• facebook
  • rss
  • Święty Franciszek i recykling

    dodane 06.10.2016 00:00

    Ministrantom z koszalińskiej parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w przygotowaniach do liturgicznego wspomnienia św. Franciszka przydały się piła, wosk i dobry pomysł.

    Kiedy tylko chłopcy wpadają do salki, od razu biorą się do pracy. W ruch idą małe kawałki szmatek oraz wonny wosk. Choć to ostatni etap zadania, nie ma się co zasiadywać, bo do uroczystości upamiętniających założyciela zakonu franciszkańskiego zostało już niewiele czasu. A do przygotowania 200 sztuk specjalnych pamiątek. Najpierw cięli i szlifowali małe kawałki drewna. Potem na deseczki naklejali obrazki ze św. Franciszkiem. – Wybraliśmy 18 różnych, mniej znanych wizerunków św. Franciszka: od ikon po współczesne przedstawienia. Trzeba je było powycinać i ponaklejać na deseczki i – żeby nie wyblakły – pociągnąć lakierem. Ostatnim etapem było wcieranie wosku, który zakonserwuje drewno, ale też ładnie pachnie – brat Zbigniew Joskowski, franciszkanin, który opiekuje się grupą ministrantów i lektorów, opowiada o kolejnych etapach pracy. Wcześniej jednak zastanawiali się, jak nadać swojemu pomysłowi „franciszkowego ducha”.

    Z pomocą przyszedł… recykling. – Święty Franciszek jest także patronem ekologów, zamiast więc wyrzucać stare deski czy meble, postanowiliśmy je wykorzystać – zdradza brat Zbigniew. Przez dwa tygodnie poprzedzające liturgiczne wspomnienie Biedaczyny z Asyżu chłopcy nieźle się napocili. – Kawał dobrej roboty zrobiliśmy, mnie się podobają – cieszy się Krzysztof Kolankowski, ceremoniarz franciszkańskiej parafii, przypatrując się schnącym obrazkom. Nie tylko on po raz pierwszy w życiu musiał się zmierzyć z takim techniczno-manualnym wyzwaniem. – Mam nadzieję, że spodobają się też parafianom, którzy będą chcieli je kupić i powiesić w swoim domu – mówi z nadzieją nastolatek. Brat Zbigniew Joskowski cieszy się nie tylko z dobrze wykonanej pracy chłopców, ale również z tego, że spędzony razem czas był okazją do lepszego poznawania postaci św. Franciszka.

    – Rozmawialiśmy o szczegółach jego życia, dzieliliśmy się osobistym doświadczeniem, czym zachwycił każdego z nas Biedaczyna z Asyżu, co nam w nim imponuje. Mnie jest szczególnie bliski przez poezję, wrażliwość na piękno, bo sam też piszę wiersze – opowiada franciszkanin. Krzysiek nie ma wątpliwości, że św. Franciszek może i dzisiaj być idolem. – Tylko trzeba poznać jego życiorys. Robił tak niesamowite rzeczy, które dzisiaj uznano by za zupełne szaleństwo. Na przykład nie zawahał się pocałować trędowatego. Najbardziej zaimponowało mi, kiedy poszedł za wskazaniem Ewangelii i rozdał wszystko ubogim. Pochodził z bogatej rodziny, a stał się równy żebrakom. Dzisiaj to zupełnie niezrozumiałe dla świata – opowiada. Wykonane przez siebie obrazki ministranci i ich rodzice zamierzają rozprowadzić wśród wiernych franciszkańskiej parafii. A za zebrane w ten sposób pieniądze chłopcy planują ministranckie wakacje na Słowacji.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół