• facebook
  • rss
  • Już nie ma wstydu

    dodane 07.09.2017 08:53

    Wierni kościoła w Bińczu znów modlą się przy chlubie wioski – figurach Matki Bożej z Lourdes i św. Bernadetty. W wiejskim parku poświęcono kamienną grotę odnowioną z inicjatywy parafian, rady sołeckiej i samorządu.

    Cudowne, piękne miejsce pośród ziół pachnących i kwiatów – tak opisywał grotę Matki Bożej z Lourdes w Bińczu śp. ks. Lech Tomaszyk, pracujący tu po wojnie misjonarz Świętej Rodziny. Ten cichy zakątek pomorskiej wsi, gdzie wieśniacy i kapłani przychodzili na modlitwę, po latach komunistycznych zniszczeń i propagandy popadł w zapomnienie. Po sześciu dekadach grota została odnowiona, a 27 sierpnia – pobłogosławiona. Na uroczystą Mszę św. sprawowaną na ołtarzu w wiejskim parku przybyli parafianie, przedstawiciele samorządu, Ochotniczej Straży Pożarnej oraz księża związani z parafią.

    To wstyd

    „26 stycznia 1998 r. nawiedziłem stare moje miejsca w Bińczu” – zapisał po prawie 20 latach w swoich wspomnieniach ks. Tomaszyk. „Wróciłem do moich duchowych korzeni. Wróciłem i oniemiałem ze zdziwienia. »To niemożliwe!«, krzyknąłem. Stanąłem w miejscu, gdzie kiedyś stał krzyż. Ze łzami w oczach wpatrywałem się w miejsce, gdzie kiedyś kwitło życie w pięknym, okazałym klasztorze... Została jeszcze grota Matki Bożej: zdewastowana i zaśmiecona. Stoi, bo jest reliktem świętości tamtych lat i krzyczy do swoich dzieci: »Ludu mój ludu, cóżem ci uczyniła?«. Przepraszam Cię, Maryjo, za nich. Wyjechałem przygnębiony…”. Kapłańskie słowa nie pozostały bez odzewu. Jak przekonuje obecny proboszcz parafii pw. Świętej Rodziny w Bińczu ks. Igor Mackiw, idea odbudowy groty żyła w sercach wielu mieszkańców wioski od lat. Przyznaje, że gdy przyszedł do parafii przed czterema laty, w tym miejscu w parku nie widział nic szczególnego, po prostu zarośniętą górę kamieni, gontynę, jak nazywali ją mieszkańcy. Nie wiedział też o historii tego miejsca. Dopiero pamięć ludzi, ich wspomnienia, pomogły mu je odkryć.

    – Dla wielu mieszkańców Bińcza ta niewidzialna nić więzi z misjonarzami, którzy tu kiedyś byli, nigdy nie została zerwana – stwierdził proboszcz na wstępie liturgii eucharystycznej. Zanim zebrani kapłani pobłogosławili maryjną grotę wodą święconą, proboszcz przeprosił Pana Boga i ludzi za niechlubne lata. – To smutna prawda, historia, której trzeba się wstydzić. Przepraszam za wypędzenie misjonarzy, za zniszczony klasztor, zdewastowaną grotę, wyrzucony krzyż. Przepraszam za tych, którzy to zrobili, i za tych, którzy nic nie zrobili, bo było im to całkowicie obojętne – ubolewał. – Mówię to, byśmy bijąc się pokornie w piersi, uczyli siebie i młode pokolenie, że prawdziwą wolność mierzy się miłością, nie agresją, nie dewastacją, nie niszczeniem.

    Sól w oku

    Czego historia groty lurdzkiej może nauczyć pokolenie młodych bińczan? Tego, że warto trudzić się dla ideałów. Trudno bowiem przecenić, jak wiele duchowego dobra płynęło z tego miejsca ku mieszkańcom powojennego Bińcza, którzy po wojennej zawierusze zdecydowali się tutaj odnaleźć swoją ojczyznę. Przy grocie szerzył się maryjny kult, tutaj zanosili swoje modlitwy i śpiew katolicy, tutaj umacniali się w powołaniu księża ze zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny, obecni od 1928 r. w przerobionym na klasztor poniemieckim pałacu i młodzi seminarzyści z niższego seminarium duchownego, które powstało tu w 1957 roku. Alumni, oprócz kontynuowania wieczorowej nauki w szkołach w Człuchowie i Szczecinku, zajmowali się pracą w przyklasztornym gospodarstwie. I grotą Matki Bożej. Spokój nie trwał długo. – Solą w oku komunistycznych władz były katolickie szkoły. Rozpoczęły się szykany w całej Polsce, także wobec uczniów niższego seminarium w Bińczu – przypomniał w homilii ks. Piotr Krupa, misjonarz Świętej Rodziny. W imię socjalistycznych haseł zmuszono seminarzystów do pracy fizycznej. Kupili zatem piły i siekiery i pracowali za dnia przy wyrębie lasu, a po południu jechali pociągami do szkół, by znów wracać przed północą. – Jaka młodzież dzisiaj byłaby zdolna do takiego wysiłku i poświęcenia? – pytał ks. Krupa. – Każdy z nas zdaje sobie sprawę, że tak samo jak oni, i my musimy w codziennym życiu być ludźmi poświęcenia, wyrzeczenia i ofiary. Bez tego nie ma mowy o szczęściu i dobrym chrześcijańskim życiu.

    Schronienie u Matki

    1 sierpnia 1961 roku seminarzyści i księża zostali wywiezieni z budynku przez funkcjonariuszy UB, a wielu z nich aresztowano. – Nie zapomnę tego widoku, jak prosto z kaplicy biegli na boisko, zrzucając sutanny – wspomina Adam Chodorski, przewodniczący rady parafialnej w Bińczu, jeden z nielicznych, którzy jeszcze pamiętają niechlubne wydarzenia. Gdy powracający kilka godzin później pociągiem ks. Tomaszyk, mijany przez gazik z uzbrojonymi policjantami, dowiedział się od mieszkańców, co „ubeki zrobili z klasztorem”, pomyślał tylko o jednym miejscu, gdzie mógłby się udać: maryjnej grocie. „Posuwałem się zrobionymi przez nas alejkami i tak zaszedłem do groty Matki Boskiej, która stała na skraju parku. Zatrzymałem się przy niej i tu, w cieniu drzew i pachnących kwiatów usiadłem sobie…” – przywołują jego wspomnienia w krótkim filmie o historii Bińcza nastolatki Angelika Czerwiec i Angelika Remus. Serce wsi całkowicie zamarło. Mieszkańcy patrzyli, jak zaniedbany klasztor popada w ruinę, jak trawi go pożar, ulega rozbiórce. – Istniejąca w parku grota, o którą wcześniej bardzo dbali alumni, również padła ofiarą czasów komunistycznych i niszczała zapomniana pośród gąszczu roślin – przypomina A. Chodorski. Zadbano jedynie o figury Matki Bożej i św. Bernadetty, które zostały przeniesione do mniejszej groty przy kościele przez ks. Czesława Żytelewskiego, jeszcze przed erygowaniem parafii w 1974 r.

    To symbol

    Dziś grotę w parku zdobią nowe figury ufundowane przez darczyńców, którzy chcieli pozostać anonimowi. – Po 60 latach do parku w Bińczu powróciła Matka Boża z Lourdes i św. Bernadetta. Powróciła grota, bo znaleźli się ludzie, którzy swoim zaangażowaniem, pracą i ofiarnością wspierali to niezwykłe dzieło – cieszy się ks. Mackiw. Jest wdzięczny wszystkim, którzy zaangażowali się w odbudowę: parafianom, darczyńcom, radzie sołeckiej, Urzędowi Miasta i Gminy Czarne. A oni jemu, że pracował ramię w ramię z nimi… w swoich słynnych ogrodniczkach. Jak wielkie znaczenie nie tylko dla lokalnej społeczności, ale dla całego regionu ma odnowione miejsce we wsi, tłumczył Piotr Zabrocki, burmistrz Miasta i Gminy Czarne. – To symbol walki nas Polaków, walki Kościoła katolickiego z tym, co się wydarzyło po wojnie, z czym nie mogliśmy się pogodzić. Dzisiaj wiemy: że grota modlitewna urasta do symbolu wiary i patriotyzmu oraz walki z komunizmem – powiedział burmistrz.

    Szanuj ołtarz

    Wśród naczyń liturgicznych użytych do sprawowania Mszy św. przy grocie były historyczne naczynia z czasów, kiedy w parafii posługiwali misjonarze Świętej Rodziny. Pierwsze, używane aktualnie w parafii, to odnowiona dwa lata temu puszka z 1958 r., której historyczna wartość objawiła się dopiero podczas renowacji. Drugim jest otrzymany przed dwoma dniami od proboszcza z sąsiedniej parafii – Uniechowa – kielich datowany na rok 1946 r. Jak zapowiedział ks. Mackiw, zostanie on niebawem odrestaurowany i wróci na ołtarz kościoła parafialnego. – To stary kielich, który także odnowię i będzie nam służył – zadeklarował proboszcz. – Nie chcemy niszczyć przeszłości ołtarzy, ale o nie dbać, by kiedyś, gdy nas już tutaj nie będzie, ci, którzy będą po nas, także to robili: dbali i szanowali, to, co my im zostawimy. Ksiądz Krupa, który był świadkiem przygnębienia ks. Tomaszyka, po powrocie z sentymentalnej podróży do Bińcza z uznaniem spogląda na odbudowaną grotę lurdzką. – W jego imieniu dziękuję za to, co tutaj zrobiliście – zwrócił się do zebranych w wiejskim parku. – A w waszym imieniu stanę nad jego grobem i powiem mu: Leszku, nie musisz już się wstydzić, bo grota, przed którą modliłeś się jako młody człowiek, znowu stoi i tętni życiem.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół