• facebook
  • rss
  • Bp Dajczak: Ludzie czekają na nasze Magnificat

    Katarzyna Matejek Katarzyna Matejek

    dodane 15.08.2017 18:43

    Kilka tysięcy pielgrzymów wspięło się na Górę Chełmską, by wziąć udział w dorocznej Diecezjalnej Pielgrzymce Rodzin. Dla wielu to pielgrzymowanie - nieraz na piechotę, jak pielgrzymi, którzy doszli do sanktuarium z pobliskiego Sianowa - to już tradycja. W tym roku wszystkim sprzyjała pogoda, ale - jak mówili niektórzy - "nawet deszcz by nam nie przeszkodził".

    Szczyt Góry Chełmskiej zapełniał się już od rana, wielu pielgrzymów rozpoczęło swoje spotkanie z Matką Bożą od modlitwy różańcowej. Następnie, podczas koncertu ewangelizacyjnego w wykonaniu diakonii "Tyle dobrego" pod kierunkiem ks. Arkadiusza Oslisloka, świadectwo wiary złożyło małżeństwo ze wspólnoty Rodzin Szensztackich.

    Kulminacyjnym momentem Diecezjalnej Pielgrzymki Rodzin była Msza św. Przewodniczył jej bp Edward Dajczak, zaś koncelebrowali bp Tadeusz Werno oraz zgromadzeni kapłani. Na uroczystość przybyli także przedstawiciele władz miasta i parlamentu.

    Na początku homilii bp Dajczak nawiązał do hymnu Magnificat, wyśpiewanego przez Maryję. - Nie jest to pieśń przestraszonej młodej dziewczyny. Nie jest to pieśń kogoś, kto się boi życia, kto od niego ucieka. Przeciwnie. To pieśń bardzo dumna, choć nie pyszna - wskazywał. - Widzimy to w pięknym obrazie młodej kobiety, która śpiewa w sposób namiętny, zachwycony. Jest zafascynowana, dumna i entuzjastyczna. Tam nie ma niczego z postawy "przepraszam, że żyję", "przepraszam, że jestem wierząca". Nic z tego. Tam jest moc Tej, która doświadczyła spotkania z Bogiem i nie może nie śpiewać. To postawa właściwa wyłącznie tym, którzy pozwolili się ogarnąć Duchowi Boga.

    Następnie bp Dajczak poruszył kwestię współczesnych priorytetów. - W świecie takiego galimatiasu, takich sprzecznych przesłań, wystarczy kilka stacji telewizyjnych, radiowych, portali internetowych i mamy mętlik w głowie. Nie można dojść do prawdy ani do intencji, wszystko jest pomieszane. Ale to nie znaczy, że jesteśmy na to skazani, bo nie ma już żadnego fundamentu. Jezus jest fundamentem, to jest przesłanie Maryjne - powiedział hierarcha.

    W 100. rocznicę objawień fatimskich bp Dajczak powtórzył za papieżem Franciszkiem, że świat ma Matkę. - Ta, która dzisiaj została nam dana, jest Matką pozwalającą czynić Duchowi to, co On zechce. Ona nie broni się przed Nim i najpierw we własnym ciele doświadcza, jak to jest, kiedy Bóg przenika człowieka - wyjaśniał.

    Ukazując w Maryi Tę, która jest wzorem odwagi słuchającego serca, hierarcha podpowiadał, że tej radykalnej odwagi potrzebują także Jej czciciele. - Wcale nie ci, co nie wierzą, ale to my mamy kłopot z tym, żeby zdobyć się na odwagę wiary. To nie tamci, o których mówimy, że są spoza Kościoła, ani nie ci, których, choć sami nazywają siebie katolikami, nigdy nie widzimy na Eucharystii. To nam czasem brakuje odwagi, posłuchania Boga - mówił. - Maryja jest wzorem gotowości, by chwycić i nieść w rękach to, co Bóg nam powierzył, co nam dał i zadał.

    Biskup chwalił Maryję jako młodą kobietę, która miała wystarczająco odwagi, by pozwolić Bogu na to wszystko. - Miała odwagę zaufania wbrew opiniom i wszystkiemu, co jest dookoła - mówił bp Dajczak i zachęcał do naśladowania Jej cnót. - Uwierzmy, że jest wiele więcej ludzi, niż myślimy, czekających na to, byśmy byli świadkami. Ludzi czekających z utęsknieniem na uczniów Jezusa, którzy życiem wyśpiewają Magnificat. I którzy wierzą, że trony budowane przez ludzi nie są wieczne, że wielu będzie musiał Bóg strącić, bo nie mieli miłości. To ci pokorni sięgają tronu Boga. Śpiewają Magnificat, że Bóg jest taki: kocha małych, zwyczajnych. Stąd zaczyna się droga do nieba, bo wtedy idziemy po śladach Wniebowziętej. I wtedy jest zwycięstwo miłości.

    Podczas Mszy św. zgromadzeni małżonkowie odnowili przyrzeczenia małżeńskie, a na jej zakończenie pobłogosławiono bukiety kwiatów i ziół.

    Urszula i Tadeusz Kosowscy są małżeństwem 35 lat i od 6 lat uczestniczą w Diecezjalnej Pielgrzymce Rodzin. Na szczyt góry Krzyżanki pan Tadeusz wniósł drewniany krzyż - to znak ich grupy pielgrzymkowej, która dotarła tu z pobliskiego Sianowa, pokonując godzinną trasę. Wzięło w niej udział ok. 100 pielgrzymów.

    - Mamy taką potrzebę, żeby tego dnia przyjść tutaj z innymi rodzinami - mówi pan Tadeusz. Jego żona szuka u Matki Bożej wzmocnienia, ponieważ pielgrzymuje do Niej z konkretnymi intencjami. - Modlimy się za rodzinę, za nasze dzieci. I zawsze prosimy Matkę Bożą o zdrowie dla nas wszystkich.

    Spotkaniu towarzyszył namiot poradnictwa rodzinnego i znaleźli się małżonkowie w potrzebie, którzy skorzystali z tej okazji, by umówić się na wizytę ze specjalistą poradni.

    Kilkugodzinne spotkanie na Górze Chełmskiej zwieńczył festyn rodzinny. Wielu gości posiliło się na gościńcu, natomiast na położonym opodal boisku rodziny urządzały sobie pikniki, zaś najmłodsi wzięli udział w licznych zabawach i konkursach z nagrodami.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół