• facebook
  • rss
  • Razem z Nim na Golgotę

    dodane 10.03.2016 00:00

    Ekstremalna Droga Krzyżowa. Są zwyczajni, wcale nie skrajni, chociaż tym razem idą za Jezusem ekstremalnie. Dziesięć godzin nocnego marszu to dość czasu, żeby wiele zrozumieć.

    Dla jednych to zmierzenie się ze swoją słabością fizyczną, dla innych ofiarowanie bolących nóg w konkretnej intencji.

    Doświadczyć do żywego

    Pierwsi ekstremalni zjawiają się w słupskim sanktuarium św. Józefa jeszcze przed świtem. Jest ciemno, zimno, drzwi kościoła zamknięte na głucho. U św. Józefa spodziewają się pątników dopiero koło godziny 7 rano. – Zgubiliśmy się i poszliśmy po prostu na azymut krajówką. Narzuciliśmy sobie ostre tempo – śmieją się, gdy bardzo zmęczeni siadają na stopniach świątyni. Jeszcze tylko ostatnia stacja Drogi Krzyżowej pod krzyżem misyjnym i można wracać do domu. Z ósemki zagubionych zostaje tylko Grzesiek. Jeszcze nie dzwoni po brata, żeby po niego przyjechał. – Szedłem w intencji nawrócenia i uzdrowienia w rodzinie, ale po drodze dostałem też intencje od jednego księdza. Obiecałem, że zaniosę je do sanktuarium, więc poczekam, aż będzie otwarte – mówi zdeterminowany. 42 kilometry pokonane z Ustki do Słupska dały mu nieźle w kość. Ciężko z powrotem włożyć oblepione błotem buty. Na stopach zdążyły się porobić odciski.

    Kup wydanie papierowe lub e-wydanie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół