• facebook
  • rss
  • Chwalić? Głaskać? Nagradzać?

    dodane 18.06.2015 00:15

    A może wszystko naraz? Nie. Lepiej wybrać dwie wiodące metody okazywania miłości dziecku.

    Rodzice przedszkolaków, dzieci szkolnych, nastolatków mają wciąż ten sam problem. Ich metody wychowawcze bywają nieskuteczne. Dyscyplinowanie nie działa. Zachęta – jakby grochem o ścianę. Bombardowanie miłością – też na nic, wręcz zdaje się irytować potomka. O co chodzi? Joanna i Paweł Gritzmanowie są od 9 lat małżeństwem, mają trzech synów. Nieraz zastanawiali się nad podobnymi pytaniami i ileż to razy pozostawali bez odpowiedzi. – Aż trafiliśmy do dr Iwony Niedbalskiej – mówi Paweł Gritzman. – Już przy pierwszym spotkaniu powstała między nami więź. Małżonkowie byli zdumieni, że ktoś przestaje leczyć pojedyncze objawy i patrzy na ich dziecko całościowo. To było to. – Dowiedzieliśmy się, że pani doktor prowadzi w Gdańsku Akademię dla Rodziców, pomyśleliśmy: czemu nie zorganizować czegoś podobnego w Koszalinie? – wspominają. Wiedzieli, że znajdą chętnych, mają wielu znajomych, którzy jak oni zadawali sobie mnóstwo pytań. Zorganizowali konferencję pod egidą Duszpasterstwa Rodzin, rozreklamowali ją głównie wśród znajomych. Facebook, mejle, garść ulotek. Niewiele było trzeba. Do domu parafialnego przy kościele św. Kazimierza w Koszalinie przyszło ok. 40 osób. „Miłości trzeba się uczyć” – brzmiał tytuł wykładu i okazało się, że nie tylko rodzice obecnych na sali osesków, ale i dorosłych już dzieci dowiedzieli się, że mają do odrobienia jakąś lekcję.

    Jak okazujesz miłość?

    Kochasz kogoś, lecz on nie czuje się przez ciebie kochany. Głaszczesz go, a on strąca z pleców twoją dłoń, choć wcale nie ma focha. Dlaczego? – Każdy człowiek ma swój ulubiony sposób przyjmowania miłości – wyjaśnia dr Niedbalska. – Jaki? To jest często tajemnica, ale można ją rozszyfrować. Mój to pełne afirmacji słowo. Twoim może być dotyk, czujesz się kochany, gdy ktoś cię głaszcze, całuje. Dla kogoś to mogą być prezenty, spędzony z nim czas lub okazana pomoc. Jeśli chcecie wpłynąć na zachowanie dziecka, powinniście wybrać metodę, dzięki której najlepiej odczuje, że jest kochane. To działa. Słuchacze wertują w głowach sytuacje z własnego życia. Jaki jest ten mój sposób? – zastanawiają się spiesznie i czują, że są na dobrej drodze odnalezienia patentu na dogadywanie się nie tylko z dziećmi, ale i ze współmałżonkiem, przyjaciółmi i znajomymi z pracy. – Gdyby małżonkowie wiedzieli, jakim językiem miłości do siebie mówić, toby się nie rozwodzili – mówi z przekonaniem dr Niedbalska. – Kiedy z miłością dotykaliście własne dziecko? Albo współmałżonka? Dotyk trzeba głęboko przeżyć, wówczas jest lekiem, narzędziem, przez które możemy zmienić drugiego człowieka.

    Spacer czy prezent?

    Anna Mikołajun jest nauczycielem klas I–III i ma za sobą niejedną konferencję na tematy wychowawcze. A jednak nadal czuje potrzebę, by uczyć się, jak lepiej postępować z dziećmi. – W szkole kieruję się nie tylko zasadami, choć to najprostsze, gdy staje się naraz nie przed jednym dzieckiem, lecz całą klasą. Ale równie ważne jest serce, uczucia – mówi nauczycielka, przyznając zarazem, że one sprawiają jej niekiedy najwięcej trudności. Że musi czasem policzyć do trzech, by nie ulec tym niewłaściwym. Toteż z uwagą słuchała rad dr Niedbalskiej, jak kierować uczuciami, by rozwijały drugą osobę. Pani Iwona ostatnio zarzuca Pana Boga pytaniami, jak ma wychowywać dwuletnią Magdę, bo wydaje jej się, że nie potrafi tego robić. Jej mąż Krzysztof jest jako ojciec zdezorientowany, bo robi jedno, a wychodzi drugie. Owszem, są młodymi rodzicami, ale czy nie mogłoby iść łatwiej? Kiedy dowiedzieli się o konferencji, długo się nie zastanawiali. Przyszli i usłyszeli, że kochać trzeba się uczyć. Na przykład tego, że dobrze jest spędzać z dzieckiem wolny czas w taki sposób, jaki ono lubi, zwłaszcza jeśli to właśnie czas jest jego językiem miłości. Albo że można okazywać miłość prezentami. Nie, nie takimi ze sklepu – po prostu kubkiem herbaty podanym z czułością. Małżonkowie zastanawiają się, co jest językiem miłości małej Magdy. Będą starali się go odszyfrować. Przydałyby się kolejne konferencje. Pozostałym rodzicom też urósł na nie apetyt. Rozmawiają o tym przy kawie i cieście, w przerwie spotkania. Państwo Gritzmanowie rozdają uczestnikom ankietę, żeby dowiedzieć się, jakie tematy ich interesują. Warto byłoby się jeszcze raz spotkać. A może regularnie? Liczą na kolejne spotkania z dr Niedbalską po wakacjach. Dr Iwona Niedbalska jest gdańskim pediatrą oraz doradcą rodzinnym. Ukończyła 5-letni kurs Systemowej Terapii Rodzin na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz liczne kursy doskonalące z zakresu wychowania i rozwoju dzieci i młodzieży.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół