Pobożność dla prawdziwych facetów

ks. Wojciech Parfianowicz

|

Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 16/2013

dodane 18.04.2013 00:00

Pismo Święte, Katechizm, różaniec – podstawowy ekwipunek w drodze do Boga. Okazuje się, że wędka czy karabinek do Paintballu też mogą się przydać.

Prawdziwa pobożność nie wymaga porzucenia męskiego życia – przekonywał w Pile Donald Turbitt Prawdziwa pobożność nie wymaga porzucenia męskiego życia – przekonywał w Pile Donald Turbitt
ks. Wojciech Parfianowicz

Donald Turbitt przyjeżdża do Polski już od lat. Promuje międzynarodowy katolicki ruch Mężczyźni św. Józefa. W całym kraju ciągle powstają nowe grupy. W naszej diecezji pierwsza zawiązuje się przy parafii pw. św. Antoniego w Pile.

Jezus czasami za słodki

Wyłączając prezbiterium, gdzie dominują księża i ministranci, Kościół jest w przeważającej większości żeńsko-katolicki. Przyczyny takiego stanu mogą być różne. – Niektórzy mężczyźni sądzą, że gdy staną się pobożni, ucierpi na tym ich męskość – mówi Donald Turbitt. – Ale nie ma co się dziwić. Weźmy np. pieśni, które śpiewamy normalnie w kościele. Często są one po prostu niemęskie; coś o słodkim Jezusie itp. – dodaje z uśmiechem. – Kościelny „termostat” jest nastawiony raczej na wrażliwość kobiecą – twierdzi Andrzej Lewek z Krakowa, obecny na pilskim spotkaniu krajowy koordynator MŚJ. Według niego, skoro kobiet w duszpasterstwie jest więcej, przekaz Kościoła jest dostosowany bardziej do nich. Mężczyźnie, ze swoją specyfiką, czasami trudno się odnaleźć.

W męskim gronie

Pewnie nie wszyscy mają z tym problem, ale typowo męska platforma przeżywania wiary mogłaby się przydać. – Naszą relację z Jezusem chcemy budować razem z innymi mężczyznami. Gdyby tu były kobiety, to chyba nie udałoby się nam porozmawiać tak szczerze i osobiście. Nasze rozmowy po lekturze Pisma Świętego czy katechizmu, są po prostu inne; mówimy m.in. o ojcostwie, o pracy, o pieniądzach – dzieli się spostrzeżeniami Sebastian Krajewski, koordynator tworzącej się grupy w Pile. Trzonem formacji MŚJ jest comiesięczne spotkanie przy parafii. Rozpoczyna się ono zawsze Eucharystią. Potem dwugodzinny program przewiduje konferencję przeważnie zaproszonego gościa, modlitwę, lekturę Pisma Świętego czy katechizmu i pracę w małych grupach opartą m.in. na specjalnym podręczniku „Drogowskazy”. Jest też miejsce na dyskusję i wymianę doświadczeń. Donald Turbitt wierzy w siłę małych wspólnot, na których opiera się ruch MŚJ. – Małe grupy zmieniają człowieka, bo tam nie da się schować. Wielkie stadionowe wydarzenia są dobre do chwalenia Boga, ale nie mają mocy „utrzymania” w wierze – wyjaśnia. Oprócz spotkań przy parafii w formacji MŚJ ważne jest jeszcze coś innego. – Samo siedzenie i gadanie nas nie kręci – mówi Andrzej Lewek. – Średnio raz w miesiącu spotykamy się gdzieś w plenerze albo tam, gdzie możemy coś razem przeżyć. Na przykład niebawem wybieramy się na Babią Górę na wschód słońca. Byliśmy już kilkakrotnie na łowieniu ryb, na kręglach, łukach, na wędrówce górskiej. Pojechaliśmy też raz na jutrznię do kamedułów. Niektóre grupy jeżdżą razem np. na paintball. Jest wiele możliwości – wylicza. – W formacji MŚJ chodzi zasadniczo o dwie rzeczy: o pogłębienie osobistej relacji z Jezusem i o zbudowanie dobrych relacji z innymi wierzącymi mężczyznami – mówi Donald Turbitt. – Przecież większość z nas chce mieć dobrego przyjaciela, ale wielu z nas go tak naprawdę nie ma. Tu jest możliwość spotkania kogoś i stworzenia relacji nie tylko wokół rozmów o sporcie i polityce, ale i o prawdziwym życiu – dodaje. – Potrzebujemy oczywiście kapłana, ale raczej jako kogoś, kto czuwa z boku, towarzyszy, sprawuje sakramenty. Odpowiedzialność za grupę ma należeć do świeckich – zaznacza Andrzej Lewek. Jeżeli ktoś czuje, że taka grupa mogłaby powstać w jego parafii, powinien najpierw zgłosić się do swojego proboszcza, a potem wejść na stronę www.mezczyzni.net i nawiązać kontakt z koordynatorami.

Donald Turbitt

Amerykański, katolicki lider świecki. Żonaty od 50 lat. Ma 3 dzieci, 13 wnucząt i 1 prawnuka. Przez 21 lat służył w straży pożarnej na przedmieściach Nowego Jorku. 30 lat prowadził własny biznes. Działa w ruchu MŚJ, a także współtworzy Renewal Ministry, czyli Katolicką Odnowę Charyzmatyczną w USA. Prowadzi misje i konferencje w Nowej Anglii, Europie Wschodniej, Afryce, a także w Wietnamie i na Syberii.