• facebook
  • rss
  • Nie wszystko się zmienia

    ks. Wojciech Parfianowicz

    |

    Gośc Koszalińsko-Kołobrzeski 40/2015

    dodane 01.10.2015 00:15

    Nazywane „klasztorem” ze względu na majestatyczny, ponad 100-letni budynek, w którym się mieści, oraz zasady, którymi się kieruje. Koszaliński „Dibulec”, czyli liceum im. St. Dubois to wciąż dobra marka.

    Zdzisław Grzymała, koszaliński inżynier, stawił się w szkole 1 września 1945 roku. Po 6 latach wojny powrót do ławki nie był łatwy, ale naprawdę oczekiwany. – Nie było podręczników, więc nauczyciele musieli wszystko dyktować. Zeszyty? Pisało się na poniemieckiej makulaturze. Mimo wszystko czegoś się jednak nauczyliśmy – opowiada jeden z najstarszych absolwentów. Łukasz Deska przygodę z Dubois zaczął w tym roku. – Przyciągnął mnie poziom i klimat – mówi pierwszoklasista. Od Zdzisława do Łukasza minęło 70 lat. Kawał czasu, w którym wiele zmieniło się na świecie, w Polsce i w Koszalinie. Wiele, nie znaczy jednak wszystko.

    Inna młodzież?

    Dyrektor Rafał Janus, który sam jest też absolwentem LO nr 1, przyznaje, że dziś uczy się inaczej niż jeszcze kilkanaście lat temu. Świat idzie do przodu. Zdzisław Grzymała opowiada, że wolny czas spędzał na rowerze z oponami, które sobie zrobił z węża ogrodowego. Rówieśnicy Łukasza Deski mają smartfony i konta na Facebooku. W dobie postępu technologicznego, dotarcie do młodego człowieka okazuje się trudniejsze. – To nie jest tylko kwestia techniki, ale też sposobu komunikacji– mówi dyrektor Janus. Doświadczony nauczyciel dodaje jednak: – To my musimy znaleźć metodę, aby do nich dotrzeć, tzn. do tych pokładów, które w każdym młodym człowieku zawsze są. Gdy to się uda, odkrywa się naprawdę wciąż niezmiennie to samo, czyli młodego człowieka, który chce świat poznawać, jest z natury dobry, twórczy, dąży do rzeczy, które są cenne. Ks. dr Radosław Mazur (matura 1995), udowadnia, jak ważna jest rola dobrego belfra: – Matematyki uczył nas prof. Paweł Rudecki. Przejął nas dopiero w III klasie. Tak nas zafascynował tym przedmiotem, a to był profil biologiczno-chemiczny, że ja i wielu innych, zdecydowaliśmy się zdawać matematykę na maturze, co wtedy nie było obowiązkowe. To ewidentnie dzięki jego pasji.

    Inne zagrożenia?

    Ks. Jacek Macki (matura 1987), duszpasterz w diecezji Livorno we Włoszech, wspomina czasy komunizmu: – Na długiej przerwie gromadziliśmy się potajemnie przy kościele św. Józefa na modlitwie Anioł Pański. Przychodziło ponad 100 osób. Duchowny przyznaje, że był to rodzaj młodzieńczego buntu przeciwko materialistycznej ideologii, która zakładała budowanie świata bez Boga. Mimo upadku komunizmu, wydaje się, że pod tym względem niewiele się zmieniło. Materializm z socjalistycznego stał się kapitalistyczny, tylko idea świata bez Boga jest wciąż tak samo żywa. Na problem zwrócił uwagę bp Krzysztof Zadarko, 26 września podczas Mszy św. z okazji jubileuszu szkoły, na której tłumów nie było. – Kiedy człowiek przez fascynację swoją wiedzą, wynalazkami i osiągnięciami, zaczyna docierać do punktu, w którym wydaje mu się, że wszystko może, szybko przekonuje się, że jednak tak nie jest. Na drodze staje nieuchronna prawda o tym, że nasze życie się kończy. Gdy w sercu człowieka zabraknie tego fundamentalnego wymiaru otwarcia się na Boga, śmierć, choroba, utrapienie sprawiają, że nic nie ma sensu. Nie ma sensu wykształcenie, pogoń za pieniędzmi, nawet Nagroda Nobla – mówił w katedrze bp Zadarko. Obchody jubileuszowe trwały od 20 do 27 września. Odbyło się wiele imprez: bieg uliczny, rajd rowerowy, uroczysta gala, zjazd absolwentów, spektakl szkolnego teatru, spotkania ze znanymi absolwentami.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół