszą do domu. Czasami zaczyna to być wręcz niebezpieczne – mówi Justyna Śmidecka z Koszalina, matka 7-letnich trojaczków.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół