• facebook
  • rss
  • Z kubkiem herbaty

    dodane 17.03.2016 08:37

    Siedzieli przy kawie i zastanawiali się, co z medialnych przekazów o uchodźcach jest prawdą, a co mitem. Na szlak bałkański pojechali z ciekawości. Wrócili z chęcią niesienia pomocy.

    Wpaździerniku ubiegłego roku zapakowali po dach samochód i ruszyli w drogę. Wylądowali na granicy serbsko-chorwackiej jako niezależni wolontariusze. Po dziesięciodniowym pobycie wśród próbujących dostać się do Europy uchodźców wiedzieli, że pojadą znowu.

    Młodzi mężczyźni

    Jadąc pierwszy raz nie myśleli o organizowaniu dużych akcji. Za drugim i trzecim razem wybrali się już kilkoma samochodami. Tym razem na granicę serbsko-macedońską i planem działania. Za zebrane w Polsce pieniądze kupowali jedzenie, pieluchy, chusteczki do mycia rąk, przynosili gorącą wodę do rozcieńczania mleka w proszku dla niemowląt. Służyli za punkty informacyjne dla zdezorientowanej rzeszy uchodźców. – Warunki w kolejkach do punktów rejestracyjnych są naprawdę dramatyczne. Ludzie czekają w nich po kilkanaście godzin. W miasteczku liczącym 10 tys. mieszkańców, przez jedną dobę przewijało się od 7 do 10 tys. przybyszów.

    Kup wydanie papierowe lub e-wydanie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół