• facebook
  • rss
  • Kolędowali w rytm Bębenka

    dodane 14.01.2016 08:59

    Na co dzień śpiewają w kościelnych chórach w całej diecezji. Zjechali do Słupska, by wspólnie uczyć się pod okiem jednego z najlepszych muzyków sakralnych w Polsce.

    Kiedyś rozsypująca się stodoła, dziś kościół św. Jana Kantego. W powietrzu unoszą się zapach siana z bożonarodzeniowej szopki i radosny śpiew kolęd. To tu kończą się niemal trzydniowe warsztaty muzyczno-liturgiczne pod kierownictwem Pawła Bębenka. Na spotkanie z krakowskim dyrygentem zjechało ponad 70 osób. To nie tylko członkowie parafialnego chóru Exultet. To także goście z najdalszych zakątków diecezji. – Nie ma podziału na wiek czy płeć, są wszyscy – uśmiecha się Paweł Bębenek, prowadzący zajęcia w auli Akademii Pomorskiej.

    Po pierwsze nauka

    Mury słupskiej uczelni stały się miejscem wyjątkowego spotkania. – To będzie cykl, który nazwaliśmy „Musica Sacra in Pomerania” – zdradza Łukasz Bilski, pomysłodawca spotkania, który nie ukrywa zaskoczenia z ilości uczestników. – Nawet specjalnie nie ogłaszaliśmy, że organizujemy tego typu wydarzenie – dodaje organista parafii św. Jana Kantego w Słupsku. To za jego sprawą każdy dzień muzycznych spotkań rozpoczynał się od części teoretycznej. – Muzyk kościelny musi wiedzieć, czym jest liturgia. Zanim zaczniemy grać czy śpiewać, musimy zagłębić się w Mszę Świętą. „To czyńcie na moją pamiątkę” – słowa Chrystusa są tu najważniejsze – podkreśla Łukasz Bilski, dla którego warsztaty mają przede wszystkim wymiar duchowy.

    Pan jest wśród nas

    W przerwie między zajęciami przychodzi czas na posiłek. Niektórzy uczestnicy warsztatów korzystają z chwili, by w kącie sali posilić się słowem Bożym. – Tu można przeżyć prawdziwe spotkanie z Panem Bogiem. Dokonuje się to dzięki wymiarowi artystycznemu. Muzyka to są emocje, a tu je bardzo mocno odczuwamy – mówi pan Michał. Podobnego zdania jest Paweł, chłopak, który przyjechał na warsztaty z okolic Drawska Pomorskiego. Widać na jego twarzy ogromne poruszenie. Wylicza, jak wiele nauczył się na zajęciach z Pawłem Bębenkiem. – Ale głównie czuję tu Bożą obecność – dodaje z uśmiechem.

    Najważniejszy jest aparat

    Prowadzący warsztaty podaje dźwięk, który powtarzają zebrani na sali. Próbują zaśpiewać „Przybieżeli do Betlejem”, ale Paweł Bębenek przerywa. – Aparat! Najważniejszy jest aparat! Głowy prosto, nie blokować strun głosowych! – zwraca uwagę, po czym próbuje rozruszać towarzystwo. – Śpiewamy kolędę za pomocą frazy „na” – wydaje polecenie. Choć warsztaty to ciężka praca, z ust prowadzącego ani na moment nie znika uśmiech. Bo, jak mówi, mamy dzielić się radością z narodzenia Chrystusa. – Nie tak posępnie! Rozejrzyj się dookoła, jesteś pasterzem, który rozpowiada, że Jezus się narodził – wykrzykuje do uczestników Paweł Bębenek.

    Wiek nie jest ważny

    Na sali nie brakuje młodzieży, ale są też seniorzy. Panie Maria i Teresa od lat śpiewają w chórze słupskiej parafii mariackiej i wciąż chcą się uczyć. – Większą uwagę zwracamy na te kropeczki i przecinki w zapisie nutowym – zdradzają. Jurek, na co dzień organista w parafiach w Słupsku i Postominie, na zajęcia z Pawłem Bębenkiem zabrał członków scholi młodzieżowej. – Wreszcie będą mieli okazję popracować na czterogłosie, to się rzadko zdarza – dodaje. Sam przyznaje, że dzięki warsztatom będzie mógł lepiej zadbać o emisję głosu.

    Radość nasza z Mesyjasza

    – To nie kuchnia, nie szatkujcie tak tego śpiewu! – poucza Paweł Bębenek, wymachując energicznie rękoma. Jego entuzjazm przekłada się na radość w śpiewie. Bo jak przyznaje prowadzący, kolędy w naszych kościołach brzmią strasznie smutno. – Organiści nie współpracują ze śpiewającymi. Używają instrumentów w taki sposób, że nic się nie słyszy – martwi się Bębenek. Właśnie dzięki tym warsztatom sytuacja ma się choć trochę zmienić.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół