• facebook
  • rss
  • Kilometry nie mają znaczenia

    ks. Wojciech Parfianowicz ks. Wojciech Parfianowicz

    dodane 20.07.2016 08:06

    Do Koszalina dotarli pierwsi pielgrzymi na Światowe Dni Młodzieży. Są z Kolumbii i Nikaragui.

    Dla większości z nich to pierwsza wizyta nie tylko w Polsce, ale w ogóle w Europie. Nigdy nie przypuszczali, że dotrą nad Bałtyk do Koszalina.

    Punktualnie o 6 rano, autokar wiozący pielgrzymów z warszawskiego lotniska, podjechał pod koszalińską katedrę. Pierwsza, z autobusu wysiadła Ingrid, która do Polski wybrała się z nikaraguańskiej prowincji. - To już mój trzeci dzień w drodze, od kiedy wyszłam z domu. Na razie niewiele widziałam, ale jest pięknie, zupełnie inaczej niż u nas. Może trochę zimno w porównaniu z Nikaraguą. Jestem szczęśliwa, że mogę tu być, ale... chciałabym iść spać - mówi z uśmiechem młoda uczestniczka ŚDM.

    - Jesteśmy tutaj, żeby dzielić się wiarą i radością. Wobec tego, odległość i zmęczenie nie mają znaczenia. Wybraliśmy Wasz region, ponieważ ciekawie go przedstawiliście. Dostaliśmy miłe zaproszenie z opisem historii tych ziem, z pięknymi zdjęciami. Urzekła nas Wasza otwartość, także to, że przyjechaliście po nas aż do Warszawy na lotnisko - mówi ks. Ihader Hernandez z Kolumbii.

    W imieniu diecezji po pielgrzymów pojechała Magdalena Szubstarska. - Teraz są zmęczeni, ale w autobusie mieliśmy już próbkę śpiewów i tańców latynoskich. Oni na prawdę są bardzo ciekawi Polski. Niektórzy mają nawet zeszyty ze słówkami - mówi koordynatorka pobytu gości w Koszalinie.

    Po południowoamerykańskich pielgrzymów przyszli pod katedrę przedstawiciele rodzin, które zdecydowały się, aby przyjąć ich do swoich domów.

    - Światowe Dni Młodzieży to wielkie wydarzenie, dzieło papieża Jana Pawła II, więc jak tylko usłyszeliśmy w kościele, że jest taka akcja, postanowiliśmy przyjąć tych ludzi i pokazać im trochę naszego świata. Chcielibyśmy, żeby dobrze się u nas czuli, dlatego też koło naszego domu powiesiliśmy flagę Kolumbii - mówi Zbigniew Kowalski.

    - Bardzo się przygotowywałam na ich przyjazd. Przede wszystkim ściągnęłam wnuków, żeby robili za tłumaczy. Jeden biegle mówi po angielsku, a drugi trochę po hiszpańsku. Mam nadzieję, że się dogadają, bo dla babci to może być problem - przyznaje Janina Kruczyńska. Kobieta trzyma w ręku kartkę z nazwiskiem jednego z pielgrzymów, który ma u niej mieszkać. - O proszę, będzie u mnie Zorro, a dokładnie Christian Danilo Zorro Sanchez. Piękne nazwiska.

    Kamila Modzelewska od razu dogaduje się ze "swoimi" pielgrzymami. - Język hiszpański jest piękny. Uczę się go i chciałabym mówić płynnie. Cieszę się, że mam gości z Kolumbii. To spotkanie będzie też dla mnie lekcją nie tylko języka, ale i kultury kolumbijskiej. Przygotowałam się na ich przyjazd, także w kuchni. Starałam się poczytać trochę na temat ich zwyczajów. Zaopatrzyłam się więc w dużo owoców i warzyw. Spróbuję przygotować ich tradycyjną potrawę, np. hallacę. Oczywiście chciałabym też, żeby skosztowali czegoś polskiego. Będziemy razem kilka dni, więc myślę, że coś razem przeżyjemy - mówi wyraźnie podekscytowana mieszkanka Koszalina.

    W środę 20 lipca, przez cały dzień do Koszalina przybywać będą pielgrzymi na Światowe Dni Młodzieży. Przyjedzie jeszcze jedna grupa z Kolumbii i Nikaragui, a także z Boliwii, RPA, Szwajcarii oraz wielonarodowościowa grupa z Niemiec, w której będą m.in. przedstawiciele Albanii, Brazylii, Sri Lanki, Rwandy i Gruzji.

    - Dzisiaj jest dzień na odespanie, na zapoznanie się z rodzinami, może na pierwszy spacer po Koszalinie. Właściwy program rozpoczynamy w czwartek. Trzeba podkreślić, że wolontariusze bardzo się napracowali, żeby go przygotować. Mamy nadzieję, że razem z naszymi gośćmi poczujemy już tutaj atmosferę Światowych Dni Młodzieży.

    W środę 20 lipca pielgrzymi przyjeżdżają także do Słupska i do Piły.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół