• facebook
  • rss
  • Śpiewaj sercem

    Katarzyna Matejek

    |

    Koszalińsko-Kołob. 37/2016

    dodane 08.09.2016 00:00

    Chrześcijan różnych wyznań połączyła scena muzyczna.

    Żywiołowa osobowość „Bacy” – Agnieszki Górskiej-Tomaszewskiej, liderki zespołu Gospel Joy, bierze w posiadanie nie tylko scenę koszalińskiego Klubu 105, ale i uczestników. W pierwszy weekend września przybyli tu, by wziąć udział w I Koszalińskich Warsztatach Gospel. Muzyka gospel – połączenie rytmów afrykańskich z chrześcijaństwem – może wydawać się odległa polskiej kulturze. Jak przekonuje „Baca”, korzenie tej muzyki są zarazem jej siłą, ponieważ dotykają wartości uniwersalnych. – Gospel zrodził się z totalnej niewoli, z życia w zamknięciu. Niewolnikom odbierano nie tylko wolność, ale też marzenia. Traktowani jak zwierzęta, tworzyli jednak radosne pieśni, ponieważ wierzyli w Jezusa Chrystusa. Czuli, że w Nim jest prawdziwa wolność – wyjaśnia sens jednej z ćwiczonych pieśni. Słucha jej Michał Koźma. Śpiewa co niedzielę w scholi u ojców franciszkanów i wie, że można to niestety robić na siłę, jakby za karę. – Tutaj uczymy się, jak znaleźć radość śpiewania – mówi i wymienia pierwsze wskazówki: nie trzymać się kartki, nie skupiać się na linii melodycznej, ale myśleć o tym, co się śpiewa, wkładać w to serce. I zarażać tym słuchaczy, żeby i oni zechcieli tym żyć.

    Wykasuj to

    Małżonkowie Beata i Robert Suszczak od lat śpiewają w różnych chórach. I nie tylko śpiewają, ale i popularyzują taki śpiew. Są współorganizatorami dwóch edycji Bałtyckiego Konkursu Chórów „Pomerania Cantat”, teraz odważyli się wprowadzić w życie projekt, który chodził Robertowi po głowie od 2007 roku, gdy wraz z chórem Canzona uczestniczył w warsztatach gospel w Poznaniu. Postanowili przenieść pomysł na grunt koszaliński. Dużo się nachodzili, zanim udało im się namówić sponsorów do wyłożenia pieniędzy na projekt celowo założonej Fundacji Wspierania Edukacji i Kultury „Koliber”. Ale udało się. Na etapie organizacyjnym wiele razy podpowiadano im, by z promocji wydarzenia wyrzucić hasła związane z wiarą. – Słyszeliśmy „nie mów, że to śpiewanie dla Boga. To w internecie brzydko wygląda. Wykasuj to”. Ale cel jest jeden. Kogo możemy wielbić? Tylko Boga! – przekonuje Beata Suszczak. Suszczakowie namówili do udziału w warsztatach chrześcijan różnych wyznań. – Był taki zew: zaśpiewajmy dla Boga. Wyznawcy różnych odłamów chrześcijaństwa odpowiedzieli: tak, możemy to zrobić wspólnie, bo Bóg jest jeden. Są więc między nami prawosławni, luteranie, zielonoświątkowcy, katolicy niemal ze wszystkich parafii z Koszalina – wylicza pani Beata. A że warsztaty to nie jest nauka profesjonalnego śpiewu, bo „Baca” uczy ich: śpiewaj sercem, toteż organizatorzy są przekonani, że trzeba być wierzącym, by robić to dobrze. Warsztaty skupiły także różne środowiska muzyczne. Są tu i profesjonaliści – zawodowi wokaliści, którzy śpiewają w filharmonii, teatrze, musicalach, nauczyciele muzyki, są i osoby luźniej związane ze śpiewaniem – z chórów, scholek, kół zainteresowań z Pałacu Młodzieży i CK105. Wszyscy oni nie tylko wzięli udział w warsztatach, ale po kilkudziesięciu godzinach prób wstąpili na scenę CK105 i wyśpiewali to, co im zagrało w duszach.

    U boku mistrza

    Warsztaty zaczęli modlitwą i... fitness. Na śpiewanie żywiołowego gospel trzeba przygotować nie tylko aparat mowy, ale i całe ciało. Zresztą i słuchanie domaga się czegoś więcej niż przyłożenia ucha – podczas koncertu finałowego pełna sala CK105 śpiewała i tańczyła, nikt nie siedział. Każda z 9 pieśni domaga się wprowadzenia, co stało się okazją do minikatechez oraz świadectw wiary, które prowadzący składają przed uczestnikami. Stanisława Rolka śpiewa od 4 lat we franciszkańskiej „Lutni”. Nie czuje się solową śpiewaczką, dobrze jej na ostatnim miejscu w chórze i jeśli stoi w pierwszym rzędzie, to tylko z powodu niskiego wzrostu. Na warsztaty wybrała się z kilkoma innymi chórzystkami. – Chcę uczyć się od mistrzów – mówi. – Poza tym są tu świetne ćwiczenia głosu, dykcji, ogólne. To mi się przyda. Natalia Bukowska z parafii Ignacego Loyoli jest uczennicą szkoły muzycznej. Mówi, że nie mogło jej tu nie być, skoro warsztaty łączą to, co kocha: muzykę z modlitwą do Boga. Podczas prób nastolatka miała odwagę nie tylko śpiewać pod sceną w chórze, ale też wejść na nią, stanąć u boku liderki Gospel Joy i solo wyśpiewać zwrotkę. – Wypchnęli mnie sąsiedzi – śmieje się. – Był stres, ale świetnie jest tak zaśpiewać, ponieważ obok są muzycy, którzy podpowiadają, jak to robić. Dzięki temu czujesz się w tym dobrze.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół