• facebook
  • rss
  • Miłosierdzie głosił i czynił

    dodane 18.02.2016 00:15

    Choć w diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej spędził zaledwie cztery ostatnie lata życia, zapisał się w pamięci jej mieszkańców. Do dzisiaj przychodzą do niego prosić o pomoc, wiedząc, że jej nie odmówi.

    O biskupie Czesławie mówią bez wahania: „biskup miło- sierdzia”.

    Nadal działa

    Przy sarkofagu w przedsionku koszalińskiej katedry leży księga pamiątkowa. Kolejny tom, zapisany prośbami i podziękowaniami. Ktoś woła o orędownictwo w podjętych dziełach pracy z niepełnosprawnymi, ktoś inny dziękuje za… odnalezioną torebkę z dokumentami. – Zapamiętałam Sandrę, która prosi biskupa o pomoc w każdej sprawie, wszystko z nim „załatwia”: żeby moje życie się odmieniło, żeby nie brakowało pieniędzy na jedzenie, żebym znalazła pracę za granicą… To pokazuje, że bp Czesław nadal działa, tak jak za życia, w każdej ludzkiej sprawie pomaga – mówi Maria Szypszak. Prowadzi biuro Fundacji, której patronuje bp Domin. Na biurku ma porozkładaną korespondencję z całej Polski, zdjęcia, opracowania. Praca nad wystawą, która w 20. rocznicę śmierci bp. Czesława mogłaby chociaż trochę opowiedzieć o nim zwłaszcza młodszemu pokoleniu, idzie pełną parą.

    Optyka miłosierdzia

    Przez 22 lata pełnienia posługi katowickiego biskupa pomocniczego dał się poznać jako „człowiek miłosierdzia” i wprowadzania tego miłosierdzia w życie. Potem starał się rozciągać tę działalność na całą Polskę, m.in. przewodnicząc najpierw Komisji Charytatywnej Episkopatu, a potem reaktywowanej Caritas Polskiej. Ten charytatywny rys posługi dał się zauważyć od razu, gdy w 1992 r. objął diecezję koszalińsko-kołobrzeską. Roztoczył opiekę nad mieszkańcami popegeerowskich wsi, zostawionych po transformacji gospodarczej samym sobie, organizując m.in. akcję „Koza żywicielka”, i nad dziećmi, dla których stworzył Ośrodek Charytatywno-Opiekuńczy w Podczelu, kołobrzeski ośrodek pw. Aniołów Stróżów, szkolną bursę w Szczecinku. Z jego inicjatywy powołano do życia Rodzinę Przyjaciół Seminarium Duchownego. – Ale o wcześniejszych akcjach i działalności w Komisji Charytatywnej właściwie tutaj w diecezji wiemy niewiele. Biskup we wszystkich kazaniach podkreślał, jak ważny jest ten konkretny wymiar miłosierdzia chrześcijańskiego. Za kultem Bożego Miłosierdzia musi iść czyn i sam tak właśnie działał. Chcemy to pokazać – zauważa Maria Szypszak. – Odwiedzał ludzi chorych, cierpiących, ubogich, rodziny wielodzietne potrzebujące pomocy. I przynosił im nie tylko dobre słowo. Nie jesteśmy w stanie pokazać tego, co biskup robił dla indywidualnych ludzi. To znamy ze świadectw ludzi i listów biskupa. Pisze np. do sióstr, żeby przyjęły u siebie osobę niepełnosprawną, inne prosi o to, żeby poszły do kogoś, bo jego opiekun wyjeżdża, szukał sposobów i dojść do lekarzy z zachodniej Europy i ze Stanów Zjednoczonych. Załatwiał transport, żeby przewieźć chorego na drugi koniec Polski. Tych interwencji było bez liku! – dodaje.

    Biskup, człowiek

    Organizatorzy wystawy chcieliby również choć trochę opowiedzieć o tym, jakim był człowiekiem. O jego kulcie Miłosierdzia Bożego, o „przyjaźni” z aniołami, o talencie kompozytorskim, o pogodzie ducha, która nie opuszczała go do ostatnich chwil życia, mimo cierpień wywołanych chorobą nowotworową. A także o tym, jaki był na co dzień. – Świetnie oddaje to pewna anegdota. Ks. dr Krzysztof Bąk, dyrektor Caritas Archidiecezji Katowickiej, wspomina, jak biskup odwiózł go kiedyś do seminarium do Krakowa – mówi pani Maria i czyta: – „Wysiedliśmy z samochodu, biskup wziął moją pierzynę zapakowaną w papier i obwiązaną sznurkiem, w drugą rękę moją walizkę, ja wziąłem w ręce dwie torby i idziemy do drzwi, a tam już na ganku rektor z władzami seminaryjnymi czekają, bo dowiedzieli się, że biskup przyjeżdża. No i konsternacja, bo to raczej się nie zdarza, żeby biskup klerykowi walizkę nosił. Ale taki właśnie był biskup Domin”. – Albo to – pani Maria pokazuje zdjęcie z nadzwyczajnego synodu w Watykanie w 1991 r. opatrzone przez bp. Czesława opisem: „Gdy przemawiał na sali synodu ksiądz z białoruskiego seminarium duchownego, było to jedyne przemówienie po polsku. Tłumacz powiedział do słuchawek, że niestety nie rozumie języka polskiego, więc nie będzie tłumaczył. Wtedy podskoczyłem do kabiny tłumacza niemieckiego i live tłumaczyłem ze słuchu. Fotograf ujął tę właśnie chwilę”.

    Kazania

    Na 15 marca Fundacja przygotowała jeszcze jedną niespodziankę. – Przekopując się przez materiały w Archiwum Diecezjalnym natrafiłam na kilka kazań dla dzieci. Były fantastyczne! Pomyślałam, że warto coś z tym zrobić. Kolejne udało się znaleźć w innych źródłach. Wyszedł zbiór ponad 70 kazań z lat 1957–1968, które postanowiliśmy wydać drukiem. Bp Krzysztof Zadarko, który jest absolutnym fanem bp. Czesława, wymyślił układ książki, podzielił na działy, Agata Obuchowicz zrobiła ilustracje. Dla kogo jest ta książka? Dla rodziców, którzy chcą wychować dzieci po chrześcijańsku. Podpowiada im argumentację, dlaczego trzeba czynić tak, a nie inaczej. Książka nazywa się „Bo tak powiedział Pan Jezus” – opowiada pani Maria. Swoją premierę książka będzie miała w rocznicę śmierci bp. Czesława.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół