Pilscy ministranci tym razem stają przy ołtarzu daleko od swojego parafialnego Kościoła pw. św. Rafała Kalinowskiego w Pile. Blisko 50 chłopców i młodzieńców spędza czas na Mazurach. To już ósmy ministrancki wakacyjny wyjazd zorganizowany przez wikariusza ks. Przemysława Głowackiego. Kapłana wspierają w opiece nad grupą trzej ojcowie.
– Można powiedzieć, że to jest taki nasz męski wypad i chodzi głównie o to, żeby właśnie w takim duchu ze sobą pobyć – mówi ks. Głowacki. Jak wyjaśnia, przygotowania trwały cały rok. – Potrzeba sporo czasu na to, by zebrać fundusze i wszystko zorganizować, łącznie z formalnościami i odpowiednimi zgłoszeniami. Ale warto.
Lipcowy wypoczynek młodych Pilan odbywa się na Warmii i Mazurach – w domkach letniskowych w Waszecie oraz wielu miejscach regionu, do których warto zajrzeć: Gietrzwałdzie, Świętej Lipce, Giżycku, Wilczym Szańcu, Mikołajkach. Nie brakuje spotkań z historią, kulturą, architekturą oraz takich atrakcji jak rejs statkiem po jeziorach. W ośrodku wypoczynkowym jest jezioro, a więc możliwość pływania, także na kajakach i rowerach wodnych, wędkowania, gry w piłkę.
– W tym roku poznajemy dalsze części naszej ojczyzny, a ponieważ Mazury zapewniają wiele atrakcji, więc z nich korzystamy. To nie tylko wypoczynek, ale też poznawanie się nawzajem, integracja – mówi kapłan. – Codzienna Eucharystia jest okazją do przekazania chłopakom konkretnego słowa o Bogu, wierze. Co ciekawe, tak to Pan Bóg pięknie układa, że do różnych sytuacji, które dzieją się w międzyczasie, Ewangelia z dnia bardzo mocno pasuje. Wyjazd to więc czas formacji tej grupy, która przez cały rok posługuje w parafii, a zarazem odwdzięczenia się za ich wysiłek.
Ks. Głowacki zauważa, że długi, kilkudniowy pobyt, buduje relacje między ministrantami, i to także sporo różniącymi się wiekiem – najmłodsi chłopcy mają 7 lat, najstarsi 17. – I to jest ciekawe, że ci najmłodsi często przebywają właśnie z tym najstarszymi. To buduje wspólnotę.
17-letni Michał na obecność tych młodszych nie narzeka. – Lubię zżyć się z innymi chłopakami, niekoniecznie w moim wieku. To przyjemne móc spędzić czas razem, lepiej się poznać, na co dzień nie mam takiej szansy – mówi ministrant z 11-letnim stażem w służbie ołtarza. – Zdarza się, że ci młodsi przychodzą z pytaniami, pytają o różne rzeczy, czasami religijne, czasami o ogólne sprawy, o które chcą dopytać, bo my, starsi, możemy im dopomóc radą.
Potwierdza to 16-letni Mateusz. – Mamy bardzo dobrą grupę, zgraną. I wszystkim – opiekunom i uczestnikom – zależy na tym zgraniu – ocenia ministrant. – Jeśli ktoś czegoś potrzebuje, wtedy pyta się starszego. Czy gramy w piłkę, czy robimy coś innego – to wszyscy razem, zespołowo. To świetny wyjazd i szczerze polecam coś takiego.









