• facebook
  • rss
  • O życiu... cokolwiek?

    ks. Wojciech Parfianowicz

    |

    Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 28/2015

    dodane 09.07.2015 00:00

    Wielu posłów twierdzi, że uchwalona w czerwcu ustawa regulująca przeprowadzanie procedury in vitro jest lepsza niż brak jakiejkolwiek ustawy. – To kompromitacja dla polskiego Sejmu – komentuje bp Krzysztof Zadarko.

    Jak głosowali parlamentarzyści z diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej? Ustawę poparli wszyscy posłowie Platformy Obywatelskiej, a więc: Stanisław Gawłowski (Koszalin), Zbigniew Konwiński (Słupsk), Marek Hok (Kołobrzeg) i Wiesław Suchowiejko (Szczecinek) oraz poseł SLD Stanisław Wziątek (Połczyn-Zdrój). Przeciw projektowi głosowali parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości: Czesław Hoc (Kołobrzeg) i Jolanta Szczypińska (Słupsk).

    Lepszy rydz niż nic?

    – Przeszliśmy z bezprawia w inny rodzaj bezprawia – mówi bp Krzysztof Zadarko, komentując argumentację parlamentarzystów, którzy swój głos „za” tłumaczyli chęcią polepszenia sytuacji w obliczu braku jakichkolwiek regulacji. Odnosząc się do słów premier Ewy Kopacz, która wynik głosowania nazwała „wielkim sukcesem polskiej wolności”, bp Zadarko pyta: – Czy sukcesem jest prawo, które oswaja człowieka z przekonaniem, że wolno legalnie zabijać bezbronne istoty ludzkie? – Wpisuje się to w pewną filozofię pojmowania państwa i prawa. Odkłada się dziś na bok myślenie w kategoriach moralnych i etycznych, a decyduje pragmatyzm, czyli rozwiązywanie problemów skutecznie, tzn. szybko i prosto. Przez to jesteśmy na pobojowisku regulacji, które proponują uproszczoną wizję człowieka oraz uproszczoną, żeby nie powiedzieć prostacką, wizję etyki – mówi biskup.

    Sejmowa ława a kościelna ławka

    W myśl nauczania Kościoła parlamentarzysta katolik mógłby podnieść rękę za ustawą o in vitro, nie zgadzając się z nią, jeśli polepszałaby ona aktualną sytuację: – Na poziomie etycznym kompromisu w metodzie in vitro oczywiście nie ma, ale na poziomie politycznym można go osiągnąć – przypomina biskup, który zauważa, że uchwalone prawo niestety nic nie zmienia, lecz sprowadza się do tego, że to, co dotychczas robiono bez uregulowań, teraz można robić legalnie. Sejm odrzucił wszystkie poprawki do rządowego projektu, które proponowały środowiska konserwatywne, co sprawiło, że dla parlamentarzysty katolika projekt był nie do przyjęcia, gdyż nie zachodziła sytuacja „lepszego prawa”. Bp Zadarko przypomina jednak, że nie wolno dyskusji o kwestiach życia sprowadzać do poziomu religii. Sprzeciw wobec in vitro to nie kwestia wiary, tylko człowieczeństwa. – Tu nie chodzi o moralność katolicką czy niekatolicką. To jest najpierw kwestia ochrony życia jako takiego i konstytucyjności. Dopiero potem możemy przejść do poszukiwania dodatkowych argumentów, także Kościoła, odwołując się do Ewangelii czy nauczania papieskiego.

    Chodzi o coś czy o kogoś?

    Kluczową sprawą w dyskusji o in vitro jest podejście do ludzkiego zarodka. Ustawa definiuje go w sposób dla katolika niedopuszczalny, czyli jako grupę komórek, a nie organizm ludzki we wczesnej fazie rozwoju. – To perfidne działanie. Ustawa uznając zarodek jedynie jako ludzką tkankę, dopuszcza testowanie na niej i sankcjonuje eugenikę. Są to zapisy antycywilizacyjne – uważa Czesław Hoc, kołobrzeski poseł PiS, lekarz. Inaczej na zarodek patrzy Wiesław Suchowiejko, szczecinecki poseł PO, nauczyciel, dziennikarz. – Definicja zarodka jako grupy komórek to jest kwestia filozoficzna. To nie są po prostu ludzkie tkanki, ale połączenie dwóch gamet, czyli jednak forma życia, z której powstanie człowiek. Czy to już jest człowiek?– pyta. W konsekwencji, poseł PO w rozmowie z naszą redakcją wyraził następujący pogląd na temat mrożenia zarodków: – Zamrożony człowiek ginie, zarodek nie. Czyli mrożenie zarodków to jednak nie to samo, co mrożenie dzieci. Po rozmrożeniu zarodka i zastosowaniu in vitro jednak rodzi się człowiek. Takich osób na świecie jest już bardzo wiele, w Polsce też. To chyba dobrze – stwierdza, dodając, że głosował jednak za odrzuconą przez Sejm poprawką, która przewidywała mrożenie tylko samych komórek jajowych.

    A co z rodziną?

    Czesław Hoc z PiS podkreśla destrukcyjny charakter ustawy w stosunku do rodziny: – Ona promuje dawstwo partnerskie komórek rozrodczych na podstawie oświadczenia o wspólnym pożyciu dawcy i biorcy. Jest to promocja i szeroki ukłon w stronę środowisk LGBT. Nietrudno sobie wyobrazić, że dwie homoseksualne pary o odmiennej płci umawiają się ze sobą, podpisując oświadczenie o wspólnym pożyciu w celu uzyskania dziecka. – Nie byłem zwolennikiem ograniczania dostępności in vitro tylko do par małżeńskich. Niestety, życie dzisiaj jest inne. Dzieci rodzą się też w parach bez ślubu. Co do par homoseksualnych, jeśli rzeczywiście dochodziłoby do sytuacji, w których do procedury przystępowałyby takie osoby, trzeba by bezwzględnie uszczelnić tę ustawę. Nie popieram adopcji dzieci przez pary jednopłciowe – zapewnia poseł Suchowiejko z PO, który ustawę, mimo pewnych zastrzeżeń, w całości jednak poparł. Poseł Hoc z PiS zapewnia, że w wypadku zwycięstwa w jesiennych wyborach jego partia zajmie się ustawą jeszcze raz, proponując daleko idące zmiany.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół