• facebook
  • rss
  • Inka wyzwala dobro

    Karolina Pawłowska Karolina Pawłowska

    dodane 04.07.2017 20:09

    Wizyta w Wilnie to nagroda dla uczniów z Czarnego. Ale nie jadą tam z pustymi rękoma. Obdarują prezentami swoich rówieśników ze szkoły w Podbrodziu. Wszystko za sprawą sanitariuszki Inki.

    - Patronująca naszym przedsięwzięciom Danusia Siedzikówna wyzwala w ludziach mnóstwo dobra. Dzięki niej dzieją się piękne rzeczy - nie ma wątpliwości Mariusz Birosz, prezes Stowarzyszenia Brygada Inki, dzięki któremu kilkunastu uczniów czarneńskiego Zespołu Szkół w czwartek wyjedzie do Wilna.

    Ich szkole także od ubiegłego roku patronuje młodziutka sanitariuszka V Wileńskiej Brygady AK.

    Młodzież weźmie udział w uroczystościach 73. rocznicy operacji "Ostra Brama", będzie się modlić przed obrazem Matki Bożej Ostrobramskiej i oddawać hołd bohaterom na cmentarzu Na Rossie.

    Odwiedzą m.in. miejsca związane z marszałkiem Józefem Piłsudskim, Adamem Mickiewiczem i św. s. Faustyną, a także miejsce kaźni w Ponarach. Możliwe jest to dzięki sponsorom, którzy wpierają działania czarneńskiego Stowarzyszenia.

    Młodzieży towarzyszyć będą m.in dr Piotr Szubarczyk z Instytutu Pamięci Narodowej, oraz Włodzimierz Mikuć, przewodniczący wileńskiego oddziału Światowego Związku Żołnierzy AK, uczestnik operacji „Ostra Brama”.

    - Będzie naszym drugim przewodnikiem, niezastąpionym, bo oprowadzającym nas po miejscach, w których sam walczył razem z innymi bohaterami. Dla nas i dla młodzieży to będzie wyjątkowe przeżycie, że możemy być tam razem z jednym z ostatnich żyjących już bohaterów - mówi Mariusz Birosz.

    Pojedzie z nimi również Barbara Łazuka-Fierek. Jej przyjaźń z czarneńską szkołą i stowarzyszeniem zaczęła się niedawno od… Inki.

    - Pani Barbara przyjechała do Czarnego do rodziny. Przyszli razem obejrzeć wystawę o Ince. Bardzo się wzruszyła, gdy zobaczyła zdjęcie mjr. Zygmunta Szendzielarza. Wtedy po raz pierwszy od lat opowiedziała historię swojego ojca, który walczył o Wilno, był w brygadzie Łupaszki. Zmienił nazwisko, bo musiał się ukrywać. Nie wiedział o tym nikt, nawet jej rodzina - opowiada Mariusz Birosz.

    Teraz trwają starania o pośmiertne odznaczenie ojca pani Barbary. - I znów Inka ma w tym swój udział - dodaje prezes czarneńskiego stowarzyszenia.

    Młodzież zajrzy również do polskiej szkoły w Podbrodziu. Wiozą tam mnóstwo prezentów, które udało się zebrać.

    - Skontaktowaliśmy się ze szkołą i zapytaliśmy, czego najbardziej im potrzeba. Okazało się, że bardzo przydałyby się stroje gimnastyczne. Mamy dla nich także przybory szkolne, plecaki, gry edukacyjne, a nawet 50 par kozaków zimowych. To wszystko nowe rzeczy za ponad 15 tys. zł. Tak szeroko otworzyli swoje serca ofiarodawcy - wylicza Mariusz Birosz.

    - Nie mam jednak wątpliwości, że znacznie ważniejsza dla dzieci z Podbrodzia jest możliwość spotkania się z ich rówieśnikami z Polski i rozmawianie z nimi w polskim języku. A dla naszych dzieci to lekcja historii. Dla nich Kresy nie znaczą już tak wiele, często nie mają pojęcia, że tam wciąż mieszkają Polacy, potomkowie naszych rodaków zsyłanych na Sybir, do Kazachstanu, potomkowie polskich bohaterów - dodaje.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół