Nowy Numer 8/2018 Archiwum

Żeby nie zamilkli

Jest ich ponad 5 tys. Wspierają sprawę powołań – modlitwą, a często ofiarą z własnego cierpienia. – Odczuwamy, że jest siła, która daje nam impet, abyśmy dalej szli za Panem – mówi o ich działaniu ks. dr Wojciech Wójtowicz, rektor koszalińskiego seminarium.

Przyjazd członków Rodziny Przyjaciół Seminarium Koszalińskiego jest zawsze okazją do spotkania wspólnoty seminaryjnej z jej duchowymi i materialnymi dobroczyńcami. – Ci ludzie bardzo mocno nas wspierają. Kiedy tu przyjeżdżają, możemy zobaczyć, że idąc drogą formacji, nie jesteśmy sami. Oni nas niosą, ofiarowują swoje modlitwy, cierpienia, a także pomoc materialną. Myślę, że śmiało możemy powiedzieć, że wielu z nich traktuje nas jak swoich synów czy wnuków. Nieprzypadkowo wspólnota ta nazywa się rodziną – mówi kl. Jan Wojtczak z roku V.

– Księża i klerycy są ważnymi osobami w naszym życiu, ponieważ dla nas Bóg jest istotny. Księża są przecież szafarzami sakramentów. Bez nich nie byłoby możliwe nasze zbliżanie się do Boga – stwierdza Ewelina Kościelna. Witając przybyłych 21 stycznia do seminarium, rektor powiedział: – Ten dom służy temu, aby rodzili się nowi kapłani. My jesteśmy tu dzisiaj po to, aby ich głos nigdy nie zamilkł. Trudno było uniknąć tematu malejącej liczby powołań. – Nie będziemy narzekać ani biadolić, lecz będziemy się z żoną jeszcze więcej modlić – zapewnia Robert Ciszewski z Sarbii. Uczestnicy spotkania RPSK odmówili wspólnie Różaniec w intencji powołań. Po uroczystej Eucharystii w kaplicy seminaryjnej podzielili się opłatkiem, obejrzeli jasełka przygotowane przez kleryków i śpiewali kolędy. Rodzinę Przyjaciół Seminarium Koszalińskiego powołał bp Czesław Domin w 1993 roku.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy