• facebook
  • rss
  • Droga krzyżowa, czyli droga... po bułki

    ks. Wojciech Parfianowicz

    |

    Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 14/2017

    dodane 06.04.2017 00:00

    Na co dzień niosą krzyż, nie tylko ten rzeźbiony, którego używa się podczas nabożeństwa. Są niepełnosprawni intelektualnie. Na Wielki Post przygotowali poruszające misterium.

    Często wzbudzają litość, choć bardziej potrzebują empatii. Wiele rzeczy nie potrafią, ale to sprawia, że czasami są lepsi niż ludzie w tzw. normie intelektualnej. – Na przykład zupełnie nie potrafią być hipokrytami. My nieraz trochę gramy, a oni są zawsze szczerzy do bólu – przyznaje Krystian Ignacak, dyrektor Zespołu Placówek Edukacyjno-Terapeutycznych w Bobrowie k. Złocieńca. Grupa z Bobrowa – pięcioro uczniów z dysfunkcjami intelektualnymi wraz z nauczycielkami – przygotowała nietypowe nabożeństwo Drogi Krzyżowej, które zostało zaprezentowane w kościele zmartwychwstańców w Złocieńcu, u salezjanów w Czaplinku, w koszalińskiej katedrze oraz w Zakładzie Karnym w Wierzchowie.

    Trudno uwierzyć

    Przebieg nabożeństwa opisuje Anna Chylińska-Jakubowicz, nauczycielka, współautorka misterium: – Uczniowie oraz nauczycielki idą przez cały kościół z lampionami w rękach. Po odczytaniu rozważań z muzycznym podkładem na tle białego ekranu odgrywają poszczególne sceny Drogi Krzyżowej. Wszystko jest odpowiednio podświetlone, a kościół zaciemniony. – Dwie stacje zrobione są inaczej – zaznacza nauczycielka. – „Przybicie do krzyża” podkreślono dźwiękiem. Kościół jest wtedy całkiem ciemny. Wymieniane są grzechy główne i przy każdym z nich słychać odgłosy przybijania Jezusa do krzyża. Z kolei samo ukrzyżowanie ukazane jest na zasadzie teatru cieni. Jak przyznają nauczycielki, inscenizacja zadziwia uczestników, którym nieraz trudno uwierzyć, że widzą przed sobą ludzi z upośledzeniem intelektualnym.

    Jeszcze trudniej uwierzyć

    Jak podkreślają pedagodzy z Bobrowa, przygotowanie i przedstawienie Drogi Krzyżowej ma dla uczniów kolosalne znaczenie. – To bardzo ważne w ich procesie uspołecznienia. Oni muszą wyjść przed ludzi i zaprezentować się. W ten sposób przełamują pewne bariery – mówi Anna Chylińska-Jakubowicz. Chodzi o bariery, które w „normalnym” świecie dla wielu są niewidoczne, a przez to także niezrozumiałe. – To, co dla nas, w normie intelektualnej, jest proste, np. zwykłe wyjście do urzędu, dla nich przedstawia się zupełnie inaczej. Nawet pójście po bułki może być krzyżem, który ciężko unieść – przyznaje Małgorzata Wilk, nauczycielka, która towarzyszyła uczniom w odgrywaniu misterium. O braku takiego zrozumienia mówi Sylwia Pałka, mama dziewczynki z zespołem Downa, uczennicy z Bobrowa. Opowiada o nieprzyjemnej reakcji na jej dziecko w markecie... bo nie mogło sobie poradzić z koszykiem. Dlatego z inicjatywy cieszy się dyrektor placówki Krystian Ignacak. Podkreśla, że Droga Krzyżowa jest jedną z okazji, która pozwala uczniom z Bobrowa wyjść z cienia i spotkać się z ludźmi, którzy na co dzień nie mają do czynienia z osobami niepełnosprawnymi intelektualnie. Dla obu stron takie spotkanie jest bardzo potrzebne. – Chciałbym, aby nasi uczniowie traktowani byli zwyczajnie... Po ludzku – mówi. W Bobrowie niedaleko Złocieńca, w neogotyckim pałacyku z XIX wieku, mieści się jeden z domów Zespołu Placówek Edukacyjno-Terapeutycznych. To szkoła z internatem dla młodych ludzi z różnymi dysfunkcjami intelektualnymi, od lekkich po bardzo ciężkie. Pozostałe dwa oddziały ZPET znajdują się w Czaplinku oraz w Drawsku Pomorskim. W sumie jest w nich 144 uczniów, w samym Bobrowie – ponad 60, w wieku od niespełna 3 do 25 lat, czyli od przedszkola po tzw. klasy PDP, czyli przysposabiające do pracy.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół