• facebook
  • rss
  • Cud codzienny

    dodane 15.06.2017 00:00

    Niewielu już pamięta o wydarzeniu z 1398 r., kiedy podczas liturgii, przy podchodzeniu do Komunii św., Hostia upadła na ziemię. Gdy ją podniesiono, odkryto na niej ślady krwi.

    Wieść o tym szybko się rozeszła. Przez ponad 100 lat do Osiek ściągały tłumy pielgrzymów. Kres kultu żywej Hostii nastąpił z chwilą, gdy na Pomorzu zapanował protestantyzm. Potrzeba było pięciu wieków, żeby historię zaczęli na nowo odkrywać osieccy parafianie, letnicy i pojawiający się znów coraz częściej pielgrzymi. Natomiast intensywne prace remontowe i badawcze pomagają w odczytywaniu z cegieł, warstw zaprawy i tynku historii tego miejsca i pielgrzymkowej roli, jaką odgrywało.

    Zagadkowe szafki

    Sporo już dowiedziano się o początkach budowli, odkryto pierwszy gotycki ołtarz oraz pierwsze sakrarium, czyli wykute w ścianie tabernakulum. Najnowsze odkrycia wywołały zainteresowanie i sporo pytań, na które razem z ks. Henrykiem Romanikiem, osieckim proboszczem i diecezjalnym konserwatorem zabytków, próbują odpowiedzieć specjaliści. W ostatnich tygodniach prace doprowadziły do ujawnienia dwóch nisz na zachodniej ścianie kościoła, pod dzisiejszym chórem. – Ks. dr Janusz Nowiński z UKSW, znawca historii liturgii, który pomógł nam rozpoznać pierwszą odnalezioną niszę w prezbiterium, podpowiedział nam pewne ważne sugestie dla rozumienia tego miejsca w XV wieku – mówi ks. Henryk Romanik.

    Pierwsza myśl to tzw. armaria, czyli szafki o charakterze zakrystii dla bocznego ołtarza, w których przechowywane były sakramentalia i naczynia liturgiczne. – Zarówno kościoły parafialne, jak i sanktuaria zapraszały, by prywatni inwestorzy fundowali boczne ołtarze, przy których odprawiane były regularnie lub okazjonalnie Msze św. zamawiane przez fundatorów. Altarzysta często był niezależny od proboszcza, czyli nie miał prawa do zakrystii i parafialnych sprzętów. W związku z tym fundator był zobowiązany do wyposażenia księdza we wszystko, czego będzie potrzebować do oprawiania Mszy św. – wyjaśnia ks. Romanik. Być może jednak owe szafki związane były z chrztem i przechowywano w nich utensylia potrzebne do udzielania tego sakramentu. Trzecia sugestia zaś kieruje ku Eucharystii. – Na największych uroczystościach, gdy przybywały duże grupy pątników, Komunia św. mogła być rozdawana w kilku miejscach, na co wskazują jeszcze inne elementy architektury. Można sobie wyobrazić, że Eucharystia przy wielkich liturgiach była w jednej nisz czasowo przechowywana – podpowiada ks. Romanik.

    Rozczarowanie?

    Podczas prac naprawczych w XVIII w. nisze te zostały zamurowane i ich właściwa funkcja zginęła w mrokach dziejów. Podobnie jak pamięć o cudzie, którym słynęło osieckie sanktuarium. – Nie ma potrzeby ogłaszania tego miejsca na nowo sanktuarium i wyróżnienia go spośród innych kościołów, w których codziennie sprawowana jest Eucharystia. Być może dla niektórych jest rozczarowujące, że nie ma tu relikwii Hostii, że nie powtarza się tamten cud. Ale przecież się powtarza. Cud dokonuje się codziennie. Na ołtarzu – zapewnia z uśmiechem ks. Romanik. Jak zauważa diecezjalny konserwator zabytków, warto jednak przypominać o ważności tego miejsca dla poprzednich pokoleń i odkrywać je dla tożsamości własnej.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół