• facebook
  • rss
  • Zamiast do lasu

    Mateusz Sienkiewicz

    dodane 17.04.2016 21:47

    Mieszkańcy podsłupskiej gminy postanowili zrobić porządki. Niepotrzebne rzeczy wystawili na sprzedaż w ramach Kobylnickiej „Garażówki”. Ekologia w praktyce.

    Wyprzedawanie rzeczy, które zajmują miejsce na półkach czy zawadzają w garażu to zwyczaj dobrze znany z amerykańskich filmów. Teraz przywędrował on do Polski i dobrze przyjął się w gminie Kobylnica. Już po raz trzeci plac przed miejscową szkołą zamienił się w targowisko.

    Pomysł na wyprzedaż zrodził się wśród pracowników Straży Gminnej. - To była reakcja na wyrzucanie śmieci do lasu. Po co ktoś ma pozbywać się w ten sposób niepotrzebnych rzeczy. Niech da mu nowe życie - tłumaczy Katarzyna Kalinowska, komendant straży. Nie kryje satysfakcji, że pomysł chwycił.

    - Co tydzień jeżdżę na giełdę do Koszalina. Dziś postanowiłem przyjść tutaj. Może coś ciekawego uda się upolować - mówi Łukasz, który rozpoczyna "łowy" na kobylnickich straganach. Jeśli się nie uda, kolejna okazja jesienią.

    Siąpiący deszcz nie przeszkodził ponad czterdziestu osobom w wystawieniu swoich straganów. - To dopiero początek, w samochodzie mam jeszcze kilka worków - pokazuje jedna z kobiet, która na wieszaku rozwiesza dziecięce ubrania. - Zanim wszystko wypakuję, to się skończy impreza - żartuje mieszkanka gminy. Gdy pada pytanie o ilość miejsca, które zwolniło się w szafach pada odpowiedź, że wciąż go brakuje.

    Kilkuletni chłopiec przerzuca klocki LEGO w wielkim pudełku. Szuka coś dla siebie. Obok mężczyzna zapoznaje się z obsługą ekspresu do kawy. - Tu wsypuje pan zmieloną kawę, tu się włącza, a w tym miejscu spienia się mleko - tłumaczy mu sprzedawczyni, która chce się pożegnać z urządzeniem. Mężczyzna wątpi, czy urządzenie działa. - Na proc. - zachwala kobieta. Mężczyzna rozważa zakup. Kolejny. - Kupiłem już buty dla syna, halówki. Prawie jak nowe - mówi zadowolony. Jego kolega też już po zakupach. W siatce chowa sześć glinianych aniołków. - Zbieram takie figurki - uśmiecha się z satysfakcją.

    Kobylnicka garażówka to okazja dla starszych, ale i dla młodszych. Trójka dzieci chowa się przed deszczem pod parasolem, ale nie spuszczają oka ze swojego dobytku. - Ochraniacze na nogi, kask, buty, gry, książki - wyliczają. Na co wydadzą zarobione pieniądze? - Kupimy coś... nowego - mówią.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół