• facebook
  • rss
  • Przemoc. Przerwij jej koło!

    dodane 06.04.2017 00:00

    Ci, którzy jej doświadczają, to nierzadko nasi sąsiedzi, znajomi, rodzina. Jak im pomóc, podpowiedziały warsztaty w Koszalinie.

    Dwudniowy projekt „Przemoc ma granice!” podjęło Centrum Kryzysowe dla Kobiet i Kobiet z Dziećmi „Nadzieja”. Zanim 31 marca zaprosiło uczestników do siebie, dzień wcześniej postawiło im kawę w… Kawiarni z Duszą. – Jest coraz więcej kampanii, projektów, ale osoby, które doświadczają przemocy, nie korzystają z nich – wyjaśnia koordynatorka projektu Sylwia Noga, wykładowca pedagogiki resocjalizacyjnej na Politechnice Koszalińskiej. Nie dziwi jej to, bo jak przyznaje, trudno wziąć udział w spotkaniu, gdzie uczestnika stygmatyzuje już sama obecność. – Nasz projekt zmienia te uwarunkowania. Przede wszystkim zaprosiliśmy chętnych do kawiarni, czyli miejsca, które kojarzy się raczej z relaksem niż sesją terapeutyczną. Po drugie, zapraszamy nie tylko osoby, które doznały przemocy, ale też pracowników instytucji niosących im pomoc, studentów kierunków resocjalizacyjnych, którzy do takich zadań się przygotowują. Duża grupa zapewnia anonimowość, komfort. Jak dużym odzewem cieszyło się to zaproszenie, świadczy fakt, że wzięło w nim udział ok. 60 osób, więcej sala konferencyjna kawiarni pomieścić nie mogła. Ale to tylko sygnał, jak bardzo potrzebne są tego typu spotkania. Podczas dwóch dni odbyło się kilka wykładów i treningów osobowości. Uczestnicy brali też udział w warsztatach i dyskusjach. Oczywiście przy kawie.

    Przecież mnie kocha

    Marta chce odejść od swojego partnera. – Beze mnie to ty nawet przez ulicę nie przejdziesz – ścina ją z nóg jego szyderstwo. Po co ją będzie zatrzymywał siłą, skoro może jej uświadomić, że ona bez niego niczego nie potrafi zrobić? Musi z nim zostać, nie ma wyjścia. – Nie wiesz nawet, jak obsłużyć bankomat, nie załatwisz niczego w urzędzie. Marta nie umie przeciwstawić się ukochanemu. – On tylko tak mówi, a naprawdę mnie kocha, po prostu miał zły dzień – wyjaśnia motywy bierności kobiet prelegentka szkolenia Ewelina Sienkiewicz, pedagog w niepublicznym przedszkolu Mały Książę. I radzi, by nie czekać, ale czym prędzej przerwać koło przemocy. – Kobiety, które do nas przychodzą, są niepewne. Już w pierwszej rozmowie wychodzi to, że są gnębione – wyjaśnia S. Noga. – Poniżane przez lata, przyzwyczaiły się, że lepsze życie im się nie należy. Nie wiedzą, od czego zacząć zmianę, nie wierzą w inne życie. Chyba że – jak Marta – w końcu nie wytrzymują. Szukają wsparcia w CK lub innej placówce. I otrzymują je. Marta dziś potrafi już wszystko, dba o siebie, dzieci. Aż dziw bierze, ale to naprawdę „ustawiona” babka. W gminie Koszalin w latach 2012–2015 liczba procedur Niebieskiej Karty (podejmowanych wobec osób doznających przemocy) wzrosła ze 102 do 399. Ale przemoc psychiczna, choć najczęściej stosowana, rzadko jest zgłaszana służbom. Nie zostawia sińców, więc trudno ją rozpoznać. – Jeśli kobieta zostanie spoliczkowana, to wie, że padła ofiarą przemocy. Ale jeśli mąż (choć go na to stać) żałuje jej pieniędzy na prywatną wizytę u lekarza lub upokarza ją, wyliczając co do grosza pieniądze na podpaski, to jest to przemoc psychiczna.

    Kata nie zmienisz

    Kaja ma szansę, by dostać pracę w policji. Świetnie zdaje testy psychologiczne. Dzień przed sprawnościowymi zdarza się tragedia. Jej mąż wpada w szał zazdrości o mężczyzn, wśród których przyszłoby jej pracować. Próbuje ją wypchnąć przez okno z drugiego piętra. Pobita, z poharataną skórą, trafia do CK. On nawet tu ją pilnuje, czatuje pod bramą. W opamiętaniu pomaga mu dopiero interwencja policji, a ostatecznie sprawę ucina rozwód. Ale Kaja na testy już się nie stawia. Potem znajduje pracę w urzędzie. W przypadku przemocy domowej łatwych rozwiązań nie ma. – Ofiara może zmienić co najwyżej siebie, ale swojego kata już nie – przekonuje Monika Musioł koordynatorka CK. – Poza tym musiałaby pozostać przy nim. A jej pierwszym krokiem powinno być odizolowanie się od niego, szukanie miejsca w rodzinie lub wyspecjalizowanych ośrodkach. Przykłady przemocy seksualnej są zbyt drastyczne, by je opisywać. Zazwyczaj wiążą się z rozpadem emocjonalnym związku, kiedy partner wymusza współżycie, często pod wpływem alkoholu. – Dotknąć takiego mężczyznę, brudnego, z pijackim chuchem, śmierdzącego papierosami, to już budzi w kobiecie odrazę. Dokładają się do tego lata nieszanowania jej – opowiada losy swoich podopiecznych S. Noga. W patowej sytuacji są te z kobiet, które są na utrzymaniu mężów. – Jednak dopóki stawiają opór, to jeszcze dobrze, bo oznacza, że mają w sobie poczucie godności. W CK kobieta otrzyma wsparcie nie tylko fachowców. Już samo przebywanie wśród kobiet, które potrafią mówić o swoim losie i nauczyły się nazywać rzeczy po imieniu, poszerza horyzonty. Zresztą nie trzeba przeżyć horroru, by niczym balast na ramionach nieść skutki przemocy. Doświadczyła tego Marzena. Jako emerytka uciekła do CK przed bezdomnością. Dopiero tu – dzięki rozmowom z mieszkankami – zrozumiała, jaki los zgotowała jej mama, weteranka wojenna, która wojnę przeniosła do domu. – Uciekałam z domu, nie miałam wsparcia w nikim, nawet narzeczony zostawił mnie na tydzień przed ślubem. Brak poczucia bezpieczeństwa zaważył na moim życiu. Na tym, że zostałam samotna. To już się chyba nie zmieni – godzi się z losem Marzena.

    Ona go bije

    W gminie Koszalin 12,5 proc. sprawców przemocy to kobiety. – Szczególnie trudno w to uwierzyć, gdy ta żona to chucherko. Malutka, szczuplutka, grzeczniutka… Kto da wiarę mężczyźnie, że ona go bije? – S. Noga przytacza przykład z zespołu interdyscyplinarnego, do którego należy. Sposoby kobiecej przemocy znajdują się pod kobiecą ręką – to uderzanie patelnią, garnkiem, tym, co się nawinie. Dlaczego mężczyzna nie potrafi się przed tym obronić? Bo ona go najpierw złamała psychicznie. Znów metody domowe: jej wolno kąpać się godzinę, jemu pięć minut, bo ciepła woda dużo kosztuje. Największą siłę rażenia mają chwyty towarzyskie, zwłaszcza obśmiewanie go przy znajomych jako fajtłapy w alkowie. Stłamszeni panowie szukają pomocy w CK, zresztą nie tylko przed kobietami. Tyle że zamieszkać tu nie mogą. Ale mogą zadzwonić, spotkać się z pracownikami centrum, z psychologiem. Z takiej formy skorzystał Maciej, który nie potrafił sobie poradzić z molestującymi go kolegami. Uważali, że to słuszna opłata za stancję, którą z nimi dzielił. Po rozmowie z fachowcami nabrał odwagi, by rozwiązać swój problem. Zgłosił sprawę na policję, wyprowadził się.

    Porządna rodzina?

    Przemoc dotyczy nie tylko ludzi z „marginesu”. To także problem „porządnych” domów. Na przykład domu młodziutkiej Wiktorii, bitej przez matkę, bo nie spełniała jej oczekiwań. Ręce nastolatki, które matka jej rzekomo wykręciła, wyglądają na obolałe, gdy wpada przestraszona w środku nocy do CK, gdy próbuje chwycić filiżankę z herbatą, gdy nie wie, co z nimi zrobić. Ale czy dziewczyna nie konfabuluje? Obdukcja lekarska potwierdza jednak – są spuchnięte nie bez powodu, palce są powybijane ze stawów i połamane. Ale i dzieci potrafią dopiec rodzicom, np. wyrzucić matkę na bruk, podczas gdy mają dom z ogródkiem, samochód, zagraniczne wakacje, wszelkie wygody. – Takie kobiety trafiają do naszego centrum, czasem przyprowadzają je koleżanki, bo zaniedbanej matce nie mieści się w głowie, by donosić na własne dziecko – tłumaczy M. Musioł. – Pomagamy w załatwieniu świadczeń z Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie i alimentów od dzieci, które pokryją choćby opłaty za stancję lub pobyt w Domu Pomocy Społecznej. Trzyletnią Joannę adoptowali „ciocia” i „wujek”. Trzydziestopięcioletnią Joannę „ciocia” i „wujek” z domu wyrzucili. Tak trafiła do CK. Jest niepełnosprawna psychicznie i dopiero rozmowa z psychologiem uświadomiła jej, że pewne zachowania „wujka”, których doświadczała od pełnoletności, to molestowanie. Że lańsko, jakie obrywała za jedynki w szkole, było przemocą. A wywiad przeprowadzony przez pracowników CK dowiódł, że wujostwo wymusili jedną czwartą jej renty, podsuwając jej do podpisania dokumenty kredytowe, czego Joanna zupełnie nie może sobie przypomnieć. Ale bank pamięć ma niezawodną.

    Gdzie ta granica?

    Co jednak jest przemocą, a co nie? Podniesiony głos? Żądanie, by w mig uprzątnąć stół? A co z kontrolą wydatków rozrzutnego współmałżonka? – Niezadowolenie męża, że żona nie przygotowała obiadu, to jeszcze nie przemoc. Ale już odepchnięcie talerza ze schabowym z burknięciem „co to ma być?”, może nią być – wyjaśnia S. Noga. – Ale niełatwo to rozpoznać, granica jest cienka. – Jednak dopóki kobieta sama nie zechce opowiedzieć o sobie, zdecydować się na zmianę, to możemy stawać na głowie, ale nie pomożemy jej. Są sytuacje, że wystarczy kilka rozmów, które nauczą ją dawać odpór przemocy domowej. Ale czasem kobieta musi wybrać rozstanie z partnerem, nawet rozwód. Jeśli nie ma gdzie mieszkać, może przyjść do nas, do CK – zapewnia S. Noga. Bezpieczne schronienie przed przemocą w należących do Caritas CK i DSM uzyskuje w ostatnich latach 50–60 kobiet i kobiet z dziećmi rocznie. Czy takie rozwiązanie przynosi ulgę? Tak i nie. Bo czasem trudno odzwyczaić się od terroru, którego doświadczało się przez całe lata. Od tego, że ktoś rano wstawał i chodził jak w zegarku, a tu nagle budzi się w CK i – prócz dyżuru przy sprzątaniu – nikt niczego mu nie narzuca. Nikt nie krzyczy, ludzie są uprzejmi. Ta cisza jest trudna. Beata przed nią uciekła z powrotem do partnera. Była uzależniona od jego przemocy. Jeszcze kilka razy wracała do CK, by w końcu zwalczyć w sobie głód terroru. Na szczęście skutecznie. „Boli mnie, że mój mąż mnie wyzywa”, „Czuję się stłamszona, ale nie jestem pewna, czy to już jest przemoc”. Jeśli takie pytania kotłują się w głowie, nie można ich ignorować. Trzeba o nich z kimś porozmawiać, z tym że przyjaciółka może nie wystarczyć. Jest wiele placówek, w których czekają fachowcy, gotowi wysłuchać, doradzić, dać dach nad głową. Jednak wiele kobiet boi się ujawnić. Przemoc w ich domu to tabu. CK chce stwarzać okoliczności, które to zmienią. – Projekt „Przemoc ma granice” jest szansą, by takie kobiety mogły znaleźć się w gronie osób, które o tych sprawach potrafią i chcą rozmawiać – mówi S. Noga.

    Placówki udzielające pomocy:

    – ośrodek pomocy społecznej – policja, prokuratura – zespół interdyscyplinarny – komisja rozwiązywania problemów alkoholowych – służba zdrowia – pogotowie „Niebieska linia” – poradnia psychologiczno- -pedagogiczna – kryzysowy telefon zaufania – dyżur specjalistów przy radzie osiedla – szkoły, przedszkola – fundacje i stowarzyszenia (np. DSM, CK, Fundacja Moja Mama i Ja, Dom Miłosierdzia Bożego)

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół