Nowy numer 16/2018 Archiwum

Tam tętni miłość

Hospicjum to nie umieralnia, choć śmierć jest tam na porządku dziennym. – To miejsce przekraczania granic – powiedział bp Edward Dajczak w nowej placówce w Szczecinku.

Po ponad pięciu latach budowy w końcu jest – hospicjum stacjonarne w Szczecinku. Już niedługo trafią tam pierwsi pacjenci. – Pomysł zrodził się w sercach ludzi świeckich, lekarzy, którzy zauważyli, że Szczecinek jest swoistą białą plamą na hospicyjnej mapie regionu – wspomina ks. Marek Kowalewski, proboszcz parafii pw. św. Franciszka z Asyżu i prezes stowarzyszenia, które doprowadziło do powstania placówki. Koszt budowy obiektu, który stanął obok kościoła parafialnego, to kilka milionów złotych. Pieniądze udało się zebrać dzięki dobrej woli niektórych samorządów, a także wielu prywatnych osób i firm. Przez lata odbywały się też zbiórki na ten cel m.in. na cmentarzach, nie tylko w samym Szczecinku.

Dorota Szpernalowska, lekarz, inicjatorka całego projektu, przyznaje, że hospicjum to coś więcej niż placówka medyczna. – Ja często mam świadomość, że wobec osoby terminalnie chorej moje możliwości medyczne już się skończyły. Dlatego jestem tu przede wszystkim człowiekiem – mówi. Nie ukrywa, że również opieka duchowa jest w takim miejscu bardzo ważna. Hospicyjne pielęgniarki, którymi będą m.in. siostry albertynki, połączą ją z profesjonalizmem. Mimo że hospicjum to związane jest z Kościołem, miejsce znajdą w nim także pacjenci niewierzący. – Wyznanie czy stosunek do Kościoła nie mają tutaj znaczenia. Najważniejszy jest chory – zapewnia ks. Kowalewski. W szczecineckim hospicjum stacjonarnym czeka na pacjentów 15 łóżek.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma