• facebook
  • rss
  • W Koszalinie mogą przyjąć uchodźców

    Karolina Pawłowska

    dodane 08.09.2015 17:48

    Diecezjalna Caritas i koszaliński Dom Miłosierdzia zapewniają, że są w stanie stworzyć miejsca pobytu dla ok. 25 syryjskich uchodźców. To odpowiedź na niedzielny apel papieża Franciszka.

    Jak podkreśla ks. Tomasz Roda, dyrektor diecezjalnej Caritas, rozmowy na ten temat prowadzone są już od dłuższego czasu. Diecezjalne oddziały już deklarowały w Caritas Polska, iloma miejscami będą mogły dysponować. 

    - Nie mamy ośrodków, które są przeznaczone dla imigrantów, mamy jednak ośrodki rekolekcyjno-wypoczynkowe, w których będzie można stworzyć miejsca pierwszego, tymczasowego pobytu. Na dzisiaj dysponujemy trzema takimi miejscami. Razem z Domem Miłosierdzia jesteśmy w stanie stworzyć warunki dla 25 osób - wyjaśnia ks. Roda. 

    Zaznacza zarazem, że oprócz tej pierwszej, interwencyjnej pomocy, potrzeba wypracowanie procedur współpracy z samorządami. 

    - Ważne jest uruchomienie procedur współpracy z samorządami. Pobyt imigrantów wiąże się z różnymi uwarunkowaniami prawnymi, medycznymi, integracją z lokalną społecznością, nauką języka - wszystkim to, co dotyczy przyszłości tych osób - dodaje ks. Roda.

    Wolontariuszom w parafialnych oddziałach pomoże opracowywana właśnie instrukcja, która podpowie, jak skutecznie pomagać. 

    - Chcemy wypracować zasady, które pozwolą nam widzieć przede wszystkim człowieka w potrzebie, bez ksenofobicznych czy islamofobicznych podejść. Potrzeba wypracować procedurę pierwszej pomocy: nakarmić, skierować do lekarza, uruchomić kontakt z lokalnym samorządem - podkreśla ks. Roda i zaznacza: - Nie wiemy, czy muzułmanie będą chcieli skorzystać z pomocy organizacji kościelnych, my po prostu jesteśmy przygotowani na to, żeby ją zaoferować. Otwieramy jednak nasze drzwi po to, żeby nie widzieć religii czy polityki, ale zobaczyć potrzebującego pomocy człowieka. 

    Podobnie uważa Ilona Czeszejko, wiceprezes Stowarzyszenia Dom Miłosierdzia w Koszalinie. 

    - Poza dachem nad głową i jedzeniem trzeba im zapewnić pomoc w asymilacji, ale trzeba pamiętać, że to są też ludzie, którzy mają za sobą traumatyczne przejścia. Musi powstać cała siatka ludzi i instytucji, którzy będą w stanie im pomóc. Wszystko zależy od tego, czy mamy zapewnić im tylko pomoc doraźną, kryzysową, czy ci ludzie zostaną u nas na dłuższy okres. Jeśli będą chcieli zostać w Polsce, to będzie potrzebna długofalowa współpraca różnych środowisk - tłumaczy. 

    Po uregulowaniu przez państwo polskie wszystkich kwestii związanych z przyjmowaniem uchodźców, miejsce w Domu Miłosierdzia mogłoby znaleźć 10 uchodźców z Syrii. 

    - Papież Franciszek zmobilizował nas do działania. Nie wystarczą słowa otuchy, tylko potrzeba konkretów. To jest nasza konkretna odpowiedź na konkretne wezwanie papieża: pomożemy na tyle, na ile możemy - mówi pani wiceprezes.

    Nie dziwi się, że mimo chęci pomocy, rodzi się też sporo obaw. - Barierą może być inny język, ale i inna kultura czy religia. Jeśli będą to chrześcijanie, będzie nas łączyć wiara, ale być może będą to muzułmanie, którzy przyjadą z całym bagażem kulturowym, zupełnie odmiennym dla nas. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że to, co nieznane, to trzeba się tego bać. Ten dom uczy nas nieustannie, że nie trzeba się bać, tylko ufać Jezusowi. Trzeba to oddać Panu Boga. Z wiary mówimy „tak”, mimo rodzących się po ludzku obaw - przyznaje Ilona Czeszejko. 
     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół