• facebook
  • rss
  • Ciągnie wilka do lasu

    dodane 19.01.2017 00:00

    Jeden wilk w lesie? A może cała wataha? Trudno to poznać po tropach na śniegu. Wilki wędrują w stadzie ślad w ślad, stawiając łapę w miejscu poprzednika. Jednak leśnicy potrafią je liczyć. Dziś już nie ulega wątpliwości, że wilki wróciły na Pomorze.

    Jeszcze 20 lat temu nie było ich u nas wcale. – Pod koniec lat 90. pojawiły się w miejscach, gdzie trudno spotkać ludzi: na opuszczonym przez wojska radzieckie poligonie w Bornem Sulinowie, potem również na poligonie drawskim – mówi Jacek Todys, nadleśniczy z Polanowa. Wiódł przez nie historyczny szlak migracji zwierząt. Tym obszernym korytarzem – z Mazur przez Wisłę, Bory Tucholskie, południową część puszcz pomorskich, w kierunku Niemiec – prawdopodobnie przybyły wilki. WWF, jedna z największych światowych organizacji działających na rzecz ochrony środowiska naturalnego, podaje, że w Polsce jest około tysiąca wilków. Polski Związek Łowiecki mówi o kilkunastu tysiącach.

    – Prawda leży pewnie gdzieś po środku – uważa Jacek Todys. Przyznaje, że pomyłki w szacunkach są możliwe ze względu na rozległe terytoria występowania tych drapieżników, zahaczające nierzadko o kilka nadleśnictw i tym samym wprowadzane do kilku rejestrów jednocześnie. Trudno dokładnie stwierdzić, ile wilków jest obecnie na Pomorzu. Leśnicy z Warcina szacują, że na Pomorzu Środkowym może ich być nawet setka. Kilka z nich żyje w okolicach Polanowa. – Na pewno można powiedzieć, że jedna duża wataha, składająca się z 5 osobników, żeruje w północnej części Nadleśnictwa Polanów, w okolicy Krągu, Buszyna – wymienia J. Todys. – To prawdopodobnie wataha rodzinna. Poza tym jednego lub dwa wilki obserwuje się w okolicy Rzeczycy, Podgóry, Białej. To raczej młodociane osobniki, poszukują jeszcze swojego stada, toteż przemierzają duże odległości; możliwe też, że opuściły już nasze tereny.

    Dowód 1 – tropy

    Jeśli wyją, robią to przed polowaniem lub po nim, albo po prostu dla przyjemności. Człowiek może to usłyszeć z odległości 8 km. Poza tym trudno się przekonać o ich obecności, bo są płochliwe i ludzie nie są w ich jadłospisie. Ale też wilki nie boją się ich jak przed półwieczem. Po wojnie, zanim wybito je w latach 60. i 70., było ich u nas całkiem sporo. Wtedy dobrze wiedziały, czym grozi im spotkanie z człowiekiem. Człowiekiem ze strzelbą. – Wilki są naturalnym elementem ekosystemu w Polsce i powinny u nas występować. Problem leży w tym, że zaczynają zmniejszać dystans do człowieka – mówi nadleśniczy Todys. – Wilk jest w Polsce pod całkowitą ochroną, toteż nie napotyka ludzi, którzy do niego strzelają, grożą, przeganiają go. Utracił naturalny lęk. 20 lat temu wilk panicznie reagował na widok człowieka. Można było co najwyżej natknąć się na wilcze tropy, a jego sylwetkę zobaczyć z ambony przez lornetkę. A i tak ledwie poczuł wiatr o zapachu „człowiek”, już go nie było. Dzisiaj tej ostrożności wilki już sobie nie przekazują. Potrafią podejść blisko ambony i tam polować, w obecności myśliwego. Znajomy Jacka Todysa znalazł się niedawno w takiej sytuacji pod Czaplinkiem. Zdarzenie nagrał na kamerkę w telefonie.

    Dowód 2 – psy

    Nadleśniczy nie radzi przesadzać ze strachem. Natomiast zaleca rozsądek w lesie. – Zagrożenie dla człowieka jest niewielkie. Co innego psy. Wilk jako drapieżnik nie zniesie innych drapieżników na swoim terenie. Wałęsający się po lesie pies może przypłacić to nawet życiem. Zresztą – przypomina – w lesie w ogóle nie wolno puszczać psów luzem. Co ciekawe, o obecności wilków na danym terenie pośrednio mogą świadczyć właśnie psy, a właściwie brak tych zdziczałych lub wałęsających się. Istnieją bowiem jeszcze gospodarstwa, gdzie psów się nie karmi, uważając, że same sobie powinny poradzić. Te zapuszczają się po żer do lasu. – Długi czas mieliśmy z nimi problem, od roku nie obserwujemy ich w naszych lasach, a nawet znajdujemy je niekiedy zagryzione przez wilki. Jest jeden wyjątek, gdy wilki mogą oszczędzić psa – kiedy jest to suka w cieczce. – Jest atrakcyjna dla wilków i może być przez nie pokryta. Znane są przypadki w okolicy Gościna, gdzie na leśnych fotopułapkach nagrały się obrazy watahy, w której były suki prowadzające młode mieszańce. Te jeszcze bardziej zmniejszają dystans stada do człowieka, bo zupełnie nie mają przed nim lęku. Niestety, hybrydy muszą być odławiane i uśpione.

    Dowód 3 – poroże

    Jak liczne są watahy? W Polsce niemal dwukrotnie mniejsze niż w innych częściach świata, ok. 4–6 osobników. Wilczyca ma jeden miot rocznie, ciąża trwa 63–65 dni, 2–6 młodych rodzi się w marcu, kwietniu. Żyją około 10 lat. Rozrost populacji determinuje m.in. ilość pożywienia. Tego, które jest w wilczym menu – jeleni, saren, dzików oraz niekiedy i zwierząt z gospodarstw sąsiadujących z lasem – jest pod dostatkiem, stąd pewność, że wilków będzie w naszych lasach coraz więcej. Ich liczebność można regulować odstrzałem, ale na razie prawo chroni wilka całkowicie. Pojawia się jednak coraz więcej głosów, że to powinno się zmienić. Nie do końca jest prawdą, że wilk poluje tylko na osobniki chore. Poluje na to, co daje się upolować. – Działa jak każdy myśliwy: dopada to, co jest mniej ostrożne, co mu podejdzie pod kły. Swoją porcję mięsa musi zjeść – wyjaśnia nadleśniczy. A nie jest tego mało. Basior zjada dziennie 5 kg i więcej mięsa, toteż dorodny byk jelenia starcza watasze ledwie na 2 dni. Bo i te dorodne padają ich ofiarą. – Jesienią po rykowisku znajdujemy dużo zagryzionych byków. Nawet dla silnych jeleni okres rykowiska jest niezmiernie wyczerpujący. Choć to zwierzęta potężne, w okresie października stają się wobec wilka bezbronne. Rok temu znaleźliśmy 7 byków zagryzionych przez wilki. Jeśli przeżyją, to potem w listopadzie z powrotem nabierają masy i wracają do sił. Powalone przez wilki byki łatwo wypatrzyć w leśnym gąszczu, bo zdradza je wieniec, czyli poroże. Inną zwierzynę zauważyć trudniej, tym bardziej że po dwóch dniach – a żerują na niej także kruki i lisy – właściwie nie ma po niej śladu. Ale jeśli znajdzie się świeżą powaloną sztukę, to jej zabójcę nietrudno określić. – Jeśli jest wygryziona od środka, to możemy być pewni, że polował wilk. Jego przysmaki to wątroba, serce. Jeśli polował pies lub lis, to wygryzione będą szynki. Kruki obgryzają padlinę po kręgosłupie.

    Dowód 4 – fotki

    Kolejnym dowodem na obecność wilków na Pomorzu jest nowoczesna technika. W lasach rozmieszczone są liczne fotopułapki, czyli kamery zainstalowane na drzewach. Nadleśnictwo Polanów dysponuje kilkudziesięcioma. – Wykorzystujemy je w dwóch celach. Po pierwsze do ochrony lasu. Stawiamy je w miejscach, gdzie ludzie podrzucają śmieci lub przy nielegalnych kopalniach żwiru – wyjaśnia J. Todys. – Po drugie pomagają nam w obserwacji zwierząt, np. na poletkach badawczych możemy podejrzeć, co wybierają do swojego menu. Fotopułapki pokazują też inną rzeczywistość: że dzicz już przestała być dziczą. W lasach wokół Polanowa nie ma miejsca, gdzie nie stanęłaby stopa człowieka. – Wiem, że podczas zbioru grzybów, jagód zbieraczom zależy, żeby dostać się w każde możliwe miejsce. Ale trzeba dać zwierzętom szansę, żeby miały ostoje, gdzie nikt ich nie niepokoi – upomina leśnik. – Warto darować sobie zapuszczanie się na trudno dostępne stoki, wysepki, bo to często miejsca bytowania zwierzyny. Olbrzymim problemem, który niebawem się pojawi, będzie „polowanie” na jelenie poroże. – Nasze fotopułapki potwierdzają, że w ubiegłym sezonie pierwsi zbieracze rogów pojawiali się w lesie już o 3.30. Czyli od tej godziny zwierzęta są cały czas przeganiane, aż do ciemnej nocy. Pół biedy, kiedy szukają rogów doświadczeni zbieracze, umiejący rozpoznać, którędy wędrują chmary samcze, ale wiele osób idzie, niestety, po każdych napotkanych tropach, np. samic z młodymi. To ogromna presja dla zwierząt. Jak wielki to problem świadczy fakt, że choć Polanów nie jest gęsto zaludniony, to zbieraczy w okresie marca i kwietnia jest tak wielu, że spotykamy ich w każdej części nadleśnictwa przez całą dobę.

    Dowód 5 – zagrody

    Wilki to bardzo inteligentne zwierzęta. Zarówno młode, jak i stare przepadają za zabawami. Mają dobrą pamięć, kojarzą ze sobą fakty, szybko przystosowują się do zmian środowiska. Stado jest zdyscyplinowane i porozumiewa się ze sobą na wiele sposobów. Wykorzystuje to np. podczas opieki nad szczeniakami. – Kiedy wadera oszczeni się, zaczyna wyganiać poprzedni miot i, co ciekawe, zaczyna od córek. Zostawia sobie tylko jedno młodociane szczenię i jest to samiec. Nazywa się go piastunem, bo przejmuje rolę niańki, gdy wadera z basiorem idą na polowanie, lub zabawia młodsze rodzeństwo, ucząc je wilczych nawyków. Jest też na tyle duży i silny, by w razie czego wziąć maluchy w obronę. Komunikacja przydaje się wilkom szczególnie podczas polowania, tym bardziej że chodzi zazwyczaj o duże zwierzę, które trzeba umieć podejść. Ale jak się nadarza okazja, wilki idą na łatwiznę. – Trzy lata temu pod Szczecinkiem zdarzyło się, że weszły do zagrody i zagryzły całą hodowlę danieli. To się zdarza i jest w przyszłości nieuniknione – przyznaje J. Todys. Oczywiście właściciele zwierząt otrzymują w takich przypadkach odszkodowania, jest to mniej więcej równowartość ceny mięsa. Fobii przed wilkami na razie na Pomorzu nie ma. Być może zbudzi ją kiedyś jakiś nieszczęśliwy wypadek, np. czyjś zagryziony pies. Jacek Todys przestrzega jednak przed nadmiernymi obawami, a już na pewno odradza rezygnację z wizyt w pięknych pomorskich lasach. Jak się jednak zachować, gdy podczas spaceru w lesie zacznie nam się wydawać, że za krzakiem coś się czai, nie daj Boże wilk. – Należy się wycofać – przekonuje ze spokojem nadleśniczy. – Wilk nie szuka konfliktu, też odejdzie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • lupus
      02.07.2017 19:28
      Co do liczebności wilków: prawda na pewno nie leży "po środku", ale tam, gdzie leży. Dane WWF są lekko zaniżone, to fakt, ale twierdzenia PZŁ o kilkunastu tysiącach to abstrakcja. Od kilkunastu lat nie było prowadzonego ogólnokrajowego monitoringu populacji, ale dane z mniejszych powierzchni badawczych pokazują, że obserwowana liczebność jest bardzo zbliżona do przewidywanych przez tzw. model przydatności siedliskowej (HSM). Wg. tego modelu w Polsce powinno żyć ok. 1500-1700 wilków. Obecnie wilki występują w ok. 80% powierzchni określanych przez model jako dogodne, więc można założyć, że mamy populację ok. 1300-1400 wilków.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół