Z mieczem na nudę

Karolina Pawłowska

|

Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 19/2013

publikacja 09.05.2013 00:00

– Jesteśmy w chorągwi wielkiego mistrza krzyżackiego i co roku dzielnie umieramy – opowiadał licealistom Leszek Jęczkowski.

 Historia wydaje się ciekawsza, kiedy można jej dotknąć – przyznają uczestniczący w spotkaniu z rycerzami licealiści Historia wydaje się ciekawsza, kiedy można jej dotknąć – przyznają uczestniczący w spotkaniu z rycerzami licealiści
Karolina Pawłowska

Uczniów białogardzkiego Prywatnego Centrum Edukacyjnego „Sukces” zaprosili na nietypową lekcję historii członkowie Koszalińskiej Kompanii Rycerskiej. Opowiadali o swojej pasji rekonstruktorskiej, rycerskim sposobie na bycie oraz o realiach życia średniowiecznego rycerza i jego uzbrojeniu. Niektóre elementy ważącego nawet 50 kg rynsztunku przywieźli ze sobą.

– Dzieci chętnie słuchają o historii, zwłaszcza kiedy mogą jej na swój sposób dotknąć. Na takie spotkania w szkołach przywozimy ze sobą także nasz ekwipunek, pokazujemy rzeczy, które kupujemy u płatnerzy czy innych rzemieślników, albo które sami wykonujemy, wtedy to uruchamia wyobraźnię – mówi Cezary Sierzputowski, średniowieczny łucznik, komandor szczecineckich rycerzy, na co dzień pracujący w Zakładzie Karnym w Czarnem.

Opowiadał licealistom o oblężeniu Malborka. Przywiózł ze sobą film Bogusława Wołoszańskiego, nakręcony podczas inscenizacji tego nieco mniej znanego wydarzenia historycznego. Koszalińscy rycerze także brali w nim udział. – Często uczestniczymy w inscenizacjach, które mają przybliżać historię, także tych wielkich, jak bitwa pod Grunwaldem, gdzie – mówiąc dzisiejszym językiem – ścierała się Europa z eurosceptykami. Walczymy po jedynej słusznej stronie „rycerzy z plusem” – opowiadał licealistom Leszek Jęczkowski, marszałek Koszalińskiej Kompanii Rycerskiej. – Bardzo interesujący sposób na przekazywanie historii. Na pewno ciekawiej niż z książek – przyznaje Przemek Majewski, który mógł osobiście przekonać się, że nie tylko współcześni twardziele potrzebują mięśni. – Utrzymanie miecza w wyciągniętej ręce nawet przez kilka minut to wcale nie takie proste, jak się okazuje. Sporo musieli się nimi namachać – dodaje ze śmiechem.

Zadowoleni z efektów byli również uczestniczący w spotkaniu nauczyciele. – To świetny sposób na dotarcie do młodych ludzi. Każda forma niestandardowego, pozaksiążkowego przekazywania wiedzy przynosi dobre rezultaty – mówi Magdalena Michalska, nauczycielka historii.