• facebook
  • rss
  • Z życzeniami do Faustyny

    dodane 01.09.2016 11:54

    W tym roku prowadziło ich hasło: „Miłosierdzia chcę!”. Wyruszają na pielgrzymkę po to, by uczyć się być świadkiem miłosierdzia jak ta, która ogłosiła je światu.

    Choć do pielgrzymów myśliborzanie są przyzwyczajeni, tak rozśpiewanej i roztańczonej grupy dawno nie widzieli. Pielgrzymi z Koszalina szturmem wzięli miasto.

    Jak On na nią patrzył!

    Na ich powitanie mieszkańcy wychylali się z okien, machali z samochodów albo przystawali zdumieni, kto robi tyle hałasu. – To Boży raban! – śmieją się pątnicy, po których wcale nie widać 250 przemaszerowanych kilometrów. Od 16 lat pielgrzymują do malutkiego sanktuarium. Idą na… urodziny. Jubilatką jest Apostołka Bożego Miłosierdzia, której w tym roku „stuknęło” 111 lat. Julia ze Słupska nie wyobraża już sobie, że nie przyszłaby złożyć życzeń siostrze Faustynie. – To moja najlepsza przyjaciółka! – śmieje się. Dla Julki to piąta Pielgrzymka Miłosierdzia. – Dziewięć dni z odciskami, z zakwasami, w deszczu, albo w palącym słońcu. Po ludzku – zupełnie bez sensu. Ale my nie patrzymy po ludzku, bo Bóg tak nie patrzy – wyjaśnia młoda dziewczyna i dodaje: – Jak On popatrzył na Faustynę! Przecież ona nie była ani mądra, ani wykształcona. Wcale nie była jakaś wyjątkowa! A On właśnie ją wybrał i umiłował tak wielką miłością!

    Chciałabym właśnie tak patrzeć na świat, jak Bóg – mówi Julka. Dla Michała to dziękczynienie Panu Bogu za wysłuchane modlitwy i… miłość, którą poznał w ubiegłym roku. – A kto wie, może kiedy będę szedł 14. raz w tej pielgrzymce, to po, żeby ślubować przed ołtarzem – wyznaje z uśmiechem. Maciek dziękuje Bogu za Jego obecność w konfesjonale. Na pielgrzymce poszedł do spowiedzi pierwszy raz od bardzo dawna. Aż trudno powstrzymać mu łzy, gdy opowiada o tym, że wcześniej zwyczajnie nie wierzył w istnienie Pana Boga. A malutki Gabryś chce tylko powiedzieć, że… widział Jezusa w niebie.

    Piękne twarze

    Od razu rzuca się w oczy, że pielgrzymi miłosierdzia, którzy przyszli z Koszalina to przede wszystkim ludzie młodzi. Wśród 130 pątników są także całe rodziny, osoby dojrzałe, a nawet starsze, ale to młodzież nadaje ton temu pielgrzymowaniu. – Pielgrzymi, którzy mają trochę więcej lat, patrzą na te dzieciaki i pytają z niedowierzaniem: skąd są ci młodzi? No właśnie, skąd? Kiedy patrzę na ich twarze, to widzę, że jesteśmy na tym świecie, ale nie jesteśmy z tego świata – przyznaje ks. Łukasz Gąsiorowski, przewodnik Pielgrzymki Miłosierdzia. – Nie ma wątpliwości, że tu dzieje się coś dobrego. To największe świadectwo pielgrzymów: kiedy skaczą, kiedy wrzeszczą, kiedy podnoszą ręce do góry i kiedy trwają w ciszy, wiedzą, że mają dom w niebie – dodaje duszpasterz. – To jest fenomen spotkania Boga, który wypisuje na ludzkich twarzach Ewangelię. Oni przez całą tę pielgrzymkę koncentrowali się na Jezusie i dlatego dokonują się rzeczy cudowne. Cały fenomen pielgrzymowania na tym polega: to nie tylko codzienne nauczanie, ale też okazja do podania ręki bliźniemu, powiedzenia słowa komuś, kto ma gorszy dzień, podania wody. Patrzyłem na ich twarze i widziałem odbicie tych 9 dni. Nie tylko zmęczenie, ale coś pięknego – cieszy się bp Edward Dajczak, który czekał na pielgrzymów w Myśliborzu. Razem z nim czekali także przedstawiciele władz miejskich, którzy tradycyjnie przekazali pątnikom klucze do miasta.

    Świadkowie miłosierdzia

    Koszalińsko-kołobrzescy pątnicy przybywają do Myśliborza dzień przed głównymi uroczystościami. – Dla nich jeden dzień świętowania to za mało – śmieje się ks. Janusz Zachęcki, kustosz sanktuarium Miłosierdzia Bożego, prowadząc pielgrzymów do Bramy Miłosierdzia. To te same drzwi, przez które wszedł do myśliborskiego kościoła bł. ks. Michał Sopoćko, rozpoznając w świątyni tę, którą opisała mu wcześniej s. Faustyna, wybierając miejsce na nowe zgromadzenie. – To wyjątkowe miejsce, w którym trudno pozostać obojętnym na znaki. Mamy szansę chodzić po śladach bł. ks. Michała. Nie tylko tych materialnych, ale także tych duchowych: w naśladowaniu jego rozkochania się w Bożym miłosierdziu, zaufania miłości Pana Boga – mówi kustosz i dodaje: – Najważniejsze jednak, żeby wyjść stąd nieco innym. Stać się jak Faustyna świadkiem miłosierdzia we wcale nie łatwym świecie – dodaje. Więcej o Pielgrzymce Miłosierdzia na:

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół