• facebook
  • rss
  • Kościół, czyli my i oni?

    ks. Wojciech Parfianowicz

    |

    Gość Koszalińsko-Kołobrzeski/2016

    dodane 14.04.2016 08:34

    Nie wiadomo, co przyniesie planowany synod. Być może jednym z ważniejszych jego zadań jest scalenie Kościoła jako wspólnoty. Czy jest możliwe autentycznie wspólne działanie duchownych i świeckich? O sukces niełatwo.

    Duchowny i świecki to nie to samo. Niedobrze dzieje się w Kościele, kiedy różnice między tymi stanami sztucznie się zaciera. Równie niedobrze jest wtedy, kiedy te różnice przybierają postać muru, przez który niewiele słychać i widać.

    Co w trawie piszczy?

    Synod nie ma być „konferencją” zorganizowaną przez księży, na którą zostaną zaproszeni świeccy, żeby robić tłum. Ma być naprawdę wspólnym zamyśleniem się nad Kościołem. Tak ujął to bp Edward Dajczak, zwracając się do świeckich podczas pierwszych spotkań presynodalnych zimą: – Musimy odpowiedzieć na zasadnicze pytanie, tzn. jak dzisiaj głosić Ewangelię. Bardzo mi zależy na waszym spojrzeniu, na waszym zdaniu. – Dobrze, że biskup pyta o zdanie ludzi świeckich. My mamy trochę inne spojrzenie, bardziej „ze świata” – przyznaje Sylwia Roszak z parafii w Jędrzejewie, która wzięła udział w kwietniowych rekolekcjach presynodalnych w ośrodku Caritas w Ostrowcu. – Mam już sporo lat i doświadczenie życiowe. Widzę pewne rzeczy, które chciałbym przekazać – dodaje Marian Małecki z parafii pw. św. Jana Bosko w Pile. – Mam nadzieję, że nasz głos okaże się dla biskupa cenny. To świadczy o pokorze biskupa, że chce się przekonać, co tam słychać „na dole” – mówi Tomasz Urban z parafii pw. św. Jana Chrzciciela w Trzciance.

    Czym jest Kościół?

    Rekolekcje presynodalne są potrzebne. Powinni wziąć w nich udział przedstawiciele wszystkich parafii, czyli ponad 500 osób. M.in. spośród nich biskup mianuje delegatów do konkretnych komisji synodalnych, będą one także zaangażowane w pracach na poziomie parafii. Zanim jednak zacznie się synod – a jeszcze nie wiadomo, kiedy dokładnie to nastąpi – potrzebna jest modlitwa i formacja. M.in. trzeba na nowo odkryć, czym jest Kościół. Często wciąż pokutuje model „my i oni”. Zgodnie z nim księżom trudno jest nieraz zaufać świeckim i naprawdę powierzyć im odpowiedzialność za Kościół, bo przecież „my” zawsze wiemy lepiej, a „oni” niech lepiej posłuchają. Z kolei świeccy wcale nie kwapią się do wzięcia tej odpowiedzialności, bo przecież Kościół to „oni”, czyli duchowni, a „my” do niego ewentualnie przychodzimy i w  razie czego żądamy zmian. Taki model Kościoła można było nieraz zaobserwować także podczas rozmów na rekolekcjach presynodalnych.

    Przyjrzeć się ranom

    Jak wyjaśnia ks. Krzysztof Włodarczyk, dyrektor wydziału duszpasterskiego kurii biskupiej, wiosenne rekolekcje presynodalne dla przedstawicieli parafii są próbą spojrzenia na Kościół przez pryzmat Ewangelii ukazujących Jezusa po zmartwychwstaniu. Charakterystycznym motywem tych opisów jest to, że uczniowie poznają swojego Mistrza po Jego ranach. Kościół, który jest mistycznym ciałem Jezusa Chrystusa, „też ma rany i sam rani”, jak zauważa ks. Włodarczyk. Co to znaczy? – Jest raniony, czyli prześladowany z powodu Ewangelii. Życie zgodnie z Ewangelią powoduje prześladowania. Wiarygodność sprawia, że Kościół jest wyrzutem sumienia. Jest nacisk zewnętrzny, żeby dostosować się do wymogów świata. Jest poniżanie, dyskredytowanie uczniów Jezusa. Jednak z drugiej strony, również my, jako chrześcijanie, jako Kościół – kapłani i świeccy – ranimy świat naszym grzechem. Nasze grzechy ranią tych, którzy są z boku i oczekują potwierdzenia, że Ewangelią da się żyć, że warto nią żyć, a widząc nasze grzechy, tego potwierdzenia nie otrzymują – wyjaśnia kapłan. – Chodzi o to, żeby nie szukać Kościoła bez skazy, idealnego. Takiego Kościoła po prostu nie ma. Kościół niebiański, chwalebny jest jeszcze przed nami. Trzeba odkryć Kościół zraniony i raniący, i pokochać go. Musimy podejść do Kościoła z pokorą i zrozumieć, że on ma rany, ponieważ są w nim grzesznicy. To my jesteśmy tymi grzesznikami i przez nasze grzechy ranimy też w Kościele siebie nawzajem – dodaje ks. Włodarczyk.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół