• facebook
  • rss
  • Historia powraca nad Słupię

    Mateusz Sienkiewicz

    dodane 27.09.2016 21:48

    Siedmioramienny świecznik i dwie lampki oliwne - jedyne pamiątki z obrzędowości Żydów w przedwojennym Stolp wróciły do miejsca swojego pochodzenia. Teraz będzie je można oglądać w Muzeum Pomorza Środkowego.

    To była noc 10 listopada 1938 roku. W nazistowskich Niemczech doszło wówczas do pogromu Żydów zwanego Nocą Kryształową. Tej nocy spłonęła Nowa Synagoga mieszcząca się dzisiaj przy ulicy Niedziałkowskiego.

    Wraz ze zniszczeniem budynku zniknęły ślady judaistycznego kultu. Aż do wiosny, kiedy to z Muzeum Pomorza Środkowego skontaktował się koszaliński antykwariusz. - Twierdził, że ma elementy oświetlenia ze słupskiej synagogi. Uznaliśmy, że to jakiś żart - wspomina Anna Sujecka. Po wymianie listów i telefonów mężczyzna pojawił się w muzeum. - Przyznam, że zdębieliśmy, kiedy zobaczyliśmy lampki i świecznik. Okazało się, że są jakieś przedmioty, które w cudowny sposób ocalały z tego pożaru - dodaje muzealniczka. Wtedy pojawił się problem - skąd wziąć środki na zakup żydowskich pamiątek.

    Świecznik i jedna z lamp.   Świecznik i jedna z lamp. Mateusz Sienkiewicz Z pomocą zjawił się profesor Daniel Kalinowski, literaturoznawca, badacz historii i kultury żydowskiej, który kilka lat wcześniej zapoznał się z Amosem Cohenem, wnukiem ostatniego, słupskiego rabina - dr. Maxa Josepha. To on skontaktował się z przodkiem przywódcy słupskich Żydów, który na co dzień zamieszkuje w Hajfie.

    - Kilka miesięcy temu po raz pierwszy zobaczyłem zdjęcia lampek i świecznika z synagogi. Byłem jednocześnie wzruszony i zmieszany. Zastanawiałem się, w jaki sposób wyłoniły się znikąd - mówił w trakcie przekazania przedmiotów Amos Cohen. Widać było jego wzruszenie, bo przypominała mu się rodzinna historia. - Przez 34 lata lampy te były codziennie oglądane przez mojego dziadka. Teraz ja patrzę na nie - mówił darczyńca słupskiego muzeum.

    Jedna z synagogalnych lamp, które będzie można oglądać w Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku najprawdopodobniej tliła się nad Aron ha-kodesz, czyli miejscem przechowywania Tory. Ale to nie jedyny wyznacznik jej "ważności". Okazuje się, że wraz z pojawieniem się przedmiotów, pojawiły się pytania o ich pochodzenie. Choć wiadomo, że pochodziły one z Nowej Synagogi, którą wybudowano w 1902 roku, to nie jest wykluczone, że jedna z nich pełniła podobną funkcję w pierwszej słupskiej bożnicy. - Pierwsi Żydzi pojawili się na tych ziemiach około 1750 roku, więc jest możliwe, że ma ona nawet dwa i pół wieku - mówi profesor Kalinowski.

    - Moi przodkowie byliby niezwykle szczęśliwi, gdyby wiedzieli, że mieszkańcy Słupska troszczą się o historię i robią wszystko, co w ich mocy, aby zadbać o dziedzictwo tego pięknego i spokojnego miasta - mówił wnuk ostatniego słupskiego rabina patrząc na oliwne lampki. One cudem przetrwały Noc Kryształową. Tak jak jego dziadek, który w tym czasie wyjechał do Niemiec w poszukiwaniu możliwości ucieczki do Palestyny.

    Słupsku: 27 września: uroczystość przekazania eksponatów do muzeum.   Słupsku: 27 września: uroczystość przekazania eksponatów do muzeum. Mateusz Sienkiewicz

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół