Betlejem budowane sercem

Karolina Pawłowska

|

Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 51-52/2012

publikacja 20.12.2012 00:00

Drewniana osada ze stajenką z żywymi zwierzętami oraz odtwarzające bożonarodzeniowe misterium przedstawienie – klerycy i członkowie wspólnoty Cenacolo zapowiadają jasełka, jakich tu jeszcze nie było.

Przygotowują je seminarzyści i młodzi mężczyźni ze wspólnoty Cenacolo, w której wychodzą z uzależnień. Razem budują Betlejem, razem też będą występować podczas jasełek.

– Spotykają się tu dwie rzeczywistości Kościoła: seminarium duchowne, które kształtuje kapłanów oraz wspólnota Cenacolo, która ratuje ludzi z granicy beznadziei i pokazuje, że w Bogu zawsze jest nadzieja. Ta współpraca przynosi wspaniałe owoce, bo pokazuje klerykom moc Bożej miłości. Ona uzdrawia ludzi, których społeczeństwo odrzuca na margines. Natomiast chłopcom ze wspólnoty pokazuje Kościół z bliska. Często ci młodzi ludzie byli daleko od Kościoła, a dzięki tej pracy przygotowują się do świąt Bożego Narodzenia – wyjaśnia ks. Wacław Grądalski, ojciec duchowny w Wyższym Seminarium Duchownym w Koszalinie, a zarazem opiekun wspólnoty Cenacolo w Polsce.

Budowniczowie Betlejem wkładają w swoją pracę mnóstwo serca. Chłopcy z Cenacolo pracują na budowie po 10 godzin dziennie. – Patrzę na swoją przeszłość i wiem, jak dużo zrujnowałem. Próbuję to zmienić, dlatego teraz buduję te domki. Chcę też pokazać sobie i innym, że mogę zrobić coś dobrego – tłumaczy Oleg z Ukrainy.

We wspólnocie jest ponad dwa lata lub – jak mówi – jeden dzień. – Bo codziennie od nowa coś przezwyciężamy w sobie, walczymy, uczymy się. Każdy dzień jest jak pierwszy i ostatni. Dlatego trzeba próbować dawać z siebie jak najwięcej innym i zrobić coś dobrego – wyjaśnia, wbijając gwoździe.

W rytm stukających młotków chłopcy podczas pracy odmawiają Różaniec. – Dom trzeba przygotować na przyjście Pana. Nawet taki ubogi, z desek, może być ogrzany sercem człowieka. Chłopcy rozgrzewają to surowe Betlejem swoim ciepłem, zaangażowaniem w pracę. Gwoździe wbijają w rytm Różańca, który dla wielu z nich był jak koło ratunkowe. Trafiają do wspólnoty i dostają do ręki różaniec. Na początku wołają do Maryi może bez przekonania, ale Ona przygotowuje człowieka na przyjście swojego Syna – opowiada ks. Wacław.

– Naszym przygotowaniem jest zmęczenie, całodzienna praca. Każda dobrze wykonywana praca może być modlitwą i tak jest z nami.Nie wiedziałem tego, zanim nie trafiłem do wspólnoty – dodaje Maciek. – Nasze życie było jak ruina, jak to puste pole, zanim zaczęliśmy na nim budować. Teraz budujemy to Betlejem także w sobie, w swoim życiu. Mamy nadzieję, że to, co przygotujemy, spodoba się też wszystkim, którzy przyjdą zobaczyć nasze jasełka. Bożonarodzeniowe przedstawienie będzie można obejrzeć 28, 29, 30 grudnia oraz 4 stycznia o godz. 17. Ostatni raz wystawione zostaną 5 stycznia o godz. 16.