• facebook
  • rss
  • Gdy ogień zabrał wszystko

    dodane 03.09.2015 00:00

    To odruch serca – mówią parafianie z Sycewic i nie szczędzą grosza, żeby pomóc swoim sąsiadom, którzy w pożarze stracili niemal cały swój dobytek.

    Nikogo nie trzeba specjalnie namawiać. Po Mszy św. przed kościołem parafialnym chyba każdy sięga do kieszeni. Dzielą się tym, co mają. – Nie wszyscy nawet znamy tę rodzinę, tylko tyle, co z ogłoszenia księdza proboszcza. Ale to nie jest istotne. Po prostu spotkało ludzi wielkie nieszczęście i trzeba pomóc. Przecież może to zdarzyć się każdemu z nas – mówi Lucyna Ostrowska z parafialnej Caritas, potrząsając puszką, do której wpadają kolejne datki. – To nie pierwsza nasza akcja dla pogorzelców, bo jak u sąsiada się paliło, to każdy pomagał, jak mógł: albo finansowo, albo dając swoją pracę. Tu ludzie są zjednoczeni – może nie wszyscy, ale większość z pewnością – dodaje Romana Piczuła, druga z kwestarek. Ewelina i Piotr Zjawińscy oraz dwójka ich małych dzieci po lipcowym nieszczęściu zostali bez dachu nad głową. Znaleźli kąt u rodziny w Pałowie, skąd pochodzi pan Piotr.

    Teraz zamierzają zaadaptować na mieszkanie stodołę, ale potrzebują wsparcia materialnego. – Przyda się każdy grosz, bo właściwie zostaliśmy z niczym. W poprzednim mieszkaniu dopiero co zrobiliśmy remont, nawet rok nie minął. Tylko kredyt został – pan Piotr kiwa głową. Po pożarze jeszcze nie całkiem doszli do siebie. – Młodszy syn był wtedy w domu. Do dzisiaj boi się wchodzić sam na piętro – dodaje pani Ewelina. Obydwoje z wdzięcznością przyjmują odruch serca sąsiadów. – Nawet nie wiemy, jak dziękować – mówią, bo wiedzą, że dzisiaj nikomu się nie przelewa. – Cieszę się, że parafianie dzielą się nawet tym, czego im samym brakuje, a nie tylko tym, czego im zbywa. To jak z cudem rozmnożenia chleba i ryb – zauważa ks. Arkadiusz Oslislok, proboszcz sycewickiej wspólnoty. – Trzeba, żebyśmy umieli żyć jak pierwsza wspólnota, w której wzrok serca był wyostrzony na potrzeby bliźnich, nie trzeba było nawet specjalnie prosić o pomoc. Wtedy wiadomo, że tworzymy dobrą rodzinę, nie jesteśmy sami, ale we wspólnocie. Dzielimy się wszystkim, weselimy się radością drugich, a w smutku potrafimy pocieszyć i wesprzeć także materialnie. Pan Bóg pokazuje nam na każdym kroku, że niczego nam nie zabraknie, jeśli będziemy umieli dzielić się, otworzymy serca – dodaje duszpasterz.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół