Ministranci z parafii pw. św. Ignacego z Loyoli w Koszalinie nie zwlekali po rozdaniu świadectw – nazajutrz po uroczystym zakończeniu roku szkolnego wyruszyli busem w kierunku Gór Sowich. Opiekę 15-osobowej grupie chłopców z klas IV–VIII zapewnili ks. Paweł Byczkowski i kilkoro rodziców.
Rozpoczynając krajoznawczą przygodę od wizyty na Wielkiej Sowie, podziwiali panoramę Sudetów ze stuletniej kamiennej wieży widokowej. Wypoczynek był intensywny i interesujący. Ministranci nie tylko dzielnie wędrowali po górach, trafili też pod ziemię – zwiedzili podziemne miasto Osówka. W Świdnicy nawiedzili Ewangelicki Kościół Pokoju – największą drewnianą barokową świątynię w Europie, oraz katolicką katedrę, która – jako jeden z największych kościołów Dolnego Śląska – zrobiła na nich duże wrażenie.
– Staramy się każdego lata, a także w ferie zimowe, wyjeżdżać razem na taki ministrancki wypoczynek. W tym roku wybraliśmy się wraz z rodzicami, traktując to dodatkowo jako czas dla rodzin, spędzenie więcej czasu z tatą czy mamą – wyjaśnia ks. Byczkowski.
– Z ósmej klasy mamy prawie dziesięciu ministrantów, więc ten wyjazd jeszcze bardziej pomógł im w integracji, zgraniu się charakterami. Szczególnie w górach widać było, że oni pomagają sobie i tym młodszym kolegom, więc była to dobra nauka szacunku do siebie nawzajem, a także tego, w jaki sposób okazywać komuś pomoc – dodaje duszpasterz.
Codzienna Msza św. – nie w swojej parafii, ale w nieznanych warunkach – zmieniła nastawienie niektórych do służby ołtarza.
– Są ministranci, którzy dotąd obawiali się czytać czytanie czy zaśpiewać psalm, a teraz się przełamali. Można powiedzieć podjęli ryzyko, że niekoniecznie im to dobrze pójdzie, jednak odważyli się. Teraz, po tym wyjeździe, ci chłopcy mówią, że czas próbować dalej, w naszym kościele, przed mikrofonem i przed ludźmi – chwali podopiecznych ks. Paweł.
Jak dodaje, wypoczynek był możliwy dzięki dofinansowaniu, na które zapracowali sami ministranci i ich rodziny. Przez cały rok prowadzili w tym celu akcje charytatywne: sprzedaż ciast po niedzielnych Mszach św., adwentowych wieńców, ozdób wielkanocnych itp. Także część datków zebranych z kolędy chłopcy zdecydowali się przeznaczyć na wyjazd w góry.
– To był bardzo udany wyjazd, można powiedzieć takie spotkanie rodzinne. Spędziliśmy sporo czasu razem nie tylko przy ołtarzu czy w zakrystii, ale po prostu przy zabawie, rozmowach, wspólnym byciu w jakimś miejscu – ocenia kapłan. – Widać, że chłopcy się zjednoczyli, po powrocie dopytują o siebie, interesują się innymi. I oczywiście kiedy będzie kolejny wyjazd.









