• facebook
  • rss
  • Most z wczoraj do dziś

    Karolina Pawłowska

    |

    Gość Koszalińsko-Kołob. 28/2017

    dodane 13.07.2017 00:00

    Na błoniach otaczających skrzatuskie sanktuarium pojawiła się niewielka kaplica. To wotum dziękczynne od wiernych dawnej Wolnej Prałatury Pilskiej.

    Ufundowali ją przedwojenni katoliccy mieszkańcy tych ziem z Heimatwerk der Katholiken aus der Freien Prälatur Schneidemühl z Fuldy, a także polscy darczyńcy. Wszystko po to, aby upamiętnić katolicki kościół pw. św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty w Pile, zburzony podczas działań wojennych i nieodbudowany po wojnie. – Most to symbol spotkania i wspólnoty. Jesteście budowniczymi mostów. Dziękujemy za waszą serdeczną pomoc i zainteresowanie od tylu lat. Dziękujemy, że macie swój wkład w dzisiejszy piękny wygląd tego miejsca – mówił bp senior Paweł Cieślik do pielgrzymów z Niemiec. Ci od lat wracają do swojego miejsca urodzenia, ważnego też w sercach przedwojennych mieszkańców Piły i okolic. – To nasza wspólna przestrzeń, wyjątkowa dla dzisiejszych i dawnych mieszkańców tej ziemi. Cieszymy się, że możemy tu być – mówią, ze wzruszeniem przyglądając się piękniejącemu z każdym rokiem sanktuarium.

    – Nie mają dzisiaj do nikogo żalu o historię. Nie domagają się niczego, co tu zostało. Przeciwnie, cieszą się, że nie zginęło to, co budowali ich rodzice, dziadkowie. I że mogą mieć w tym swój udział – przyznaje Astrid Jarek-Wienke. Jej mąż Johannes urodził się tuż obok, w Dobinie. Miał 12 lat, gdy nowa powojenna rzeczywistość zmusiła jego rodzinę do wyjazdu. Jako dorosły wielokrotnie organizował pomoc dla tutejszych szpitali i Kościoła. Jest motorem napędowym wielu wspólnych polsko-niemieckich przedsięwzięć. Udało mu się też przekonać innych dawnych mieszkańców. Ich zasługą jest m.in. uratowanie skrzatuskich organów. – Skrzatusz od zawsze jest jego oczkiem w głowie – mówi pani Astrid i przyznaje, że mąż z dużym wzruszeniem przeżywa poświęcenie kaplicy, choć po udarze może uczestniczyć w uroczystości jedynie duchowo. Także dzisiejsi mieszkańcy ziemi pilskiej podkreślają, że kaplica jest dla nich ważnym miejscem. – My też po 1945 r. nie zawsze przybywaliśmy tu z własnej woli. Tak potoczyła się historia. Jesteśmy jednak dziedzicami tego, co stworzyły wcześniej mieszkające tu pokolenia. Teraz wspólnie tworzymy to, co dzisiaj się dzieje. Chętnie gościmy dawnych mieszkańców, rozmawiamy z nimi, pokazujemy im okolicę. A młodym opowiadamy, że historia nie zaczęła się po 1945 r. Do rozbiorów była to ziemia polska, potem mieszkali tu Niemcy, którzy tak samo jak my dzisiaj urządzali swoje miejsce na ziemi, dbali o przestrzeń do modlitwy. My jesteśmy tego kontynuatorami – mówi Maria Bochan z Towarzystwa Miłośników Miasta Piły.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół