• facebook
  • rss
  • Nie tylko przy okazji konkursu

    Karolina Pawłowska

    dodane 13.12.2015 03:36

    Chociaż są jeszcze w podstawówce Pismo Święte to dla nich lektura obowiązkowa. Jego znajomością mogą zawstydzić niejednego dorosłego, a z pytaniami ułożonymi przez kleryków rozprawili się całkiem gładko.

    W tym roku w Diecezjalnym Konkursie Biblijnym ministranci młodsi zmierzyli się z  1. Księgą Samuela.

    Konrad Michalik potrzebował niewiele czasu, żeby udzielić odpowiedzi. - Pytania nie były trudne. Tylko dwa pytania sprawiły mi kłopot, zapomniałem. W porównaniu z Księgą Kapłańską, albo Księgą Liczb można powiedzieć, że było całkiem prosto - przyznaje z uśmiechem piątoklasista, który jako jeden z pierwszych opuścił salę konkursową.

    Takie tempo trochę zaniepokoiło mamę, która towarzyszyła chłopcu w przygotowaniach. Razem szukają „zapomnianych” odpowiedzi w Piśmie Świętym. Bo, choć do konkursu stawał Konrad i to na nim spoczywał obowiązek udzielenia odpowiedzi, to w przygotowaniach mama okazała się być bardzo pomocna.

    - Przygotowywaliśmy się dwa tygodnie. Momentami było trudno. Zaglądamy do Pisma Świętego regularnie, ale konkurs to co innego. Księgę Samuela znamy w zarysie, ale tu potrzeba też zagłębić się w przypisy, skupić na szczegółach. Przy wątpliwościach pomagał nam ksiądz - opowiada ze śmiechem pani Joanna.

    - Ale to ważne, żeby czytać Pismo Święte, nie tylko na konkurs. Dzięki temu się człowiek rozwija. Nie ważne więc, czy zajmę któreś miejsce i dostanę nagrodę - deklaruje Konrad zaraz po napisaniu testu.

    Mimo obaw reprezentant białogardzkiej parafii pw. Narodzenia NMP uplasował się na III miejscu w gronie ministrantów z klas IV-VI. Wyprzedzili go Mikołaj Małocha z parafii katedralnej i Grzegorz Kupicha z Miłosierdzia Bożego w Kołobrzegu.

    Wśród młodszych chłopców najlepiej test rozwiązał Jędrzej Gliszczyński ze szczecineckiej św. Rozalii. Zaraz zanim uplasowali się młodsi bracia triumfatorów w poprzedniej grupie wiekowej: Paweł Kupicha i Nikodem Małocha, który, jako drugoklasista, otrzymał również nagrodę dla najmłodszego uczestnika konkursu. .

    Warto zauważyć, że ministranci z młodszej grupy wcale nie ustępowali wiedzą starszym, zdobywają porównywalną z nimi ilość punktów.

    - Poziom odpowiedzi był całkiem wysoki, widać, że chłopcy dobrze się przygotowywali. Jesteśmy pełni podziwu, że dobrze poradzili sobie z trudnymi nazwami i imionami - ks. dr Tomasz Tomaszewski, biblista, przewodniczący składu sędziowskiego nie szczędzi pochwał chłopcom.

    W znajomości Księgi Samuela zmierzyło się 24 ministrantów z 8 parafii   W znajomości Księgi Samuela zmierzyło się 24 ministrantów z 8 parafii Karolina Pawłowska /Foto Gość - Intensywnie przygotowywaliśmy się z ks. Jackiem przez tydzień. Odpytywaliśmy się też nawzajem i właściwie przez tydzień nie rozmawialiśmy o niczym innym - przyznaje Grześ Kupicha, zdobywca I miejsca.

    - I o laptopie - dopowiada Paweł patrząc na nagrodę, z którą wróci do domu jego brat.

     - Próbowałem namówić kolegę z klasy, który też jest ministrantem, ale nie bardzo chciało mu się chyba uczyć. Jak zobaczą z jakimi nagrodami wróciliśmy, to chyba będzie więcej chętnych - dodaje, chociaż obaj chłopcy zaraz zauważają, że warto czytać Pismo Święte nie tylko dla konkursowych nagród.

    Ks. Mariusz Ambroziewicz z katedry, który wystawił najsilniejszą, bo jedenastoosobową reprezentację, nie ma wątpliwości, że Pismo Święte to lektura obowiązkowa i nawet najmłodsi ministranci z powodzeniem mogą sobie z nią poradzić.

    - Nie widzę formacji ministranckiej bez czytania Pisma Świętego. Na każdym etapie. Ministrant musi mieć kontakt ze słowem Bożym, nie może być tak, że nigdy nie otwiera Pisma Świętego. To jest nieporozumienie - mówi kategorycznie.

    - Pismo Święte jako tekst drukowany jest trudną lekturą, ale dochodzę do wniosku, że ministranci, uczestnicząc w liturgii, są  z nim osłuchani chyba bardziej niż z jakimkolwiek innym utworem literackim - zauważa.

    Silna ekipa ministrantów-znawców Pisma Świętego z katedry i ich sukcesy także na arenie ogólnopolskiej to nie przypadek. To naturalna konsekwencja całorocznej pracy z ministrantami, a nie wynik jednorazowego zwołania chłopców na konkurs.

    - Praca ministrancka nigdy nie polega na jednorazowej akcji. To musi być regularna praca zaplanowana na kilka lat. Tak, jak spotykamy się przy ołtarzu, na zbiórkach, na piłce, tak samo spotykamy się nad Pismem Świętym - dodaje ks. Ambroziewicz.

    W IV Diecezjalnym Konkursie Biblijnym dla Ministrantów ze Szkół Podstawowych wzięło udział 24 reprezentantów ośmiu parafii. Dla wielu z nich te zmagania są przygrywką do wiosennych eliminacji do Ogólnopolskiego Konkursu Biblijnego, który odbędzie się w Paradyżu.

     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół