• facebook
  • rss
  • Skąd się biorą… rodzice?

    ks. Wojciech Parfianowicz

    |

    Gość Koszalińsko-Kołobrzeska 23/2017

    dodane 08.06.2017 00:00

    Adoptować to nie to samo co urodzić – to jasne. Jednak prawdziwa miłość jest w stanie poradzić sobie z niezgodnością genów.

    Jako młode małżeństwo Renata i Mirosław Kopińscy spod Darłowa bardzo chcieli mieć dzieci. – Miałam plan na troje – przyznaje kobieta. Dzieci jednak długo nie pojawiały się, choć wyniki badań medycznych wskazywały, że problemów być nie powinno. Małżonkowie nie skorzystali ze składanych im propozycji poddania się procedurze in vitro. Po 7 latach starań zdecydowali się na adopcję. Na pierwsze dziecko czekali 9 miesięcy, czyli tyle, ile trwa ciąża. – Dokładnie pamiętam, że był taki program przyrodniczy, w którym żyrafa rodziła swoje małe. Oglądałyśmy go razem. Daria miała wtedy 5 lat i zapytała, jak to było z nią. Powiedziałam jej, że nosiłam ją pod sercem, ale nie w brzuchu – wspomina Renata.

    Dostępne jest 8% treści. Chcesz więcej? Kup wydanie papierowe lub e-wydanie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół