• facebook
  • rss
  • Nie wszystko jest pikselowe

    ks. Wojciech Parfianowicz

    |

    Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 49/2015

    dodane 03.12.2015 00:15

    Zamiast murawy – płaski ekran, zamiast przebierania nogami – przebieranie palcami. W piłkę można grać bez zadyszki, ale z podobnymi emocjami.

    Hałas jest taki, że trudno pozbierać myśli. – Lecisz tym Lewandowskim! Dawaj! – wrzeszczy jeden z chłopców. – To był faul. Czerwona dla Neymara. Bardzo dobrze – ocenia decyzję sędziego śledzący poczynania Barcelony młody człowiek. Co jakiś czas przy jednym z telewizorów można usłyszeć przeciągłe: „Goooool!”. To znak, że pikselowa futbolówka wylądowała w pikselowej bramce. Jednak nie umieścił jej tam równie pikselowy Messi czy Ronaldo, ale prawdziwy Michał, Marcel czy Kuba, którzy nabrali naprawdę niezłej wprawy w obsługiwaniu game controllera. W parafii pw. św. Wojciecha w Koszalinie odbył się pierwszy parafialny turniej „FIFA” na konsolach Xbox i PS 4. – Zaproponowałem taką formę wspólnej rozrywki ministrantom i moim uczniom ze szkoły. Zauważyłem, że bardzo wielu z nich gra w „FIF-ę”, więc pomyślałem, że warto, aby mogli robić to, co lubią, także przy parafii – mówi ks. Bogusław Płocharski, pomysłodawca i organizator turnieju. Idea chwyciła.

    Nie tylko gra

    – Nie wszystkie gry są złe – uważa duszpasterz. Co więcej, coraz więcej obiektywnych badań dowodzi, że niektóre z nich mają pozytywny wpływ na rozwój mózgu. Opisane w 2008 roku badania Kanava Kahola i Marshalla Smitha z Phoenix pokazały też, że granie na konsoli Wii Nintendo pomagało chirurgom w doskonaleniu ich zdolności manualnych, a także było skutecznym treningiem przed operacją. Wszystko zależy od tego, w co i ile się gra. Chłopcy, którzy przyszli na parafialny turniej, przyznają, że rodzice trzymają ich pod tym względem krótko. – Gram tylko w weekendy, bo w tygodniu mam dużo nauki – mówi 13-letni Kuba. Podobny reżim dotyczy pozostałych zawodników. Wcale nie musi też być tak, że granie na konsoli, w tym przypadku w „FIF-ę”, staje się substytutem prawdziwego sportu. – Ci, którzy lubią sport, lubią też takie gry. Sam jestem tego przykładem. Rozumieją tę grę, bo sami grają i interesują się piłką. Raczej najpierw jest prawdziwa piłka, a potem konsola, choć oczywiście bywa różnie – zauważa ks. Bogusław. Uczestnicy parafialnego turnieju zdają się to potwierdzać. Piłka nożna to ich żywioł. – Często gramy na orliku. Kiedyś to nawet trenowałem na „Gwardii” – mówi 13-letni Marcel. Jego kolega Kuba to również dawny „gwardzista”, który wciąż uwielbia kopać prawdziwą piłkę. Poza tym niektórzy chłopcy zadziwiają wiedzą o piłce. Znają składy drużyn, kariery ulubionych zawodników, historię klubów i rozgrywek. Na przykład Marcel o Barcelonie wie naprawdę sporo: – Messi, Neymar i Suárez to najlepsze trio. Strzelili w zeszłym sezonie 108 bramek i pobili rekord trio z Madrytu: Ronaldo, Benzemy i Bale’a. Potrafiłbym wymienić cały skład Barcy – zapewnia.

    Między grą a życiem

    – Niebezpieczeństwo z komputerem polega na tym, że młodzi ludzie spędzają przed ekranem wiele godzin, izolując się od świata. Tutaj jesteśmy razem – podkreśla ks. Płocharski. Jak przyznaje duszpasterz, parafialny turniej jest więc okazją wychowawczą, która poprzez wspólne przeżywanie emocji uczy dobrej zabawy, szacunku do drugiego człowieka, przestrzegania zasad w rywalizacji. Problemy w czasie takiego turnieju wcale nie są wirtualne. – Kolego! Masz pierwsze ostrzeżenie – zapisuje w tabelce rozgrywek ks. Bogusław. – Jeden z chłopców chciał ustawić mecze. Zobaczył, kto reprezentuje jaki poziom, i sugerował dla siebie słabszych przeciwników – tłumaczy swoją decyzję kapłan. Okazuje się, że gra „FIFA” może szybko zacząć przypominać tę prawdziwą... FIF-ę. Młodzi potrafią też odróżnić świat gry od rzeczywistości. 10-letni Michał obserwuje mecz Realu Madryt z Bayernem Monachium. Drużyną mistrza Niemiec gra jego kolega Marcel. – Dawaj, Marcel! Lecisz! – krzyczy Michał, który w tym momencie kibicuje Bayernowi, choć jak zastrzega, w rzeczywistości: tylko Realowi. W tym przypadku okazało się, że gra to tylko gra. Duszpasterze ze św. Wojciecha zapowiadają kolejną odsłonę turnieju już podczas najbliższych ferii zimowych. Księża przyznają, że tego typu zawody to świetna propozycja duszpasterska, która pozwala pokazać młodym ludziom parafię jako miejsce, do którego mogą przyjść i spędzić czas także na wspólnej, dobrej zabawie, robiąc to, co ich naprawdę interesuje.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół