• facebook
  • rss
  • Pomóc wybrać niebo

    ks. Wojciech Parfianowicz

    |

    Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 25/2015

    dodane 18.06.2015 00:15

    Biskup też jest dzieckiem – usłyszały maluchy zgromadzone w Skrzatuszu. Bp Paweł Cieślik przypomniał w ten sposób, że Matką każdego wierzącego jest Maryja, a domem – niebo.

    Co czułaś, kiedy przyjmowałaś I Komunię świętą? – Czułam, że przyjmuję Jezusa do serca. – A kim jest dla Ciebie Pan Jezus?. – Najważniejszą osobą. – Jest ważniejszy niż mama i tata? Tutaj 8-letnia Hania lekko się zawahała. Po chwili jednak odpowiedziała: – Tak... bo umarł za mnie na krzyżu. W oku mamy Hani, która stała obok, zakręciła się łza. Nie, to nie zazdrość, czy poczucie przegranej. – Moje dziecko jest moje, ale nie jest moją własnością. Jest darem od Boga, a więc jest też Jego. Jesteśmy tu na ziemi tylko przez chwilę. Życie to przejście do nieba. Staramy się wychować nasze dzieci tak, żeby kochały Boga i ludzi – wyjaśnia Katarzyna Kozioł ze Szczecinka.

    Z mężem Dariuszem wiedzą dobrze, co to znaczy perspektywa nieba. – Jedno z naszych dzieci już tam jest. Kiedy jest naprawdę trudno, proszę je o pomoc – wyznaje pani Katarzyna, która straciła jedno dziecko zanim jeszcze się urodziło. Tematem tegorocznego Dnia Dziecka w Skrzatuszu były słowa: „Ja wybieram dzisiaj niebo”. – Chcieliśmy zachęcić dzieci, żeby spojrzały „w górę” i dostrzegły najważniejsze powołanie człowieka, jakim jest właśnie niebo – tłumaczy ks. Marcin Piotrowski, diecezjalny duszpasterz dzieci.

    Potrzebny mądry przewodnik

    Niestety, jak zauważa ks. Marcin Piotrowski, w dzisiejszym świecie dzieci zbyt często tracą perspektywę nieba; niejednokrotnie z powodu własnych rodziców. – Nie przychodzą na niedzielną Mszę św., bo nie mają z kim – mówi ks. Piotrowski. – Zrzucanie wszystkiego na rodziców byłoby jednak uproszczeniem. Także my, księża i katecheci, mamy w tym swój udział. Uczymy dzieci jedynie praktyk religijnych, a nie prawdziwej wiary. Czasami dzieci znają pięknie cały katechizm, ale nie spotkały nigdy żywego Pana Jezusa.

    Łagodność i konsekwencja

    Z pewnością pokazać dziecku niebo to niełatwe zadanie: – Po pierwsze trzeba być autentycznym, bo dzieci szybko wyczuwają fałsz – przyznaje ks. Piotrowski. Siostra Alberta, niepokalanka ze Szczecinka zwraca uwagę na postawę łagodności i delikatności: – To najlepsza metoda, żeby mówić dziecku o Bogu. Wzbudzanie lęku to zła taktyka także wobec dorosłych, jednak wychowanie bezstresowe, również w przypadku dziecięcej wiary, zupełnie się nie sprawdza. Droga bez wymagań nie prowadzi do nieba. – Staram się dzieciom tłumaczyć, co jest w życiu najważniejsze, co jest dobre, a co złe, że nie musimy iść za trendami. Nie ukrywam, że nie jest to łatwe, ale staram się być nieugięta – opowiada Katarzyna Kozioł. Razem z mężem postanowili, że ich córka nie otrzyma z okazji I Komunii świętej drogich prezentów. Poprosili o uszanowanie tej decyzji wszystkich zaproszonych gości.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół