• facebook
  • rss
  • Wraki Kołobrzegu

    Karolina Pawłowska Karolina Pawłowska

    dodane 12.10.2017 16:20

    Muzealnicy zaprezentowali materiały z kolejnego sezonu podwodnych badań przeprowadzanych w ramach projektu "Wraki Kołobrzegu".

    Pionierska inicjatywa Muzeum Oręża Polskiego ma na celu rozpoznanie wód morskich w pobliżu wejścia do portu w Kołobrzegu pod kątem występowania stanowisk archeologicznych oraz historycznych wrakowisk. Od ubiegłego roku muzealnicy przeszukują dno morskie, lokalizują, ewidencjonują, a także wydobywają na powierzchnię kruchy przeszłości, które kryje Bałtyk.

    - Do tej pory nie prowadzono żadnych systematycznych badań archeologicznych na tym terenie - przyznaje Aleksander Ostasz, Muzeum Oręża Polskiego, a zarazem kierownik całości prac projektu.

    Kołobrzeg ze względu na swoje położenie w środkowej części południowego wybrzeża Bałtyku stanowił od zarania dziejów ważny ośrodek handlowy. Silne sztormy nawiedzające tę część wybrzeża powodowały liczne wypadki i zatonięcia jednostek pływających. Dodatkowych morskich strat przysparzały konflikty zbrojne, sam port dwukrotnie był niszczony. Przez całą wojnę kołobrzeski port był niemiecką bazą morską a od 1945 r. spełniał rolę ważnego punktu ewakuacyjnego. Jak wiele jednostek poszło na dno w okolicach Kołobrzegu pokazuje mapa, która powstaje w ramach projektu.

    Wraki Kołobrzegu III
    Po Bitwie
    W tym roku prace prowadzono na 3 stanowiskach. Przeprowadzono badania nierozpoznanego jeszcze wraku, znajdującego się na zachód od wejścia do portu w Kołobrzegu, ponownie obejrzano kotwicę z zerwanym łańcuchem, nurkowie wrócili też do wraku niemieckiego promu desantowego, który eksplorowali podczas ubiegłego sezonu.

    - Zainteresowała mnie wówczas tarcza od armaty. W tym roku udało się nam odkopać samo działo. To armata 75 mm wz 1897 firmy Schneider, najpopularniejsze działo lekkie Wojska Polskiego do wybuchu II wojny światowej. We wrześniu 1939 r. dysponowaliśmy 1300 działami tego typu. Montowane były również na polskich okrętach. Do naszych czasów nie zachowała się ani jedna taka armata na podstawie morskiej. Pod koniec wojny Niemcy ładowali na swoje okręty wszystko, co tylko nadawało się do strzelania do nacierającej Armii Czerwonej. Ta, którą odnaleźliśmy, może mieć polskie korzenie - podkreśla dyr. Ostasz. Armatę tego typu można zobaczyć na zdjęciu z 1937 r. przedstawiającym prezydenta RP Ignacego Mościckiego na pokładzie ORP „Mazur”. - OPR „Mazur” został zatopiony 1 września 1939 r., a jego uzbrojenie zostało zdemontowane i przejęte przez Niemców. Kto wie, może to właśnie to działo? - dodaje muzealnik.

    Podczas prac odkryto, że na jednym z wraków znajdują się zasypane piaskiem różnego rodzaju skrzynie z nieznanym ładunkiem.

      Projekt "Wraki Kołobrzegu" - Z punktu widzenia muzealniczego nawet mało cenny przedmiot jest skarbem, bo jest źródłem historii i badań, które mogą ujawnić zupełnie nieoczekiwane opowieści. Pod tym względem takie znaleziska są „złotymi pociągami”, i to znacznie ciekawszymi niż skarby - mówi Lech Karwowski, dyrektor Muzeum Narodowego w Szczecinie, które współpracuje przy projekcie.

    Kiedy tylko pogoda pozwoli, muzealnicy podejmą próbę podniesienia z dna odnalezionych skarbów, m.in. kotwicy i armaty.

    - Są już wszystkie potrzebne pozwolenia, mamy też pieniądze, chociaż tych zawsze nam potrzeba. Wydobycie armaty będzie trudne i kosztowne, ale znacznie droższe będą konserwacja i remont. Nie jesteśmy nawet w stanie oszacować kosztów, bo nie wiemy, w jakim stanie jest to działo. Zależy nam jednak, bo to ewenement, którym nie będzie się mogło pochwalić żadne inne polskie muzeum - dodaje dyr. Ostasz.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół