Boży PESEL

ks. Wojciech Parfianowicz

|

Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 13/2013

publikacja 28.03.2013 00:00

Sakrament chrztu. Ta chwila zmieniła nasze życie na zawsze. Nie można już przestać być dzieckiem Bożym, co nie znaczy, że nie trzeba się nim ciągle stawać.

 Od lewej: Agnieszka Kowal, Dorota Rejch, Małgorzata Suszko. Czasami to one muszą ochrzcić dziecko Od lewej: Agnieszka Kowal, Dorota Rejch, Małgorzata Suszko. Czasami to one muszą ochrzcić dziecko
ks. Wojciech Parfianowicz

Każdy z nas ma te swoje jedenaście cyfr, w których ukryta jest m.in. data urodzenia. Wraz z nimi figurujemy w ewidencji ludności. PESEL będzie z nami do końca naszych dni, więc warto znać go na pamięć, bo to znacznie ułatwia życie, jako obywatela. Również w momencie chrztu wpisywani jesteśmy do „ewidencji”. Stajemy się członkami Kościoła, czyli „współobywatelami świętych i domownikami Boga” (Ef 2,19). Otrzymujemy wtedy „niezatarte znamię”, swego rodzaju Boży PESEL. Nie zawsze dobrze go znamy, nie tylko dlatego, że nie pamiętamy daty chrztu, ale również dlatego, że zapominamy, do czego zostaliśmy „zapisani”. Czasami chrzest odbywa się w niezwykłych okolicznościach. Takie sytuacje mogą nas wiele nauczyć.

Dostępna jest część treści. Chcesz więcej? Zaloguj się i rozpocznij subskrypcję.
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.