• facebook
  • rss
  • „Wesele” w zagrodzie

    dodane 07.09.2017 08:54

    Na placach, skwerach, w parkach, a nawet w autobusach – w całej Polsce rozbrzmiewały dzisiaj fragmenty dramatu Stanisława Wyspiańskiego. Ponad 600 km od Bronowic też dało się poczuć klimat „Wesela”.

    Zadbali o to koszalińscy koordynatorzy Narodowego Czytania, którzy zaprosili mieszkańców miasta do skansenu. – Kiedy tylko dowiedzieliśmy się, że w głosowaniu internautów wygrało „Wesele”, jako tegoroczna lektura Narodowego Czytania, od razu przyszło mi do głowy, że trzeba to zrobić w Zagrodzie Jamieńskiej. Choć dramat Wyspiańskiego osadzony jest na wsi podkrakowskiej, tu na Pomorzu w skansenie jakoś łatwiej poczuć tego ducha – przyznaje Andrzej Ziemiński, dyrektor Koszalińskiej Biblioteki Publicznej. Jak podkreśla, Narodowe Czytanie to doskonały sposób nie tylko zachęcający do sięgania po klasyczne dzieła literatury polskiej, ale w ogóle popularyzowanie czytania. – Ze wstydem się przyznajemy, że nie czytamy. Jedynie 38 proc. Polaków czyta jedną książkę w roku. To zatrważające. W krajach skandynawskich czytelnictwo sięga 80 procent. Czytanie rozwija człowieka, ale przede wszystkim to rozrywka. Nie zawsze musimy sięgać po bardzo poważne pozycje, książka ma też nas bawić – zauważa dyr. Ziemiński. Ci, którzy przybyli do Zagrody, bawili się doskonale. Zarówno słuchacze, jak i ci, którzy odważyli się zmierzyć z Wyspiańskim i przeczytać fragment dramatu. „Wesele” czytali włodarze miasta i dyrektor Bałtyckiego Teatru Dramatycznego oraz młodzież ze Studia Artystycznego im. Ziembińskich przy CK 105. – Czytam klasyków, bardzo mi się podobają, ale „Wesele” nie jest moją ulubioną lekturą.

    Czytałam ją w szkole i gdyby nie ta akcja pewnie dobrowolnie bym po nią nie sięgnęła, ale przyznaję, że to ważne dzieło – mówi Sandra Madera. Antoni Majewski wcześniej „Wesela” nie czytał. – Odkryłem w nim wiele ciekawych rzeczy dotyczących także kultury przełomu wieków – zauważa. – To dokonały sposób, żeby zachęcić do czytania, ale nie takiego pod przymusem, kiedy trzeba przeczytać coś jako szkolną lekturę. Kiedy czyta się z własnej woli, odkrywa się wiele interesujących rzeczy – dopowiada Michalina Przekurat. Na zabawę z Wyspiańskim dali się też namówić dorośli koszalinianie. – Czytanie Narodowe to dla mnie także wyraz patriotyzmu, przywiązania do polskości, dlatego chętnie biorę udział co roku w tej akcji. Uczciwie powiem, że w osobistej lekturze za mało wracam do klasyków, chyba powinnam robić to częściej i odkrywać ich na nowo – mówi Ryszarda Wawrzyniak, która także podjęła wyzwanie wspólnego czytania fragmentów dzieła. Zabawę uczestników Narodowego Czytania popsuła nieco jedynie kapryśna pogoda: zmusiła organizatorów do odwołania występów Zespołu Tańca Ludowego „Bałtyk”, który miał urozmaicać lekturę.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół