• facebook
  • rss
  • Pod skrzydłami Michała Archanioła

    dodane 17.09.2015 00:00

    Na tę chwilę greckokatolicka społeczność ze Szczecinka czekała wiele lat. 
Biała cerkiew, która wyrosła na jednym z osiedli miasta, to spełnienie ich marzeń.

    Na uroczystości do Szczecinka przybyło tak wielu gości, że nie wszyscy znaleźli miejsce w murach świątyni. Znaczna część wiernych będzie oglądać konsekrację cerkwi i Boską Liturgię na zewnątrz, śledząc dokonujące się wydarzenia na telebimie.
Panie Anna Sokołowska i Helena Jaskółka jako dzieci zostały przymusowo przesiedlone na tzw. Ziemie Odzyskane w ramach akcji „Wisła”. – Tam zostawiliśmy wszystko: swoje domy, ziemie, groby i cerkwie. Po większości nie ma już nawet śladu. Tu już zdążyliśmy zapuścić korzenie, ale świątyń nadal nam brakowało – kiwają głowami. 
– Cerkiew jednoczy społeczność, to takie wyjątkowe miejsce. W Szczecinku go nie mieliśmy, więc brakowało nam poczucia jedności – przyznaje Olga Szachmat z Barwic. – Teraz w końcu będziemy się czuli u siebie – dodaje z uśmiechem. Jej pokolenie dramatyczne wydarzenia powojenne zna jedynie z opowiadań rodziców i dziadków. Nie ma w nich ani strachu, ani niczym nieuzasadnionego wstydu z powodu ukraińskich korzeni. – A u naszych dzieci i wnuków tego strachu już zupełnie nie ma. Dobrze, że nie zanika w nich poczucie własnej tożsamości. Młodzi uczą się języka, chcą poznawać historię. Fajnie, że w rodzinach mieszanych też nie zanika poczucie, że to ważne – dodaje, wskazując na małych chłopców w soroczkach – pięknie haftowanych koszulach, którymi podkreślają ważne dla ich społeczności wydarzenia. 


    Przekonać siebie


    – Nie mogliśmy budować swoich świątyń do 1989 r. Gdyby nie to, ta cerkiew stałaby w Szczecinku od dawna. Teraz staramy się nadrobić te straty, które powstały przez ostatnie 40 lat: budujemy kościoły, struktury, wspólnoty. Teraz jest o tyle trudniej, że te lata przyczyniły się do asymilacji, rozproszenia i zaniku tożsamości. Wielu młodych ucieka z małych miasteczek w poszukiwaniu pracy i nie wraca. Dzięki Bogu jednak ta wspólnota wciąż istnieje, niewielka, ale prężna i odważna – zauważa bp Włodzimierz Juszczak, który przewodniczył uroczystościom. Nie ukrywa, że budowa świątyń to dla liczącej ok. 160 rodzin diaspory olbrzymie przedsięwzięcie. Na swoją świątynię czekali tak długo, że część z nich przestała wierzyć, że to możliwe. – To było wielkie wyzwanie. Przekonywałem ja, przekonywał ks. Arkadiusz, ale przede wszystkim ludzie musieli przekonać siebie, że są w stanie zrealizować takie dzieło. Musieli uwierzyć, że z Bożą pomocą jest to możliwe. Nie poddali się – dodaje eparcha. Z pomocą wspólnocie greckokatolickiej pospieszyły też władze miasta, które przekazały parafii za symboliczną złotówkę ziemię pod budowę własnej świątyni. – Liczba wiernych na liturgii waha się od 80 do 100 osób. Ale wiemy, że co najmniej drugie tyle nie chce się przyznać do swoich korzeni. Mam nadzieję, że także dla nich będzie to znak i zachęta do tego, by przełamać swoją niepewność czy strach, który wśród wysiedlonych w ramach akcji „Wisła” nadal jest obecny – mówi ks. Arkadiusz Trochanowski. 


    Świątynia to nie mury 


    Szczecineckiej parafii i nowej cerkwi patronuje św. Michał Archanioł. Ks. Arkadiusz chciałby, żeby wizerunki patrona znalazły się nie tylko we wnętrzu świątyni, ale także na jej murach. – Michał Archanioł prowadzi nas od samego początku, chroni od wszelkiego zła, także od pożarów, czuwa nad nami i pomaga w zjednoczeniu wspólnoty. Mamy ideę, żeby jego wizerunek był widziany z daleka, był znakiem wiary dla wszystkich, że mimo wszelkich trudności, mimo tego, że jesteśmy małą wspólnotą, mogliśmy z Bożą pomocą wybudować swoją świątynię – mówi proboszcz. – To dobry patron. Zwyciężył na niebie, a teraz pomaga im zwyciężać na ziemi. Ta świątynia jest wielkim zwycięstwem wspólnoty: nad swoją słabością, nad problemami materialnymi, nad wszystkimi przeciwnościami, kłopotami dnia codziennego i nad przeszłością, latami po wysiedleniu – dodaje bp Juszczak. 
Zauważa jednak, że budowanie cerkwi ma sens tylko wtedy, gdy będzie ona żyła. Tego też życzył greckokatolickim wiernym w Szczecinku, gratulując wzniesienia świątyni. – Nie podejmujemy się takiego wysiłku, żeby stworzyć jakąś budowlę, pamiątkę, dzieło architektoniczne. Chodzi o to, żeby zbudować prawdziwą świątynię, która w tych murach będzie żyła i wzrastała. Tego im życzę: żeby ich cerkiew nie była nigdy pusta, opuszczona, żeby nie brakowało ludzi, którzy będą się tu modlić – dodaje eparcha. 


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół