• facebook
  • rss
  • Nie, bo ma downa?

    dodane 09.11.2017 00:00

    Lubi koty, przepisała Biblię, jeździ gokartem. Planuje otworzyć sklep z lawendą. Paulina ma 19 lat i gotowy biznesplan. Choć jest osobą z zespołem Downa, ma wokół siebie ludzi, dzięki którym może żyć z pasją.

    Eliza Węgłowska z Karlina opowiada o pierwszych wrażeniach po porodzie Pauliny, dziś 19-latki z zespołem Downa: – Nie wiedziałam, że z Panem Bogiem można się pokłócić, ale wtedy to zrobiłam: „Jak ma umrzeć, to niech umrze teraz! Ale później, Panie Boże, to Ci jej nie oddam!”. Prawdziwym dramatem pani Elizy nie był zespół wad opisanych w 1866 roku przez Johna L. Downa, lecz zagrożenie życia córeczki.
– To się nie nadaje do gazety – oponują Eliza i Grzegorz Węgłowscy, pytani o moment, gdy dobę po porodzie dowiedzieli się, że ich córka jest obciążona nadliczbowym chromosomem 21. O czym mówią małżonkowie? Na przykład o tym, że matce bez konsultacji podano leki hamujące laktację, uważając, że noworodka obciążonego wadą serca trzeba spisać na straty. Czy chociażby fakt, że kiedy matce zdecydowano się pokazać córeczkę, usłyszała: „Urodziła pani typowego mongoła”.
Zabójcza dziura w sercu „cudownie się zarosła”, jak stwierdził niewiele później zdumiony lekarz. Węgłowscy nie mogą też nie wspomnieć o duchowym testamencie głęboko wierzącej babci Paulinki (mamy pana Grzegorza), która umierając w tamtych dniach powiedziała: „Oddałabym za nią życie”. – Trudno tego nie zrozumieć w świetle wiary – wyznaje pani Eliza.


    Dostępne jest 13% treści. Chcesz więcej? Kup wydanie papierowe lub e-wydanie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół