• facebook
  • rss
  • Miłosierdzie musi być trochę szalone

    ks. Wojciech Parfianowicz ks. Wojciech Parfianowicz

    dodane 22.07.2016 18:11

    Dom Miłosierdzia, domowe hospicjum dziecięce, Dom Samotnej Matki. M.in. te miejsca odwiedzili uczestnicy ŚDM, którzy przyjechali do Koszalina.

    Podzieleni na mniejsze grupy dotarli także do schroniska dla bezdomnych Towarzystwa Pomocy Brata Alberta, Centrum Kryzysowego dla Kobiet prowadzonego przez Caritas, do mieszkania chronionego Fundacji "Zdążyć z Miłością", a także do wspólnoty "Cenacolo" w pobliskim Giezkowie.

    Wszystko po to, aby lepiej zrozumieć hasło przewodnie Światowych Dni Młodzieży w Krakowie: "Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią" (Mt 5, 7).

    Wielkie wrażenie na gościach wywarła wizyta w koszalińskim Domu Miłosierdzia, instytucji unikalnej w skali całego kraju.

    Zakres pomocy, jaką świadczy ta instytucja i sposób jej utrzymania, czyli całkowite zdanie się na ludzką ofiarność, zadziwiają wielu.

    Bp Alain de Raemy z Lozanny nie krył swojego zachwytu nad koszalińską placówką. - To wprost genialny pomysł. W tym domu czuć niesamowitą wiarę w rzeczywistą obecność Boga, która usuwa lęk o przyszłość. Ci ludzie po prostu zaczynają robić coś dla innych, często tych najbiedniejszych, a Opatrzność... działa. Do takiego funkcjonowania naprawdę potrzeba odwagi. Trzeba też być trochę po Bożemu szalonym. Skoro Bóg kocha nas do szaleństwa, to może i my czasami powinniśmy spróbować kochać podobnie - zauważa szwajcarski hierarcha po wizycie w Domu Miłosierdzia.

    Kilkanaście osób odwiedziło też w piątek 22 lipca Dom Samotnej Matki. Po zapoznaniu się z ideą tej placówki, goście włączyli się w różne prace. Dziewczyny z RPA zabrały się za prasowanie, chłopak z Niemiec za koszenie trawy, inni porządkowali plac zabaw albo zajęli się dziećmi.

    - To naprawdę ciekawe zobaczyć, jak siostry pomagają samotnym matkom. U nas w RPA też jest dość sporo kobiet w podobnej sytuacji, ale nie mamy instytucji takich jak ta. Byłoby pięknie, gdyby taki dom mógł działać także i w naszym kraju - przyznaje Ntie Chedo Moabi.

    Wszystkich gości Domu Samotnej Matki w zdumienie wprawiło okno życia. - Jeśli chodzi o aborcję, nie mówi się o niej u nas zbyt często. Wiadomo, że są osoby, które się na nią decydują, ale niewiele z nich ma świadomość, czym ona właściwie jest. Zdecydowanie, świadomość co do aborcji jest u nas problemem. Mamy w tym względzie jeszcze długą drogę do przejścia. Musimy wciąż edukować ludzi, żeby bardziej szanowali życie. Nigdy wcześniej nie widziałam czegoś takiego, jak okno życia. To świetny pomysł. U nas ciągle słyszy się straszne historie o martwych, albo ledwie żywych dzieciach znajdowanych w śmietnikach czy ściekach. Okno życia to szansa dla takich dzieci. Myślę, że będę o tym mówiła, kiedy wrócę do domu - zapewnia Ntie.

    Pracownicy i wolontariusze dziecięcego hospicjum domowego przyjęli u siebie gości z Niemiec.

    - Cieszymy się, że możemy im pokazać naszą pracę. Dla nich to spotkanie było dość zaskakujące, ponieważ w Niemczech nie działają hospicja domowe dla dzieci. Możemy pochwalić się tym, że w Europie wiedziemy prym w tej dziedzinie. Słuchali więc o naszej pracy z zaciekawieniem. Poprosiliśmy ich, aby wykonali własnoręcznie prezenty dla naszych dzieci. Bardzo chętnie zabrali się do pracy. Powstały piękne kartki z życzeniami, które dostarczymy naszym podopiecznym - opowiada Małgorzata Szubstarska, pielęgniarka, szefowa placówki.

    - Podoba mi się ta idea. Czasami faktycznie nie da się wiele zrobić dla chorego dziecka w sensie jego wyzdrowienia. Ale możemy sprawić, że dziecko będzie mniej się bało. To już coś - zauważa Jan Steiber z okolic Dortmundu.

    Na piątek 22 lipca organizatorzy pobytu gości w Koszalinie, przewidzieli jeszcze pielgrzymkę na Górę Chełmską oraz wieczorne spotkanie modlitewne w katedrze.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół