• facebook
  • rss
  • Siła miłości... i jej braku

    ks. Wojciech Parfianowicz

    |

    Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 47/2015

    dodane 19.11.2015 00:00

    – Lekarze pytali, co daje mi moc, że tak walczę o zdrowie. Marzyłem, żeby znów zacząć chodzić, aby pójść i zabić mojego ojca – mówił bohater autobiografii podczas spotkań w diecezji.

    Co za niesamowity facet. Dla mnie, jako ojca, a mam sześcioro dzieci, to ważna lekcja. Już wiem, że za rzadko mówię im, że je kocham i że jestem z nich dumny – mówi Leszek, uczestnik spotkania z Timem Guénardem, które odbyło się 12 listopada w kościele oo. franciszkanów w Koszalinie.

    Niedźwiadek z papierka

    Tim, jako dziecko został porzucony przez matkę, która przywiązała go do słupa przy drodze i odeszła. Znalazła go policja, wyziębionego prawie na śmierć. „Wychowywał” go ojciec alkoholik, który katował go do tego stopnia, że pewnego dnia trafił do szpitala na 3 lata. Tęsknota za miłością, której nigdy nie otrzymał, była nie do zniesienia. – W szpitalu nikt mnie nie odwiedził. Przyglądałem się dzieciom, które były odwiedzane. Zauważyłem, że rodzice do takich dzieci mówią dobrze wyregulowanymi dźwiękami, że dorośli ładnie na nie patrzą i ładnie je dotykają. Stałem się zazdrosny o normalne dzieci i pewnego dnia ukradłem mały kawałek ozdobnego papieru, w który zawinięty był prezent od rodziców jednego z tych dzieci.

    W nocy chodziłem do toalety, żeby oglądać ten papier. Był na nim mały niedźwiadek, który machał łapką. Miałem wrażenie, że on mówi do mnie: „Dzień dobry”. Wymyśliłem sobie gościa – powiedział Tim na jednym ze spotkań. W końcu w życiu małego chłopca nastąpiło przełamanie. Brak miłości zaczął owocować rodzeniem się nienawiści. Bardzo szybko stoczył się na dno życia społecznego, trafiał do poprawczaków, uciekał z nich, mieszkał na ulicy. – Straciłem umiejętność płaczu. Stałem się agresywny – podsumował Tim stan swojego ducha z „okresu gniewu”.

    Ukraść mamę

    Jak podkreślił francuski gość, Pan Bóg, którego nazywa Big Bossem, dotarł do niego przez ludzi, którzy nie przekreślili go w swoich oczach, choć fakty przemawiały przeciw niemu. Tim Guénard wspomniał szczególnie o przypadkowym policjancie, który go zatrzymał, i sędzi, która w pewnym momencie zajmowała się jego sprawą. Spotkanie Tima z policjantem pokazuje, że nieraz jeden prosty gest życzliwości może uratować człowiekowi życie. – Po 3 latach od ucieczki z poprawczaka w końcu mnie złapali. Jeden policjant był bardzo dobry. Podzielił się ze mną kanapką. Później, kiedy w kompletnym dole, chciałem skończyć ze sobą, uruchomił mi się film. Przypomniałem sobie oczy tego policjanta, to jego dobre spojrzenie. Jak bardzo ważne jest dobre spojrzenie – mówił Tim. Postawa sędzi, która postanowiła dać mu szansę, uświadomiła z kolei Timowi, jak bardzo ważne jest to, żeby czasem usłyszeć o sobie dobre słowo. – Patrzyła na mnie jak smok, ale to były pozory. Traktowała mnie z szacunkiem. Jak ważny jest szacunek. On jest kuzynem miłości. Postanowiłem „ukraść” w niej sobie mamę. Zapytała, czego chcę. Poprosiłem, żeby dała mi szansę. Ona wzięła telefon i zadzwoniła do jakichś znajomych. Powiedziała im: „Mam tutaj bardzo fajnego chłopaka”. Odwróciłem się, żeby zobaczyć, czy ktoś za mną nie stoi. Po raz pierwszy ktoś tak o mnie powiedział. U jej znajomych nauczyłem się zawodu. Jestem rzeźbiarzem w kamieniu i kocham to, co robię. Decydujące znaczenie w nawróceniu Tima miało spotkanie ze wspólnotą „Arka” Jeana Vaniera. To praca z niepełnosprawnymi intelektualnie ostatecznie otworzyła go na Boga i pozwoliła na nowo odkryć siłę miłości, którą się daje i którą jest się przez kogoś bezwarunkowo obdarowanym. Uczestnicy spotkań z Timem Guénardem, które odbyły się w Koszalinie, w Szczecinku i w Słupsku, byli pod wielkim wrażeniem. W Koszalinie, autora książki „Silniejszy od nienawiści” przyszedł posłuchać także bp Edward Dajczak. – Obserwowałem życie Tima w tej książce i zauważyłem to, co jest ważne, aby wygrać, gdy człowiek, nie z własnej winy, ma życiowy falstart. Trzeba spotkać po drodze kogoś, kto cię pokocha. Nie dostaniesz miłości w domu, musisz ją dostać od kogoś innego. Jeślibyśmy nic więcej nie zrobili, a chociaż podarowali miłość tym, którym nikt jej wcześniej nie podarował, bylibyśmy podobni do Jezusa – zauważył biskup.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół